facebook youtube twitter


Futbol Wyniki Wyślij nam wynik meczu
 

Sosin: Chcę być liderem zmian! (cz.1)

Sosin: Chcę być liderem zmian! (cz.1)

Przed nami wybory na Prezesa Małopolskiego Związku Piłki Nożnej. Wiemy już, że o kolejną kadencje nie będzie się ubiegał obecny Prezes – Ryszard Niemiec, który swoją funkcję piastuje od dwudziestu ośmiu lat. W gronie kandydatów do przejęcia władzy w Małopolskim Związku Piłki Nożnej jest Łukasz Sosin, Andrzej Sękowski i Ryszard Kołtun.

 

 

Porozmawiałem z Łukaszem Sosinem na tematu startu w wyborach, o jego planach na Związek. O tym czym będzie się zajmował, kiedy zostanie Prezesem i co sądzi na temat amatorskiej piłki nożnej. Kandydat na Prezesa opowie jakie ma pomysły na usprawnienie działalności Związku i przede wszystkim czym chce przekonać do siebie niezdecydowanych delegatów, aby to właśnie na niego zdecydowali się oni oddać głos w nadchodzących wyborach.


Zapraszam do lektury.


- Panie Łukaszu, na początek może skupimy się na pańskiej karierze. Jak z perspektywy czasu oceni Pan jej przebieg? W dorobku są mistrzostwa kraju z Wisłą, Apollonem, Anorthossisem, król strzelców ligi cypryjskiej, udział w Lidze Mistrzów. Jest Pan usatysfakcjonowany?

- Czuję się spełnionym piłkarzem. Szczególnie cieszyły mnie wszystkie sukcesy drużynowe, bo piłka nożna, zarówno na boisku jak i w klubowych biurach to gra zespołowa. Tytuły króla strzelców to ważny, ale dodatek. Oczywiście było wielu polskich piłkarzy, którzy osiągnęli więcej, ale ja cieszę z tej cegiełki, którą mi się udało dołożyć. Na odbiór mojej kariery piłkarskiej często wpływa niegdysiejsza opinia o lidze cypryjskiej, która była mocno niedoszacowana. Później się to zmieniło, zwłaszcza po tym jak APOEL walczył w ćwierćfinale Ligi Mistrzów. W czasach, gdy tam grałem, liga cypryjska była postrzegana w Polsce jako egzotyczna.

- Na swoim koncie ma Pan również występy z orzełkiem na piersi. W czterech spotkaniach zdobył Pan dwie bramki. Czym dla Pana była możliwość występów w kadrze? Liczył Pan na więcej szans?

- Dla każdego zawodnika marzeniem powinna być gra w reprezentacji Polski i tak było również w moim przypadku. Jeśli miałbym powiedzieć o tym niedosycie, związanym z moją karierą piłkarską, to faktycznie jest to kariera reprezentacyjna. Liczyłem na większą szansę, po cichu marzyłem o występie na niemieckim mundialu w 2006 roku. Wtedy jednak pominięto Tomasza Frankowskiego, więc o braku powołania dla Łukasza Sosina nikt już nie pisał.  Mówiłem już o lidze cypryjskiej jako przykładzie niedoszacowania, wydaje mi się, że właśnie to, że grałem w dalekiej i mniej medialnej lidze, mogło wpływać na moje szanse gry w kadrze. Ten dublet z Arabią Saudyjską będę jednak pamiętał zawsze.

- Poza boiskiem również poznał Pan tajniki futbolu. Pełni Pan rolę trenera, pracował jako dyrektor techniczny Akademii Piłkarskiej w Pafos. Te funkcje mogą pomóc w ubieganiu się o fotel Prezesa MZPN?

- Zdecydowanie. Poznałem futbol z różnych stron. Jako piłkarz, z czego głównie jestem znany. Pracuję jako trener, co daje kolejną perspektywę, tak cenną zwłaszcza dlatego, że trenuję juniorów i widzę wsparcie młodzieży jako absolutnie kluczowe. Dyrektor techniczny to kolejny, inny szczebel. Dał on doświadczenie w zarządzaniu, w tym co dla mnie absolutnie kluczowe, czyli doborze odpowiednich współpracowników.

- Właśnie, po powrocie do kraju znalazł Pan zatrudnienie w Hutniku Kraków jako trener młodzieży. Jak to się stało, że wybór padł właśnie na klub, w którym zaczęła się pańska kariera?

