facebook youtube twitter


Futbol Wyniki Wyślij nam wynik meczu
 

Godyń: Wyjechałem po marzenia

Godyń: Wyjechałem po marzenia

Wyjechał do Norwegii 7 lat temu, tam powiększyła się jego rodzina, rozpoczął pracę jako szkoleniowiec, występował także na norweskich boiskach ligowych. O życiu na emigracji, o kosztach utrzymania oraz o dość nietypowym systemie szkolenia opowiedział reporterowi Tomasz Godyń, wychowanek Hutnika Kraków, a potem piłkarz m.in TS Węgrzce czy Rybitw Kraków.

 

 

- Do Norwegii wyjechałeś bodaj 7 lat temu, wkrótce po tym jak zorganizowałeś pożegnalny mecz w TS Rybitwy, klubie z którym łączy Cię szczególna więź. Tęsknisz za tym polskim piłkarskim piekiełkiem niższych klas rozgrywkowych?
 
- Zgadza się, w sierpniu minęło już siedem lat. Czy tęsknie? Chyba już bym nie chciał do tego wracać. 
 
- Do Norwegii wyjechałeś na dłużej, zapowiadałeś to jeszcze przed wyjazdem. Co skłoniło Cię do emigracji i czemu akurat Skandynawia? Znając historię większości emigrujących Polaków, pewnie chodziło o... pieniądze? Co z rodziną, dziewczyną? Zabrałeś kogoś ze sobą?
 
- Lubię czasem bujać w obłokach, ale w końcu przyszedł dzień, kiedy zrobiłem listę marzeń i wyszło na to, że tutaj mi się nie uda nic odhaczyć w ciągu najbliższych kilku lat. Wiadomo, że na spełnianie tych marzeń potrzebne są środki, a akurat w Norwegii mieszkała moja siostra z rodziną. Cały wyjazd był dość długo przygotowywany. Przez rok chodziliśmy razem z moją obecna żoną Magdą na kurs języka norweskiego. Rodzice zapakowali nam auto pełne gratów i walizkę jedzenia, także nie startowaliśmy z niczym. 



- Jak wyglądała i jak długo trwała aklimatyzacja z kulturą, językiem i stylem życia w Norwegii? Jak wyglądały Twoje pierwsze dni i tygodnie na emigracji?
 
- Ciężko określić jak długo to trwało ponieważ na początku tak dużo się działo, że nie myślałem o tym czy jest fajnie, tylko czy w końcu zarobimy cokolwiek żeby nie utonąć w długach. Pierwsze dni wysłaliśmy maile z CV gdziekolwiek się tylko dało. Drugiego albo trzeciego dnia byłem już na treningu w trzecioligowym wówczas Klepp. Po pierwsze dlatego, że chciałem dalej grać w piłkę, a po drugie by poznawać ludzi i złapać jakieś kontakty. Z językiem sprawa była maksymalnie trudna ze względu na to, że uczyliśmy się książkowego norweskiego, którego używa się w Oslo. A w całym kraju funkcjonuje mnóstwo dialektów, które bardzo często różnią się od siebie diametralnie. Natomiast mocno budujące było to, że Norwegowie bardzo doceniają to, że starasz się mówić w ich języku. Są bardzo wyrozumiali i cierpliwi w tej kwestii. 
 
- A jak wygląda Twoje życie teraz? Pomińmy w tym pytaniu kwestie sportowe. Z czego się utrzymujesz? Gdzie mieszkasz i czy życie codzienne Norwegów znacząco różni się od tego Polaków? Pytam o zwyczaje, przyzwyczajenia, jakieś schematy. Skandynawia słynie choćby z innowacyjnego podejścia do edukacji, szkolnictwa, czy dostrzegasz inne innowacje względem naszej części Europy?
 
