facebook youtube twitter


Futbol Wyniki Wyślij nam wynik meczu
 

Pogoń Miechów niczym reprezentacja Polski… (foto)

Pogoń Miechów niczym reprezentacja Polski… (foto)

A mogło być tak pięknie. Siatkarze mieli za zadanie utrzeć nosa niepokornemu Earvinowi N’Gpethowi i jego kolegom. Polska S-Kadra pomścić na Szwedach tragiczne lata potopu i we wspaniałym stylu awansować do 1/8 finału mistrzostw Europy, zaś Pogoń Miechów zagwarantować sobie (w końcu) pewne utrzymanie w lidze okręgowej po zdobyciu kompletu punktów (lub jednego „oczka” chociaż) w starciu z niżej notowanym w tabeli Niedźwiedziem, którego jesienią piłkarze z Miechowa (jeszcze wtedy z Markiem Holocherem na ławce trenerskiej) rozbili w wyjazdowym starciu 4:0. Dubletem popisał się wtedy Adam Świtała. Tyle marzenia, teraz czas na rzeczywistość.

Misją Vitala Heynena jest przygotowanie Orłów do zwycięstwa w Tokio. Trener naszej największej dumy narodowej (i niech ktoś tylko powie, że jest inaczej) – siatkarzy, dwukrotnych mistrzów świata w ostatnich siedmiu latach – „zażyczył” sobie przed spotkaniem tie-breaka i pięć setów faktycznie zostało rozegranych. „Trójkolorowi” ostatecznie wyciągnęli rezultat ze stanu 1:2 i triumfowali, awansując do Final Four Ligi Narodów. My zagwarantowaliśmy sobie w nim udział już wcześniej, zatem i powodów do smutku było raczej niewiele.

W przeciwieństwie do poczynań polskich piłkarzy nożnych w pojedynku z reprezentantami „Trzech Koron”. Pierwszą część gry lepiej pominąć wymownym milczeniem. W drugiej podopieczni Portugalczyka Paulo Sousy pokazali się z naprawdę znakomitej strony, spychając Szwedów do głębokiej defensywy. Zabrakło szczęścia, co oczywiście wielu uzna za frazes wyświechtany. W pojedynku Emil Forsberg – Robert Lewandowski 2:2, a tuż przed końcowym gwizdkiem nawet z jednego punktu odarł nas Claesson. Polska wciąż czeka na drugi w historii triumf nad Skandynawami (nie liczymy spotkań towarzyskich). Od pierwszego minęło już… 47 lat. 


-[GALERIA


Tymczasem na boisku przy ulicy Konopnickiej działo się dużo, nie zawsze były to zresztą wydarzenia o charakterze sportowym, o czym za chwilę. Po niewiele ponad kwadransie gry na prowadzeniu znaleźli się goście po bramce zdobytej przez Burdackiego. Spotkanie toczyło się głównie w środku pola. Na nadmiar soczystych akcji kibice zgromadzeni na trybunach zdecydowanie nie mieli prawa narzekać. W końcu niemalże przed zejściem obu zespołów do szatni arbiter Żelazny postanowił podyktować dyskusyjną „jedenastkę” dla gospodarzy. Dawid Byrski pewnie pokonał Kozuba dając „Gryfitom” nadzieję na osiągnięcie dobrego wyniku. Było to zresztą siódme trafienie kapitana Pogoni, po którym wysforował się na czoło klasyfikacji strzelców miechowskiego zespołu, zostawiając z tyłu Nigeryjczyka Kennetha Ukatę. W przerwie miały miejsce zjawiska raczej niecodzienne, nawet jak na realia futbolu amatorskiego. Otóż: przyjezdni podejrzliwym okiem spojrzeli na Amadeusza Mazura – siedemnastoletniego golkipera gospodarzy. Jako że wcześniej między słupkami Pogoni stawali Michał Mach lub Mateusz Dudek uznali, iż sprawa jest co najmniej śmierdząca. Na szczęście w protokole zawodnik widniał, licencję na występowanie w barwach miechowskiej drużyny posiadał i wszystko skończyło się szczęśliwie, bez pojedynków na pięści. Za to z worka wyszło inne szydło – otóż jeden z graczy LKS
Niedźwiedź posiadał ksero dokumentów, co nie zadowoliło trójki arbitrów. Efekt? Musiał dostarczyć oryginał dowodu do momentu zakończenia meczu. Udało się. Wizja walkowera oddaliła się od gości i końcowy rezultat mógł zostać uznany za finalny.