- Tu się pojawiły dwie podstawowe przesłanki. Po pierwsze, sentyment do klubu, w którym się wychowywałem. Po drugie, dobra propozycja i zaufanie ze strony władz Hutnika.

- Kiedy pojawiły się pierwsze myśli na temat tego, żeby spróbować powalczyć o fotel Prezesa Małopolskiego Związku Piłki Nożnej?

- Była to przemyślana decyzja, podjęta jeszcze wtedy, gdy mieszkałem na Cyprze. Chciałem startować już rok temu, ale na przeszkodzie stanęła pandemia, która tak bardzo zmieniła nasze życie i która teraz tak utrudnia rozgrywki, nad czym ubolewam.

- Co Panem kierowało i co nakłoniło do podjęcia właśnie takiej decyzji?

- Małopolski Związek Piłki Nożnej stał się w postrzeganiu ogólnopolskim, ale też niestety w praktyce, jednym z ostatnim bastionów zarządzania futbolem, który pamiętamy z wcześniejszych, nie zawsze dobrych dla polskiej piłki lat. Zaległości sięgają nawet do lat 90. Obecny prezes, Ryszard Niemiec, którego darzę szacunkiem za wszystkie dobre dokonania, ale widzę też dużo braków tych kadencji, pełnił swoją funkcję 28 lat. Przez ten czas świat się zmieniał, a z nim piłka. Mając zapał do pracy, fajnych ludzi, którzy mnie wspierają i doświadczenie, które zdobyłem, chcę być liderem zmian. Prowadzonych jednak z głową, bo tu nie chodzi o to, aby wylać „dziecko z kąpielą”, a uszanować pracę ludzi małopolskiej piłki i ich dotychczasowy wkład, dodając do tego elementy rozwojowe.

- Nie boi się Pan walki z tzw. „betonem”? Ciężko chyba będzie go skruszyć, bo to w większości ludzie, którzy w strukturach związkowych są już od bardzo dawna.

- Tu nie chodzi o kruszenie betonu. Kuszące jest przyjąć taką narrację i powiedzieć, że przyszedłem walczyć z betonem. Takie uogólnienie może być jednak krzywdzące dla wielu pasjonatów działających lokalnie, nawet jeśli są sporo starsi ode mnie. Ja chcę jednocześnie wspierać bardziej doświadczonych działaczy, pokazując im zalety pójścia do przodu i tego, że oni na tym też skorzystają. Do tego dać szansę ludziom młodszym, w moim wieku, ale też młodszym ode mnie. Potrzebujemy zarówno młodych dynamicznych menadżerów, jak i działaczy z krwi i kości, bo oni wnoszą pasję i pamięć instytucjonalną. Chcę łączyć, a nie dzielić. Nie boje się walki, jedyna moja obawa łączy się z przypinaniem jakiejś łatki totalnego rewolucjonisty, który przyjdzie do związku dzień po wyborach i powie, że państwa praca już się nie liczy i do widzenia. Nie, tak nie będzie. Będą pozytywne zmiany, będzie też wsparcie dla doświadczonych działaczy. Połączymy to.

- Aby uzyskać możliwość startu w wyborach, trzeba przedstawić trzydzieści deklaracji i to jawnych. Takie zmiany w regulaminie pojawiły się chyba ze względu na fakt, by jawne stało się kto kogo popiera. Jak się Pan na to zapatruje?

- Negatywnie. Nie dlatego, że się boję braku poparcia. Takie się pojawia, na razie nieoficjalnie, bo proces wyborczy dopiero startuje. Chodzi o to, że wybory, które powinny być w pełni demokratyczne i tajne, stają się ich przeciwieństwem. Tajne już nie są, w końcu delegaci muszą z imienia i nazwiska poprzeć któregoś z kandydatów, co może być dla niektórych mało komfortowe w obawie przed konsekwencjami co by się stało, jakby źle obstawili. Ode mnie nie muszą się ich obawiać, ale za innych kandydatów mówić nie mogę. Czy są w pełni demokratyczne? Delegaci mogą dać tylko jedną rekomendację na osobę. A to oznacza, że przy ich określonej liczbie, kandydatów będzie z góry ograniczona liczba. Nie jest to dobre rozwiązanie. Już nie wspomnę, że zbieranie deklaracji w dobie pandemii COVID -19 będzie trudne i jest zbędnym formalizmem.

