facebook youtube twitter


Futbol Wyniki Wyślij nam wynik meczu
 

I Wakacyjny Turniej Młodzików w Igołomi (foto)

I Wakacyjny Turniej Młodzików w Igołomi (foto)

W sobotnie przedpołudnie w Igołomi już kolejny raz tego lata byliśmy świadkami ogromu piłkarskich emocji. Po wielkim turnieju wakacyjnym dzikich drużyn, przyszedł czas na turniej wakacyjny o Puchar Prezesa KS Wiarusy w kategorii młodzików. 

 

 

Co istotne, gospodarze - Wiarusy Igołomia zadbały o to, by turniej dla uczestników był bezpłatny, a wszystko dzięki wygranemu konkursowi na Budżet Obywatelski, dzięki czemu finansowanie imprezy spoczywało na Województwie Małopolskim. W zawodach udział wzięły zespoły ze wschodniej części Krakowa i okolic. Wśród faworytów wymieniano zespół Hutnika Kraków, ale Mariusz Głąbicki przejął ten zespół raptem kilkanaście dni temu i tak naprawdę ekipa ta jest w trakcie kompletowania stąd nowohucianom zabrakło tym razem nieco jakości. Mimo to, jak na przedstawiciela typowo krakowskiej piłki przystało, Hutnicy potrafili rozgrywać spokojnie akcje od własnej bramki, transportować umiejętnie piłkę na połowę przeciwnika ale tam już troszeczkę brakowało siły przebicia. Dobrze, że trener Głąbicki miał w swojej ekipie ofensywnie usposobionych Adriana Nowaka i Karola Zdebskiego. Zwłaszcza ten pierwszy zasłużył na uwagę bo jego przebojowość, wysoka zdolność utrzymywania się przy piłce podczas biegu ułatwiała solowe akcje, które choćby w pojedynku z Wiarusami, pozwalały pozostawać w grze o punkty. To ten zawodnik mijał po czterech obrońców we wspomnianym pojedynku, on zdobywał dwa gole i on przyczyniał się do tego że pierwszy punkt w turnieju był na wyciągnięcie ręki. Fajnie oglądało się też akcje Karola Zdebskiego. To gracz, który wyraźnie ma dryg do dryblingu i gry jeden na jeden. Nie chodzi nawet o aktualną efektywność jego gry ale o wiarę w siebie, odwagę i zaangażowanie w każdy zwód, każdy balans ciała w pojedynkach jeden na jeden. Bliscy zdobycia punktów hutnicy byli także w meczu z Nadwiślanką Nowe Brzesko. 
 
Ekipa Wojciecha Hajdasia prezentowała naprawdę dojrzały futbol. W oczy rzucały się wysokie umiejętności techniczne większości graczy. Dzięki temu piłka brzeskiej drużynie w grze nie przeszkadzała, a kilka akcji w każdym meczu dawało podstawy do tego, by Nadwiślankę wymieniać także w gronie faworytów. O losach zespołu w końcowej klasyfikacji zadecydowały jednak osiągnięcia ofenywne, a w zasadzie ich brak. Team z Nowego Brzeska jedynego gola strzelił tylko Hutnikowi ale nie to decydowało o wysokiej ocenie gry drużyny jako całość. Na pierwszy plan wysuwali się w ekipie Hajdasia bracia Wielbłądowie i ich zaradność w pojedynkach jeden na jeden. Oskar - ten starszy, błyszczał szybkością i świetnym balansem ciała, jego dynamika pozwalała na błyskawiczną zmianę tempa biegu gubiąc przy tym kolejnych rywali. To niewątpliwie skarb tego zawodnika i fundament pod dalsze szkolenie by w przyszłości, stać się czołowym skrzydłowym swojej oby wymarzonej drużyny. Młodszy z braci - Adrian ma dość zbieżne umiejętności względem Oskara. Bardzo cennym w jego przypadku jest panowanie nad piłką, umiejętność jej krótkiego prowadzenia nawet na dużej szybkości. Jemu także nie brakuje dynamiki i zmienności tempa akcji - to bez wątpienia dwaj skrzydłowi, którzy napędzali ekipę Nadwiślanki. Napędzał ją także aktywnie sam szkoleniowiec. Dbał o wszelkie detale zachowań poszczególnych zawodników, zwracając najwięcej uwagi na wspomniane pojedynki jeden na jeden - bodaj najważniejsze elementy szkoleniowego rzemiosła wśród młodzieży. Nadwiślance tak naprawdę do dużo wyższej lokaty brakowało niewiele. Minimalnie przegrala ze Słomnikami i najlepszą w turnieju Pogonią Miechów, bezbramkowo zremisowała z Wiarusami i ograła Hutnika. W każdym meczu była więc bliska wygranej i przy odrobinie szczęścia, jej dorobek mógł być np dwukrotnie wyższy. 