- Obecnie mieszkamy w Klepp. To bardzo małe miasteczko w południowo zachodniej Norwegii, w niedalekiej okolicy miasta Stavanger, ale jest tu wszystko czego nam potrzeba na co dzień. W porównaniu z Krakowem jest to po prostu mała miejscowość by nie powiedzieć wieś. I rzeczywiście czas tutaj płynie nieco inaczej. Nie ma takiego pośpiechu, Nawet karetki niespecjalnie szaleją na drogach. Sporadycznie można usłyszeć klakson. Ludzie się do się siebie uśmiechają nawet w tych smutnych czasach. Pełny etat to 7,5 godziny dziennie więc wiadomo, że przed 7 rano i o 15 można stanąć w korku. Niewielu ludzi zostaje w pracy po godzinach, przez to mają dużo czasu dla siebie i dla rodziny. Wszędzie można zobaczyć spacerujących starszych ludzi, ale nie tylko starszych. Co ważne, każdy ma na sobie coś odblaskowego. Nawet moja córka zauważyła, że w Krakowie nie widać pieszych jadąc autem późniejszą porą. Młodsi często wybierają rower albo nartorolki, a wśród tych zupełnie młodych najbardziej popularne są piłka ręczna i piłka nożna. Chyba można powiedzieć, że większość Norwegów ma domek letniskowy gdzieś w okolicy i w piątek po pracy pakują całą rodzinę i jadą odpocząć. Wszystkie rozgrywki amatorskie odbywają się w ciągu tygodnia, dlatego nie są uwiązani w żaden sposób. Wracają w niedzielę wieczorem. Gołym okiem widać, że osiedle robi się puste na weekend. Pozostali siedzą w koszulce Manchesteru United albo Liverpoolu przed telewizorem. Jeśli chodzi o edukację to tak naprawdę mogę powiedzieć o potwornej przepaści jeśli chodzi o wychowanie przedszkolne z racji tego, że moja starsza córka Maja chodzi 3 lata do norweskiego przedszkola. Poszła jak miała 1,5 roku. Dzieciaki większość dnia spędzają bawiąc się na zewnątrz. Z grupą 24 dzieciaków pracuje 8 nauczycieli. No właśnie… w naszym przedszkolu jest 5 nauczycieli. Jeden z nich wygląda jak meksykański przemytnik, ale kogo to obchodzi? Jest fachowcem, dzieci za nim szaleją i nikomu nie przeszkadzają jego tatuaże. Lider grupy Mai przyszedł pewnego razu na zebranie z rodzicami w koszulce Manchesteru United, bo spieszył się na mecz Ligi Mistrzów po zebraniu. Rodzice życzyli powodzenia zanim wyszli z sali. 

 
- Jak pod kątem finansowym żyje się w tym kraju? Czy dla obcokrajowca to duże wyzwanie? Czy życie codzienne jest drogie dla Polaka? I jak to porównać do zarobków Norwega?
 
- Odrzucając jednostki, przykładowo: Ty zarabiasz 5 tysięcy, ja zarabiam 30 tysięcy. Ty płacisz 5 zł za chleb, ja 45 zł. Ty płacisz 300 zł za korki do grania, ja za te same 1500. Uważam, że Norwegia dla przeciętnego polskiego turysty jest bardzo droga i odwrotnie. Polska jest bardzo atrakcyjnym miejscem na wypad dla Norwegów. Natomiast jeśli chodzi o życie tutaj to tak jak przedstawiłem… dużo zarabiasz i dużo musisz wydawać, ale jeśli są dwie wypłaty w domu to sobie poradzisz bez większego problemu. 

-[FOTOGALERIA
 
- Przejdźmy wreszcie do kwestii sportowych. W Norwegii jesteś coraz dłużej, więc kwestią czasu było zapewne to, że zaangażujesz się w jakiś projekt piłkarski w tym kraju. I z tego co wiem... stało się. Od pół roku pracujesz jako szkoleniowiec w piątej lidze norweskiej? Przybliż nam proszę ten projekt. Co to za klub? Czy to jest piąty poziom rozgrywkowy? Jak wygląda struktura rozgrywek ligowych w tym kraju (począwszy od ekstraklasy, po klasy niższe i młodzież, ile grup - jakiś podział na województwa, podokręgi etc, wspomnij też jak wam poszło na jesień, ile ekip awansuje i spada i jakie szanse na osiągnięcie założonego celu macie, wspomnij może też o warunkach atmosferycznych, pogoda vs terminarz itp), i wreszcie jak wam idzie w tym sezonie?
 
- Właściwie to mój kontrakt z Kåsen (czyt.  Kosen) obowiązywał cały rok kalendarzowy 2021. Jest to niewielki klub, który ma kilka roczników w grupach młodzieżowych, całkiem niezłą drużynę U-16 i drużynę seniorów składająca się głównie z miejscowych chłopaków. Tak naprawdę to rozegraliśmy tylko jedną rundę na jesień, ponieważ od marca 2020 do sierpnia 2021 rozgrywki amatorskie zostały wstrzymane. Ekstraklasa mężczyzn i kobiet, 1 i 2 liga męska grały normalnie, a od 3 do 7 ligi był zakaz gry. Treningi z zachowaniem 1 metra między zawodnikami. Po takiej przerwie trudno było stawiać sobie jakiekolwiek cele, także mieliśmy zebrać drużynę od nowa i nie spaść z piątej ligi. Po 5 kolejkach byliśmy wśród drużyn aspirujących o awans, ale później już szło nam zdecydowanie gorzej. Na szczęście spadek nam nie groził bo jedna drużyna wycofała się w trakcie rozgrywek. Ogólnie w ramach wojewódzkiego związku NFF Rogaland rozgrywki prowadzono w ligach  7, 6, 5 - każda z nich po 4 grupy 6-10 drużyn i 2 grupy w 4 lidze seniorów. (Rogaland ma około 500 tys mieszkańców). 