- A jak Pan zareagował na decyzję Prezesa Niemca o wycofaniu się z walki o fotel Prezesa? Czy to nie jest trochę tak, że przysłowiowy „beton” nie będzie przychylny pańskiej kandydaturze i z automatu poprze człowieka „namaszczonego” przez Prezesa Niemca?

- Okoliczności wycofania się Prezesa Niemca nie pozwalają się cieszyć z takiej decyzji. Życzę mu zdrowia, podobnie jak to robiłem już publicznie i w rozmowie osobistej. Poza tym, pojedynek z prezesem Niemcem byłby okazją to pokazania pewnych różnic w naszym podejściu do zarządzania związkiem. Co do delegatów, wierzę, że popatrzą szerzej niż ewentualna rekomendacja prezesa Niemca. Wybiorą program konkretnego człowieka i zaproszenie do współpracy. Mam świadomość, że mogą to uważać, za pewne ryzyko, zmiany zawszę niosą niewiadomą. Ale one są potrzebne, a ja gwarantuję, że będą wypracowywane w duchu budowania wspólnoty, a nie burzenia. Nie mam wątpliwości, że Prezes Niemiec wskaże kandydata, którego popiera, wiemy, że będzie to pan wiceprezes Ryszard Kołtun, czyli kontynuacja obecnej polityki bez żadnych zmian. Rozmawiałem z nim, potwierdził mi start, ale nie zamierza prowadzić oficjalnej kampanii. Nie widać również programu ani nowych pomysłów. Szanuję jego pracę, ale czy naprawdę wszystko ma znowu przebiegać tak samo? Teraz MZPN potrzebuje jednak czegoś więcej i to tak naprawdę widzi każdy.

- Wcześniej, miał Pan przyjemność spotkać się z Prezesem Niemcem? Jaka była jego reakcja na to, że zdecydował się Pan wziąć udział w wyborach?

- Przyjął tą decyzję z pełnym szacunkiem, to była bardzo miła rozmowa.

- Plusem w Pana kandydaturze moim zdaniem jest fakt, że ma Pan doświadczenie w większości ról pełnionych w futbolu. Poznał go Pan od strony boiska, szatni, fotela trenerskiego, zarządzania. Może Pan dzięki temu wnieść nowe spojrzenie na pewne sprawy w Związku?

- Jak już wspominałem, mnogość perspektyw pomaga. MZPN tworzą piłkarze, piłkarki, zawodowcy i amatorzy. Dorośli, młodzież i dzieci. Są sędziowie, trenerzy, działacze. Musimy szukać rozwiązań, aby wyjść naprzeciw oczekiwań każdego z nich. Nowe spojrzenie na pewno się przyda, ale chciałbym, żeby było konfrontowane z doświadczeniem obecnych działaczy.

- Jest też druga strona medalu. Nie obawia się Pan, że dłuższy rozbrat z ojczyzną może budzić wątpliwości delegatów co do aktualnej wiedzy na temat problemów lokalnego futbolu?

- Pewnie 20 lat temu byłby to większy problem. Obecnie, w dobie globalnej komunikacji, nie było wielkim wyzwaniem, aby utrzymywać stały kontakt z Polską, w tym krajową oraz lokalną piłką. O znajomości problemów mam nadzieję, świadczy mój program, który wydaje mi się odpowiada na najważniejsze współczesne wyzwania z jakimi będziemy się mierzyć.

- Za każdą kampanią stoją ludzie oraz pieniądze, których trzeba mieć naprawdę sporo, aby dotrzeć do każdego zakątka Małopolski i przekonać do siebie delegatów. Możemy porozmawiać o personaliach? Kto Pana wspiera w tej drodze? Najbliżsi? Koledzy z boiska? Ktoś już wyraził chęć pomocy, wsparcia i współpracy w kampanii?

- Jeśli chodzi o finansowanie kampanii, tu nie muszę się obawiać, mam swój kapitał, który zdobywałem podczas kariery piłkarskiej i teraz, będąc dalej aktywny zawodowo i zarabiając, powiększam go. W kampanie inwestuję więc własne środki. Jeśli chodzi o ludzi, oczywiście rodzina jest najważniejsza, z nią konsultowałem decyzję o starcie i oni wspierają mnie na bieżąco. Mam ponadto wokół siebie grono ludzi w każdym wieku, starszych, mojego pokolenia i młodszych, którzy pracują ze mną na szczeblu organizacyjnym i medialnym. Wspierają mnie również koledzy z boiska, konkretne personalia będę ujawniał w toku kampanii, ale w pierwszej kolejności rozmawiając o tym z delegatami. Chciałbym, aby MZPN po wyborach korzystał programowo i personalnie z obecnych działaczy oraz „świeżej krwi”, co dałoby moim zdaniem znakomite połączenie.