-[PEŁNA GALERIA ZDJĘĆ

 
Trzecią siłą turnieju wg tabeli okazała się AP Słomniki - drużyna, która zdaniem reporterów Futmal.pl prezentowała najlepszy futbol w turnieju. W zasadzie o każdym zawodniku drużyny trenera Kamila Kopcińskiego możnaby napisać kilka słów zachwytu. Skupimy się tylko na kilku zaczynając już od bramki. Tej strzegł niezwykle utalentowany Piotr Strzelecki, pogromca... strzelców bramek. To chyba jedyny golkiper w turnieju, który wykazuje już zachowania i przyruchy bramkarskie, ma szeroki przegląd pola, świetnie wprowadza piłkę do gry ręką i zachowuje zimną krew pod presją napastników przy wyprowadzaniu akcji. Kokieterią nie będzie także wysoka ocena gry na przedpolu i chwytu bramkarskiego. Pewnie idealnie jeszcze nie jest ale bez dwóch zdań, dla tego gracza pozycja między słupkami jest stworzona. Docenili to zresztą organizatorzy, którzy Piotra Strzeleckiego uznali najlepszym bramkarzem turnieju. Wśród pozostałych zawodników AP Słomniki także dominowała wysoka świadomość gry w piłkę, umiejętne jej rozgrywanie zarówno wszerz jak i wzdłuż boiska, a przede wszystkim... świetna gra bez piłki. Każdy podopieczny Kamila Kopcińskiego po zagraniu piłki pozostawał aktywny, szukał pozycji do odzyskania futbolówki. To wszystko powodowało, że połączenie solidnej gry zespołowej ze sporą ilością indywidualności pozostawiało po występach AP Słomniki bardzo pozytywne wrażenie. Bardzo kreatywny w środku pola był Marcin Siudek, świetnie markujący podania, dysponujący wizją każdej swojej akcji. Warto wspomnieć i o Kacprze Zarębie, który z kolei zachwycał dosrodkowaniami nie patrząc na piłkę. Na tyle świadomie był w jej posiadaniu, że potrafił dorzucić ją w pole karne rozglądając się jednocześnie po okolicy świątyni rywala. Silnym ogniwem w ofensywie był też Szymon Małek. Słomniczanie do końca wierzyli w końcowy triumf bo i do ostatniego pojedynku zachowywali na to szanse. Trzeba było jednak najpierw ograć gospodarzy i liczyć na porażkę Pogoni z Nadwiślanką. Ten drugi warunek nie został spełniony, a porażka z Wiarusami sprawiła, że ekipa Kamila Kopcińskiego nie wygrała turnieju, a w wyniku porażki z bezpośrednim rywalem - spadła aż na trzecie miejsce podium. Niedosyt na pewno pozostał ale nie o wynik, a o styl gry i realizację założeń taktycznych chodziło. Słomniczanie zasłużyli na pochwałę i byli zdaniem reporterów najlepiej grającą w piłkę drużyną.
 