Wróćmy jednak do relacji z drugiej połowy starcia Pogoni Miechów z LKS Niedźwiedziem, bowiem przyniosła ona znacznie więcej emocji aniżeli okres gry między 19.00-19.45. W 58. minucie na prowadzenie mógł wyprowadzić swój zespół Papa Niang. Senegalczyk w dogodnej sytuacji fatalnie jednak skiksował. Minutę później cały stadion zamarł, gdy na murawę padł Byrski. Ręką o jego twarz zahaczył w ferworze walki kapitan gości – Jelonkiewicz. Początkowe okrzyki kapitana Pogoni zmroziły wszystkim krew w żyłach (zawodnik zaczął wzywać karetkę). Wywnioskować z tego można było, iż Byrskiemu rozerwano powiekę. Na szczęście okazało się to tylko napadem paniki. Strzelec gola zdołał jeszcze nawet dograć kilka minut, po czym został zmieniony przez Karola Mazura. W 64. minucie jęk na trybunach obwieścił światu drugą bramkę dla Niedźwiedzia. Zdobył ją Wyjadłowski, ogrywając Dudka i strzelając płasko po ziemi z kilkunastu metrów. Po 120-stu sekundach mogło być już 3:1, ale tym razem wyżej wymienionego przed drugim trafieniem odważnym wyjściem powstrzymał Amadeusz Mazur. Po ostrym zderzeniu z golkiperem Wyjadłowski musiał zostać zastąpiony przez Sokoła. W 69. minucie pośredni winowajca utraty gola na 1:2 – Rafał Dudek – został zablokowany przy uderzeniu głową. Piłka mogła wpaść do siatki, gdyby nie interwencja obrońcy. W 71. minucie zrobiło się bardzo nieprzyjemnie. Krzysztof Szot ruszył z pretensjami do sędziego głównego, za co otrzymał upomnienie w postaci kartki żółtej. Nie uspokoiła go ona jednak na tyle, by powstrzymać się od dalszych zażaleń, co skończyło się podwójnym „żółtkiem” i w konsekwencji czerwienią. Trudno się było zresztą dziwić subiektywnej reakcji szkoleniowca na krzywdę, która dotknęła jego zawodnika. Oko Dawida Byrskiego urosło do rozmiarów dojrzałej śliwki. Po zejściu z murawy Byrskiego opaskę przejął młodziutki Janus. Pogoń się szarpała, a przeciwnicy trafiali do siatki. Na trzy minuty przed doliczonym czasem gry ostatni gwóźdź do trumny przybił Sokół, trafiając z najbliższej odległości do „pustaka”. Znakomitą asystę zaliczył aktywny od początku pojawienia się na boisku w 55. minucie Gałkowski. Suspensu dodał meczowi Rędziak, ładnym uderzeniem z „Dziuba” posyłając futbolówkę w długi róg. W 92. minucie Amadeusz Mazur odbił groźny strzał zza „szesnastki” Zarzyckiego, a w ostatniej akcji pojedynku piłkę na wagę punktu i utrzymania miał na głowie Twardowski, lecz poszybowała ona obok słupka.



-[GALERIA

22 punkty miała po rundzie jesiennej Pogoń Miechów. Jak wtedy wyliczyłem, utrzymanie gwarantowało im zdobycie ośmiu „oczek” w rozgrywkach wiosną. Kolejne wyniki pokazały, że się nie omyliłem, lecz do „trzydziestki” wciąż „Gryfici” dobić się nie mogą. A tego nawet najzagorzalsi pesymiści nie brali pod uwagę… 
 
Wypowiedzi pomeczowe:

Artur Błoński, szkoleniowiec LKS Niedźwiedzia: - To było zwycięstwo nawet nie za sześć punktów, lecz za całą rundę. Ne gramy aż tak źle, by znajdować się w tym miejscu tabeli. Naprawdę mieliśmy przyzwoite spotkania, tylko brakowało skuteczności. Dzisiaj dopisało nam szczęście, stworzyliśmy kilka dogodnych sytuacji i jest OK. Te trzy punkty nic jeszcze nam jednak nie dają. Musimy zdobyć co najmniej „oczko” w starciu z Leśnikiem Gorenice. Pierwszy etap walki o utrzymanie za nami. Co zadecydowało o naszej wiktorii dzisiaj? Myślę, że „mental” chłopaków w tygodniu. Bardzo chcieli wygrać, „okręgówka” to dla nich niezła przygoda, choć to nie Liga Mistrzów. Chcemy jednak tutaj grać, zawodnicy mają serca i zdrowie do rywalizacji na tym szczeblu. Umiejętności mogą być lepsze lub gorsze, lecz walka musi być. To spotkanie kręciło się wokół remisu. Nie powiem, że byliśmy ekipą od gospodarzy lepszą, gdyż Miechów też miał swoje okazje na zdobycie większej liczby goli. Powtórzę – w wielu spotkaniach szczęścia nam brakowało, dzisiaj wreszcie fortuna się uśmiechnęła. W meczach „stykowych” to czynnik niezwykle istotny. Jak oceniam turniej EURO w wykonaniu Biało-Czerwonych? Nie rozumiem tego. Mamy zawodników z dobrych drużyn, doświadczonych, teoretycznie wszystko wygląda w porządku, zaś na murawie czegoś cały czas brakuje. Umiejętności są, a nie ma adekwatnych rezultatów.