- Przybliżmy naszym czytelnikom szerzej jak w ogóle odbywają się wybory na Prezesa Małopolskiego Związku Piłki Nożnej. Kto może zadecydować o zmianach, kto ma prawo głosu?

- To skomplikowany proces. Głosują delegaci, wybierani w różnoraki sposób. Najwięcej głosów mają delegaci wybierani w podokręgach, czyli krótko mówiąc zbierają się kluby z danego rejonu i decydują o tym, kto będzie ich reprezentował. Częścią głosów dysponują również tzw. strefy. Czym one są? Tymczasowym rozwiązaniem, ponieważ niektóre kluby nie są zrzeszone w podokręgi. Dlaczego tak jest? Zarząd MZPN rozwiązał podokręg krakowski, więc coś trzeba było wymyśleć. Stało się tak akurat wtedy, gdy z tego rejonu pochodził kontrkandydat Prezesa Niemca w poprzednich wyborach. Rozwiązanie tego podokręgu było wielkim błędem, który chcę naprawić.  Ale wracając, dawny podokręg podzielono na trzy strefy, gdzie na zebraniach klubów głosować będą delegaci. To mamy już dwa sposoby wyłaniania delegatów, czyli podokręgi i strefy. Do tego delegatów mają małopolskie kluby od 3 ligi wzwyż, jest ich 9. Nie można również zapomnieć o trenerach, sędziach, przedstawicielach piłkarstwa kobiecego i futsalu, Radzie Seniorów i Klubie Zasłużonego Piłkarza. Duże wyzwanie, ale będę chciał ze swoim przekazem dotrzeć najszerzej jak się da.

- Załóżmy, że czerwcowe wybory Pan wygrywa. Jakie są pierwsze decyzje nowego Prezesa? Na pewno są sprawy, które potrzebują zmian „na już”?

- Od razu zaczynam realizować program. To będzie plan pracy na pierwszy miesiąc, rozpisany na konkretny dzień. Po kolei, punkt po punkcie, ruszam z działaniami. Wśród priorytetów będzie na pewno podtrzymanie ciągłości organizacyjnej związku, tak istotne zwłaszcza w dobie COVID -19 i przerw w prowadzeniu rozgrywek. Podejmę również natychmiastowe działania celem usystematyzowania struktury organizacyjnej MZPN. Jestem przeciwny likwidacji podokręgów, o czym nie raz mówiło się wśród obecnych władz MZPN. Pewnie ten pomysł na wybory zostanie zawieszony, bo podokręgi głosują, ale tak było. Ja, póki będę miał taką sprawczość, będę się sprzeciwiał likwidacji podokręgów, co więcej, podejmę działania celem ponownego zawiązania podokręgu Kraków. Kolejną rzecz, o którą zadbam od pierwszych dni jest poszukiwanie konkretnych instrumentów finansowych, wsparcia dla małych klubów. Czasem niewielkie kwoty mogą być na wagę złota. Chcę rozmawiać z samorządowcami, wspierając tu podokręgi, o dotacjach dla klubów. Jeśli pojawią się środki wypracowane przez MZPN, to w granicach prawa, będziemy je rozdysponowywać wśród klubów, celem ich najpierw ratowania, gdzie trzeba, a potem rozwoju.

- Czy pod Pana przewodnictwem Związek stanie się bardziej otwarty na kibiców, obserwatorów, sponsorów? Moim zdaniem należałoby wykorzystać do maksimum social media, które mam wrażenie przez ówczesne władze nie są do końca wykorzystywane.

- Kolejna sprawa, z którą ruszymy natychmiast. Przykład social mediów jest tu trafny, sprawa promocji i budowania wizerunku została bardzo mocno zaniedbana. Jak poprawimy wizerunek, staniemy się bardziej atrakcyjni dla sponsorów. To przełoży się na większe finansowanie małopolskiej piłki, a przez to jej rozwój. Piłka nożna musi być zorientowana na kibiców, wszyscy chcemy oglądać widowisko, zarówno w telewizji jak i na lokalnym stadionie. Czy obecnie MZPN temu sprzyja? Mam nadzieję, że delegaci właśnie takie pytania będą sobie zadawać przed wyborem kandydata i oddaniem głosu.