Wicemistrzami zostali miejscowi, zespół Wiarusów Igołomia dość długo się rozkręcał i drugie miejsce wydaje się wręcz zaskakujące. Ale podopieczni trenera Radosława Nowaka wywalczyli sobie to miano koncertowym występem przeciwko Hutnikowi i AP Słomniki. Te sześć punktów, w połączeniu z cennym jak się okazało remisem z Nadwiślanką pozwolił wywalczyć srebrne medale. Te dwa koncertowe pojedynki to w dużej mierze dzieło Tomasza Krzemyka, który mało widoczny w pierwszych dwóch pojedynkach, nagle stał się liderem zespołu i pociągnął igołomian do triumfów w dwóch ostatnich starciach. Szczególnie wyróżniał się w pojedynku z Hutnikiem, gdy po minucie gry miał na swoim koncie gola i piękną solową akcję zwieńczoną asystą do Kamila Kurala. Szybko więc dzięki Krzemykowi zrobiło się 2:0 i ten błyskotliwy start meczu utorował ekipie trenera Nowaka drogę do zwycięstwa. Krzemyk to zawodnik ze znakomitym wyczuciem przestrzeni. Świetnie grał ciałem, wpychał się przed rywali odbierając im piłki, a i prostymi zabiegami potrafił gubić rywali z zaskakującą łatwością. Ale nie tylko Krzemykiem stała drużyna Wiarusów. Bez wątpienia człowiekiem od czarnej roboty na boisku był Jakub Caba, gość który świetnie panuje nad piłką i umie się nią posługiwać bez kontaktu wzrokowego. Dzięki temu dogrywał piłki zawsze tam, gdzie zamierzał, a stać go było nawet na tak śmiałe zagrania jak żonglowanie piłką nad głowami przeciwników! Obejrzeliśmy też kilka ciekawych uderzeń z dystansu autorstwa Kamila Walczyka. Ogółem, Wiarusy kiepsko zaprezentowały się w pojedynku z Nadwiślanką, z Pogonią nie miały za wiele do powiedzenia ale Hutnik i AP Słomniki okazały się rywalami, którzy napotkali na rosnącą formę ekipy gospodarzy i ta wspięła się rzutem na taśmę na drugie miejsce w końcowej klasyfikacji.
 
Królami murawy okazali się piłkarze Pogoni Miechów, którzy do Igołomi przyjechali... bez trenera (pod opieką rodziców). Siłą (zwłaszcza tą fizyczną) byli rośli defensorzy z Mikołajem Jaśkiewiczem na czele oraz lewe skrzydło, gdzie brylowali lewonożni Paweł Sęk i Jakub Bożek. Ten tercet ciągnął grę Pogoni począwszy od defensywy, aż po atak ale nie da się ukryć, że ta lewa flanka była bronią o największej sile rażenia. Bożek i Sęk znakomicie się uzupełniali, świetnie się rozumieli i co ciekawe, prezentowali podobny styl gry, podobne dryblingi i mieli niesłychany ciąg na bramkę. Gdy do tego dołożyć umiejętność kierunkowego przyjęcia piłki tworzył się bodaj najbardziej kreatywny duet tego turnieju. Swoje robił też wysoki Jaśkiewicz, zawodnik który zatrzymywał każdego kto wkraczał na jego teren, a odpowiednio podrażniony wpadał w tajemniczy "trans kiwkowy" i docierał samotnie pod bramkę przeciwników. Tak tak, trans kiwkowy - takiego dokładnie nazewnictwa użył sam zawodnik szarżując podczas jednej z akcji w meczu przeciwko Wiarusom. Miechowianie tworzyli jednak przede wszystkim kapitalny monolit i widać to było nie tylko na boisku ale i podczas przerw między meczami czy na rozgrzewce. Luźna atmosfera i wyraźnie fajny kontakt interpersonalny w całym zespole powodował, że pozbawieni tego dnia szkoleniowca chłopcy stworzyli zgraną paczkę, która wspólnymi siłami dążyła do ściśle określonego celu. Cel ten udało się osiągnąć bo i defensywa nie dała się natrudzić swojemu bramkarzowi, z kolei w ofensywie panował ład i porządek. 
 
Triumf więc świętowała drużyna najlepiej zgrana, najsilniejsza fizycznie, dobrze wyszkolona technicznie i mająca w składzie przynajmniej trzy silne osobowości które robiły różnice w chwilach, w których ważyły się losy pojedynków. Wykreowało to koronę króla strzelców dla Jakuba Bożka, który w 4 meczach ustrzelił 5 goli i wygrał tą klasyfikację. On jak i najlepszy bramkarz i piłkarz turnieju otrzymali podczas ceremoni wręczania nagród efektowne statuetki, a wszystkie drużyny z podium komplet medali oraz puchary z rąk prezesa KS Wiarusy Igołomia - Pawła Żabickiego. Organizatorzy zadbali także o napoje i pyszną kiełbasę z grilla dla każdego uczestnika.
 