 
- Wygląda na to, że powinieneś mieć idealne warunki do tego by porównać poziom i styl gry w "okręgowych" ligach w Polsce i Norwegii. Jakbyś zestawił piłkarsko oba te kraje?
 
- Uważam, że poziom gry w Norwegii jest niższy, chociaż biorąc pod uwagę, że tych małych klubów jest tu naprawdę dużo, to przy tej ilości mieszkańców ta różnica powinna być zdecydowanie większa. Tak jak w Polsce zdarzają się zespoły w których zbierze się paru kumpli ze starych lat, z ligową przeszłością i zbudują fajna drużynę. Reszta preferuje raczej siłowy futbol, który też często determinuje wietrzna pogoda. Bywały mecze, w których wykonanie stałego fragmentu gry graniczyło z cudem, bo nie dało się ustawić piłki w miejscu. Jako ciekawostkę podam jeszcze, że do IV ligi włącznie, zawody prowadzi tylko jeden sędzia, a zmiany są hokejowe!
 
- A jak wyglądały Twoje początki z tym klubem? Jak tam trafiłeś i jak wyglądają kwestie uprawnień do pracy trenerskiej w tym kraju czy na tym szczeblu rozgrywkowym. 
 
- Jak przyjechałem do Norwegii dość mocno byłem nastawiony na to, że zostanę tu trenerem. W klubie Klepp IL, z którym byłem związany od początku, prowadziłem grupę U-15. Szybko okazało się, że nie idą za tym praktycznie żadne zarobki. Także szybko  się wyleczyłem, ale zacząłem śledzić poczynania piłkarek w Norwegii, w szczególności Klepp. Złapałem kontakt z trenerem (obecnie West Ham Ladies) i pomagałem mu w trakcie treningów taktycznych. To było ciekawe doświadczenie, a przy okazji miałem okazję poznać naprawdę topowe piłkarki. Diametralnie zmieniłem opinię na temat sportu kobiet. W tym czasie urodziła się Maja, dlatego czasu na granie było coraz mniej. Z pierwszej drużyny (3 liga) zszedłem do rezerw (7, 6, 5 liga), później okazało się, że rezerwy nie wystartują w kolejnym sezonie i musiałem szukać gdzie indziej. Tak trafiłem do oddalonego o kilka kilometrów - Kåsen. Rozpocząłem treningi w styczniu, rozegrałem dwa sparingi ale w marcu wybuchła pandemia i wszystkie rozgrywki zostały wstrzymane. Wtedy z prowadzenia seniorów zrezygnował ówczesny trener który ze swoim zespołem Bryne FK (były klub Hålaanda) wywalczył awans do pierwszej ligi. Nie było konkretnego kandydata na trenera, więc wzięliśmy to razem z drugim kolegą z drużyny. Jeśli chodzi o uprawnienia to dopiero od niedawna rozpoczęły się kursy UEFA, a w większości klubów zajęcia prowadzi któryś z rodziców, który ma dziecko w danym roczniku i organizuje zajęcia dla grupy. 

 
- A kwestie infrastruktury? Szkolenia, systemów szkolenia piłkarskiego w Norwegii i Twoim klubie? Czy w piątej lidze norweskiej pracuje się bardziej komfortowo od tego poziomu rozgrywek w naszym kraju?
 
- Jak już wspomniałem w odpowiedzi na poprzednie pytanie, raczej nie można mówić o dopracowanym systemie szkolenia w Norwegii. Nawet u nas w klubie drużynę U-16 prowadzi ojciec jednego z zawodników. Robi to już 11 lat za czapkę gruszek. Tym bardziej zastanawia to, że nie ma wcale wielkiej przepaści między Polską a Norwegią. A może właśnie to, że nie ma biznesu, tylko czysta pasja powoduje, że jakoś to nadal funkcjonuje? Większość boisk w okolicy  ma sztuczną nawierzchnię i oświetlenie, jest kilka boisk w hali, także warunki są bardzo dobre w moim odczuciu. W naszym klubie mamy do dyspozycji dwa pełnowymiarowe boiska (jedno naturalne, które będzie wymieniane po nowym roku na sztuczne), halę ze sztuczną trawą wielkości orlika, siłownię i saunę. Myślę, że jak na szósty poziom rozgrywek to nie potrzeba więcej. 
 