- Jako kandydat na Prezesa Małopolskiego Związku Piłki Nożnej na pewno zapoznał się Pan z problemami, z jakimi borykają się teraz kluby z niższych lig. Do czego przywiązuje Pan szczególną wagę? W czym chce Pan im pomóc?

- Wszelkie potrzeby wsparcia, które MZPN powinien dawać dla klubów niższych lig zostały spotęgowane przez pandemię COVID 19. Są dwa podstawowe problemy. Po pierwsze, finansowy. MZPN oczywiście nie ma możliwości, aby pomóc klubom w ich wszystkich potrzebach finansowych, pokrywając to z pieniędzy związkowych. W granicach prawa i możliwości chcemy być jednak elastyczni pod tym względem, unikając wszelkich opłat, które mogą zaszkodzić finansom klubów w tak trudnym czasie. Centrala MZPN powinna również wspierać podokręgi i sama prowadzić działania, celem podtrzymania i intensyfikowania lokalnych klubów przez gminy, co przez pandemie stanęło pod znakiem zapytania. Drugi temat, to sprawy organizacyjno – informacyjne. Centrala MZPN musi koordynować działania z podokręgami, celem płynnego prowadzenia rozgrywek, uwzględniając wymuszone na nas przerwy. To wszystko powinno być połączone z polityką informacyjną względem klubów tak aby, istniał szybki przepływ informacji pomiędzy organizatorami rozgrywek, a ich uczestnikami. Polityka prowadzona przez centralę MZPN jest, nazwijmy to bardzo delikatnie, uboga. Jest to efekt m.in. wieloletnich zaniedbań prezydium zarządu MZPN, które nie zorganizowało odpowiedniego systemu, bardzo słabo wspierając podokręgi w ich codziennej pracy.

- Czy widział Pan już infrastrukturę, jaką dysponują kluby z poziomu IV ligi, albo niższych klas rozgrywkowych? Wydaje mi się, że jest to dość duże pole do poprawy zarówno dla klubów, jak i MZPN, zresztą sam Pan o tym wspomina w swoim programie wyborczym.

- Bycie trenerem to doskonała okazja do poznania infrastruktury od podszewki. Pole do poprawy jest i to naprawdę duże. Widzę tu rolę MZPN na dwóch podstawowych polach. Po pierwsze, mowa o wsparciu merytorycznym i finansowym dla udogodnień infrastrukturalnych. Oczywiście, sami pieniędzy nie stworzymy, ale podobnie jak w ogólnych sprawach związanych z działalnością klubu, również w przypadku infrastruktury można starać się do sfinansowanie z budżetu państwa niezbędnych prac. Minister właściwy do spraw sportu regularnie rozpisuje taki konkurs, rolę MZPN widzę np. w jego popularyzacji i zorganizowania szkoleń z pisania takich wniosków. Dlaczego MZPN nie robi tego teraz i nie pomaga klubom wykorzystać szansy? Nie rozumiem tego. Druga sprawa, to proces licencyjny. Chciałbym, aby był on nastawiony na pomoc klubom, wskazywanie co mają doskonalić, a nie tylko karanie. Ku temu potrzebne będzie właściwe wsparcie dla Komisji Licencyjnej i Odwoławczej Komisji Licencyjnej. To powinny być osoby, które będą miały wiedzę i zasoby, aby realnie dawać rekomendacje, zamiast arbitralnego oceniania.

- Zapoznałem się z Pana programem wyborczym. Ciekawa kwestia to nawiązanie ścisłej współpracy z małopolskimi uczelniami typu Akademia Wychowania Fizycznego w Krakowie. Na czym ta współpraca miałaby polegać?