Krzysztof Szot, szkoleniowiec Pogoni Miechów: - W ostatnich tygodniach każdy mecz dla nas jest walką przede wszystkim z samymi sobą. Ubytki w kadrze i brak sił, których wystarcza na 60 minut. Przy 1:1 mieliśmy dwie świetne okazje, nie wykorzystaliśmy ich – zemściło się. Dodatkowo, co zrobił ze mną Pan sędzia? Określam tę sytuację jako „kryminał”, który na pewno na drużynę pozytywnie nie wpłynął. Do tego dziwna akcja ze sprawdzeniem naszych zawodników przez gości, po której to okazało się, że sami sprawdzający odpowiednich dokumentów nie posiadają. Zaś w zawodach, a jakże, uczestniczą. Będziemy pisać odwołanie w sprawie dwóch żółtych kartek, bo w innym przypadku otrzymam karę jednego spotkania bez możliwości prowadzenia zespołu z ławki.

Liczby spotkania
5 – gdyby nie trafienie Patryka Rędziaka w doliczonym czasie gry, mecz Pogoni zakończyłby się rezultatem 3:1 po raz szósty w sezonie. Wcześniej w dwóch spotkaniach – z Olkuszem i Wolbromiem u siebie – górą byli miechowianie, w wyjazdowych pojedynkach zaś – z Orłem Bębło, Przemszą Klucze oraz Spójnią Osiek-Zimnodół – schodzili z boiska pokonani.
10 – porażka z Niedźwiedziem okazała się dziesiątą w tej rundzie wiosennej, a szesnastą ogółem.
16 – wiosną podopieczni Krzysztofa Szota pokonywali bramkarzy rywali szesnastokrotnie. Jesienią zdobyli o siedem goli więcej.
33 – z 39-ciu bramek zdobytych przez „Gryfitów” w tym sezonie za 13 odpowiada dwóch graczy: Dawid Byrski (7 goli) oraz Kenneth Ukata (6). Jak łatwo policzyć, Polak i Nigeryjczyk strzelili dla Pogoni Miechów co trzecią bramkę.

Zaległy mecz 17. kolejki ligi okręgowej (Kraków I) z 23 czerwca 2021:
Pogoń Miechów – LKS Niedźwiedź 2:3 (1:1)
Byrski 45’ (k), Rędziak 90’+1’ – Burdacki 16’, Wyjadłowski 64’, Sokół 87’

Sędziowali: Tomasz Żelazny - Paweł Bagan i Adrian Kaczmarczyk (Kraków)
Żółte kartki: Szot (trener, na ławce), Szych, Świtała  – Jelonkiewicz, Marek, Samborski
Pogoń: A. Mazur – Dudek, Wędzony, Twardowski, Janus, Niang, Smulski, Świtała (89’ Dyląg), Byrski (kapitan; 68’ K. Mazur), Antos (78’ Nowak), Szych (75’ Rędziak)
Niedźwiedź: Kozub – Burdacki, Jelonkiewicz (kapitan), Kawa, Samborski (60’ Wójcik), Gorzkowski, Marek, Łach (79’ Kromka), Zagrodzki (55’ Gałkowski), Wyjadłowski (68’ Sokół), Zarzycki
 

 

 

Źródło: Krzysztof Oczkowicz (tekst), Michał Natkaniec (foto)

Dodano: 2021-06-25 15:01:08


Niedźwiedź  Pogoń Miechów 

Komentarze


I liga futsalu, gr. południowa

FC Siemianowice Śląskie
6:0
Futsal Nowiny
15.01.2022
18:00
AZS UŚ Katowice
6:4
Gwiazda Ruda Śląska
15.01.2022
16:00
BSF Bochnia
6:3
AZS UEK Kraków
15.01.2022
18:00
Sośnica Gliwice
11:1
GSF Gliwice
16.01.2022
17:00
GKS Futsal Tychy
7:4
Unia Tarnów
16.01.2022
16:00
AZS UMCS Lublin
8:4
Heiro Rzeszów
16.01.2022
19:00

Ekstraliga Futsalu Kobiet, gr. południowa

Rolnik Głogówek
5:1
Respekt Myślenice
15.01.2022
17:00
AZS UEK Słomniczanka Słomniki
7:5
Tarnovia Tarnów
16.01.2022
16:00
Rekord Bielsko Biała
5:3
AZS UJ Kraków
16.01.2022
18:00

I Liga Futsalu Kobiet, gr. południowa

ISD-AJD Częstochowa
5:4
Wierzbowianka Wierzbno
15.01.2022
11:00
UKS SAP Brzeg
5:9
AZS UP Wanda Kraków
15.01.2022
18:00
AZS UŚ Katowice
0:2
Unia Opole
16.01.2022
16:00

II Liga Futsalu Kobiet, gr. małopolska

Wawel Kraków
:
Tyniec Kraków
16.01.2022
14:30