- Śledzisz wydarzenia piłkarskie w kraju na bieżąco? Oceniłbyś wyniki i postawę Hutnika, Węgrzc czy Rybitw? Losy tego drugiego klubu są ostatnio dość "dynamiczne"
 
- Dość długo śledziłem i starałem się angażować na tyle na ile to możliwe ale to umiera śmiercią naturalną. Ja mam tutaj co robić. Maja ma 4,5 roku i prawie codziennie mamy jakieś zajęcia sportowe. Myślę, że ona spróbowała w życiu więcej niż ja do rozpoczęcia studiów na AWF. Na tym się teraz skupia moja uwaga, chociaż jak jesteśmy w Polsce to staram się ją zabrać na stadion Hutnika… chyba to jedyne miejsce, które odwiedzamy za każdym razem. 

 
- Czy weźmiesz udział w kolejnym Memoriale Bobera i Jeziora, który z tego co wiem w 2022 roku odbędzie się w mocno okrojonej formie?
 
- Raczej się nie uda. Nie jestem zaszczepiony, a podróżowanie bez QR kodu jest mocno utrudnione. Jestem w kontakcie z Kacprem Orłowskim i mam nadzieję, że wróci niebawem stara formuła i ta cała otoczka, na którą Fundacja pracuje tyle lat. 
 
- Z kim spośród piłkarzy w Polsce utrzymujesz stały lub najbliższy kontakt? Czy ogranicza się on do kontaktu on-line?
 
- To jest dosłownie garstka osób po 7 latach na emigracji. Chociaż czasem na kogoś wpadnę jak jestem w Polsce i zawsze jest sympatycznie. 

-[FOTOGALERIA
 
- Czego życzyć Tomkowi Godyniowi na 2022 rok?
 
- Możesz mi pożyczyć trochę kasy. Jak kupię dom to Cię zaproszę na łososia :) 
 
- Na koniec pytanie, czy gdzieś na horyzoncie rysuje się plan powrotu do Polski? Mam kilku znajomych, którzy wyjechali za chlebem do Wielkiej Brytanii ale i Skandynawii. Pierwotnie na krótszą czy dłuższą "chwilę" ale zgodnie przyznają aktualnie, że powrotu nie planują.
 
- Na dzisiaj zupełnie nie ma takiej możliwości. Ja nie zakładałem nigdy ile to potrwa. Wyjechałem po marzenia, a okazało się, że tu mogę sobie pozwolić na kolejne, albo większe… 
 

Źródło: Rozmawiał: Piotr Kwiecień

Dodano: 2021-12-31 13:08:49


Hutnik  Godyń  wywiad 

Komentarze


I liga futsalu, gr. południowa

Sośnica Gliwice
:
AZS UŚ Katowice
22.01.2022
 
Unia Tarnów
:
AZS UMCS Lublin
22.01.2022
 
AZS UEK Kraków
:
FC Siemianowice Śląskie
22.01.2022
 
GSF Gliwice
:
BSF Bochnia
22.01.2022
 
Futsal Nowiny
:
GKS Futsal Tychy
22.01.2022
18:00
Heiro Rzeszów
:
Gwiazda Ruda Śląska
23.01.2022
17:00

Ekstraliga Futsalu Kobiet, gr. południowa

Tarnovia Tarnów
:
Rolnik Głogówek
22.01.2022
12:00
AZS UJ Kraków
:
AZS UEK Słomniczanka Słomniki
22.01.2022
 
Respekt Myślenice
:
Rekord Bielsko Biała
22.01.2022
 

I Liga Futsalu Kobiet, gr. południowa

Wierzbowianka Wierzbno
:
UKS SAP Brzeg
22.01.2022
 
Unia Opole
:
Plon Błotnica Strzelecka
22.01.2022
 
ROW Rybnik
:
ISD-AJD Częstochowa
22.01.2022
 
AZS UP Wanda Kraków
:
AZS UŚ Katowice
22.01.2022
 

II Liga Futsalu Kobiet, gr. małopolska

Tyniec Kraków
:
Iskra Tarnów
23.01.2022
10:00