- Brakuje nam dopływu kadr z młodego pokolenia. Energii ludzi, którzy wesprą tych bardziej doświadczonych. AWF w Krakowie to naturalna kuźnia talentów, ludzi zainteresowanych sportem. Mogą być sędziami, trenerami, mogą być naszymi ambasadorami w promowaniu piłki amatorskiej. AWF to tylko przykład, potrzebujemy też młodych prawników, a zainteresowanych prawem sportowym jest naprawdę wielu. Mamy Uniwersytet Jagielloński, mamy inne uczelnie, z którymi możemy nawiązać systemową współpracę. Potencjał jest ogromny, znowu niewykorzystany. Kiedyś oddolnie próbowano. Znam przykłady młodych ludzi, którzy próbowali podejmować współpracę z MZPN. Wyjątki osób, które zostały na dłużej można policzyć na palcach jednej ręki. Dlaczego więc odchodzą, zamiast współpracować i się rozwijać? Bo perspektywa dalszego działania nie jest atrakcyjna. Zmienimy to.

- Porusza Pan również kwestię nawiązania relacji partnerskich na linii zawiązek – kolegium sędziów. Czy w takim wypadku oznacza to, że teraz te relację nie są zbyt dobre, że nie opierają się na partnerstwie? Jak Pan sobie wyobraża tą współpracę?

- Kolegium sędziów powinno tworzyć przestrzeń do obiektywnego i dobrego prowadzenia widowiska sportowego, a także promowania najlepszych sędziów z Małopolski. Rozmawiam z wieloma sędziami, naprawdę jest poczucie niewykorzystanego potencjału. Trzeba pamiętać, że na poziomie niższych lig są to bardzo często pasjonaci, zarobki sędziego na tym poziomie rozgrywkowym nie pozwalają przecież traktować tego jako swojej podstawowej pracy zarobkowej. Chcę poprzez szkolenia prowadzone nowoczesnymi metodami podnosić ich kompetencje. Uważam, że możemy również poprawić klimat wokół obsad sędziowskich tak, aby wśród tych wspomnianych pasjonatów panowało poczucie, że promuje się najlepszych, najzdolniejszych i najbardziej pracowitych. Na start w wyborach na Prezesa MZPN zdecydował się szef kolegium, Pan Andrzej Sękowski. Widocznie uznał, że co miał zrobić w tym środowisku, to zrobił i czas iść dalej. Ja mam poczucie, że mógł zrobić o wiele więcej i niestety nie zrobił. Weźmy to, ilu teraz mamy sędziów na poziomie ogólnopolskim, pochodzącym z naszego regionu? Chlubnym wyjątkiem jest Tomasz Musiał. Naprawdę stać nas na więcej.

- Czy odbył Pan już jakieś spotkania z sędziami w sprawie swojej kandydatury? Wiemy, że sędziowie również mają prawo głosu w wyborach na Prezesa Małopolskiego Związku Piłki Nożnej.

- Spotkania to bardzo trudny temat w trakcie trwania pandemii, czego bardzo żałuję. Robię co w mojej mocy, aby docierać do jak najszerszego środowiska, w tym sędziów. W tym konkretnym przypadku podmiotem reprezentującym ich interesy jest Kolegium Sędziów i to ono wybierze delegatów. Co ciekawe, jeden z moich potencjalnych kontrkandydatów, Pan Andrzej Sękowski, pochodzi właśnie z tego grona. Miałem wiele okazji do rozmów z konkretnymi osobami i również tu potwierdza się potrzeba zmian w odniesieniu do działań całego związku, ale również samej pozycji sędziów w jego ramach. Na oficjalne rozmowy przyjdzie jeszcze czas, zapewne wtedy, kiedy będą wyłonieni delegaci z tego grona. Niemniej, jak wspominałem, zależy mi, aby rozmawiać nie tylko z nimi, ale ze wszystkimi przedstawicielami środowiska. Dlatego też podałem numer telefonu, zostawiłem kontakt mailowy. Odzew jest naprawdę duży, również ze strony sędziów.

- Czy w związku z pandemią ma Pan utrudniony kontrakt z podokręgami piłkarskimi? Mecze się nie odbywają, amatorska piłka zamiera w bezruchu. Do wyborów coraz bliżej a wydaje mi się, że w teren też trzeba się wybrać, porozmawiać z działaczami, poznać sugestie, opinie. I nie mówię tutaj tylko o tych medialnych klubach, ale też tych mniejszych, które często mają inne spojrzenie na pewne sprawy i na co dzień borykają się z innymi problemami.

- Niestety, ta trudność ze spotkaniami się powtarza. Chciałbym dotrzeć do każdego, kto tworzy to środowisko. Wpływ na wybór prezesa, poprzez głosowanie w podokręgach i strefach, ma prawie 750 klubów. Nie wszędzie mógłbym pojechać nawet bez pandemii, a teraz jest to jeszcze trudniejsze. Żałuję, chociaż bardzo bym chciał. Ale podobnie jak w przypadku sędziów, staram się kontaktować tam, gdzie tylko jest to możliwe, czyli na ten moment z władzami podokręgu, wybranymi przecież przez kluby. Pozostawiłem jednak namiary do siebie, tak aby być dostępnym dla każdego. Ale to nie koniec, planuję pewne działania, które pozwolą mi ze swoim przekazem dotrzeć do wszystkich, co do jednego, klubu w Małopolsce. Mam przy tym wrażenie, że jest potrzeba popularyzowania nawet nie samej kandydatury Łukasza Sosina, a wyborów jako takich. Wiele małych klubów o wyborach nie wie, o ich terminach nie wspominając. Podokręgi się tu starają jak mogą, ale na wsparcie centrali MZPN nie mają co liczyć. Postaram się to zmienić. Przy tym wszystkim zaznaczam, program jest cały czas otwarty. Nie chcę, aby związek był dziełem jednego człowieka, czy wąskiej grupy ludzi. Potrzebujemy większej transparentności i partnerstwa, co chcę pokazać już teraz, rozmawiając szeroko o planach na najbliższe lata.



Koniec części pierwszej. W następnej cześci Łukasz Sosin przedsatwi m.in swoją wizję działania podokręgów piłkarskich w Małopolsce, wypowie się w sprawie utworzenia jednej silnej IV ligi oraz podzieli się pomysłami na finasowanie Związku. Zapraszamy serdecznie!


ZOBACZ TAKŻE:
]- SOSIN: CHCĘ BYĆ LIDEREM ZMIAN (cz.2)

Źródło: Michał Natkaniec

Dodano: 2021-04-19 11:41:23


MZPN  wywiad  Sosin 

Komentarze


PKO Ekstraklasa

Zagłębie Lubin
3:1
Górnik Łęczna
30.07.2021
18:00
Górnik Zabrze
1:3
Lech Poznań
30.07.2021
20:30
Stal Mielec
:
Piast Gliwice
31.07.2021
15:00
Bruk-Bet Termalica Nieciecza
:
Wisła Kraków
31.07.2021
17:30
Radomiak Radom
:
Legia Warszawa
31.07.2021
20:00
Warta Poznań
:
Pogoń Szczecin
01.08.2021
15:00
Cracovia Kraków
:
Śląsk Wrocław
01.08.2021
17:30
Jagiellonia Białystok
:
Raków Częstochowa
01.08.2021
20:00
Lechia Gdańsk
:
Wisła Płock
02.08.2021
18:00

Fortuna I Liga

Odra Opole
1:4
Miedź Legnica
30.07.2021
18:00
Korona Kielce
2:0
Skra Częstochowa
30.07.2021
20:00
GKS Tychy
1:1
ŁKS Łódź
30.07.2021
20:30
GKS Katowice
:
Resovia Rzeszów
31.07.2021
12:40
GKS Jastrzębie
:
Puszcza Niepołomice
31.07.2021
18:00
Arka Gdynia
:
Zagłębie Sosnowiec
31.07.2021
20:30
Widzew Łódź
:
Sandecja Nowy Sącz
01.08.2021
12:40
Górnik Polkowice
:
Podbeskidzie Bielsko Biała
01.08.2021
15:00
Stomil Olsztyn
:
Chrobry Głogów
01.08.2021
18:00

eWinner II Liga

Ruch Chorzów
1:1
Pogoń Siedlce
30.07.2021
19:20
Radunia Stężyca
:
Lech II Poznań
31.07.2021
17:00
Znicz Pruszków
:
Motor Lublin
31.07.2021
17:00
Wisła Puławy
:
GKS Bełchatów
31.07.2021
18:00
KKS 1925 Kalisz
:
Olimpia Elbląg
31.07.2021
18:00
Sokół Ostróda
:
Pogoń Grodzisk Mazowiecki
31.07.2021
18:00
Stal Rzeszów
:
Garbarnia Kraków
31.07.2021
19:00
Śląsk II Wrocław
:
Hutnik Kraków
01.08.2021
12:00
Wigry Suwałki
:
Chojniczanka Chojnice
02.08.2021
18:00