Wyniki:
Nadwiślanka - Słomniki 0:1
Hutnik - Pogoń 0:8
Nadwiślanka - Wiarusy 0:0
Hutnik - Słomniki 0:3
Pogoń - Wiarusy 2:0
Hutnik - Nadwiślanka 0:1
Wiarusy - Hutnik 4:3
Słomniki - Pogoń 0:0
Słomniki - Wiarusy 0:1
Nadwiślanka - Pogoń 0:1
 
1. Pogoń 4 10 11-0
2. Wiarusy 4  7  5-5
3. Słomniki 4  7  4-1
4. Nadwiślanka 4  4  1-2
5. Hutnik 4  0  3-16
 
Najlepszy strzelec: Jakub Bożek (Pogoń, 5 goli)
Najlepszy bramkarz: Piotr Strzelec (AP Słomniki)
Najlepszy zawodnik: Tomasz Krzemyk (Wiarusy)
 
Kamil Kopciński (trener AP Słomniki): - Bardzo mile będziemy wspominać ten turniej. Z kilku powodów. Po pierwsze, graliśmy na dwóch świetnie przygotowanych boiskach. Po drugie, przez nieco ponad trzy godziny trwania turnieju, graliśmy w zasadzie ciągle przez dwie godziny. Wystąpiliśmy w czterech meczach po 25 minut, a więc w zasadzie rozegraliśmy dwa pełnowymiarowe mecze sparingowe. A to dla nas bardzo cenne, bo za tydzień startujemy w mocno obsadzonej I lidze młodzików i takie przetarcie dziś w Igołomii jest dla nas bardzo ważne. Po trzecie w końcu, otrzymałem tu równo 100 minut materiału do analizy. Cieszy realizacja pewnych elementów, które szlifowaliśmy na treningach w lipcu i sierpniu, ale też uwidoczniło się wiele błędów, nad którymi bez wątpienia trzeba będzie popracować. Jeśli zaś chodzi o wynik i postawę zespołu to na pewno możemy być zadowoleni. Na turniej z rocznika 2007 i młodsi przyjechaliśmy zaledwie dwoma zawodnikami 2007, pozostali to chłopcy z rocznika 2008 i dwóch nawet z 2010. W efekcie odstawaliśmy fizycznie od rywali niemal w każdym meczu, a na tym etapie rozwoju zawodników jeden rok to naprawdę bardzo dużo. Mniejszą siłę fizyczną nadrabiać trzeba było walką natomiast jestem przekonany, że gdyby wspomniane wcześniej wadliwie działajace elementy w naszej grze dobrze funkcjonowały już dziś, pewnie wywalczylibyśmy w Igołomii jeszcze lepszy wynik. Dobór drużyn? Uważam, że idealnie skrojony pod nasz zespół. Każdy mecz był na styku i ciężko było wywalczyć sobie na boisku jakąś solidniejszą zaliczkę. Można było szlifować zarówno grę z kontry jak i atak pozycyjny więc pod kątem szkoleniowym, turniej powiedziałbym idealny. Kązdy rywal był w naszym zasięgu ale też żaden nie był łatwym rywalem do ogrania. 
 
Radosław Nowak (trener Wiarusów): - Bez wątpienia mieliśmy dość trudny start w tym turnieju. Drużyna przetrzebiona była nieco kontuzjami i wakacyjnymi wyjazdami. Szansę więc dostało kilku zawodników, którzy mniej grywali w trakcie sezonu. W efekcie dość długo rozkręcaliśmy się na boisku i pierwsze punkty do tabeli rodziły się w bólach. Zwieńczeniem rosnącej dyspozycji był ten ostatni i jak się okazało kluczowy dla układu tabeli mecz ze Słomniczanką, w którym widać było w naszej grze porządek, umiejętne rozgrywanie akcji przez bocznych obrońców i przerzucanie ciężaru gry z jednej strony boiska na drugą. Generalnie zespół w ostatnim meczu zagrał tak, jak widziałbym to w meczach ligowych. Co do turnieju to na pewno trzeba być zadowolonym z doboru ekip bo często o losach meczu decydował ten jeden gol i w zasadzie do ostatnich chwil ważyły się losy układu choćby podium. Na pewno fizycznie nad rywalami górowała Pogoń Miechów i być może dzięki temu właśnie wygrała komplet spotkań i zasłużenie wygrała klasyfikację końcową. Na pewno warto było taki turniej zorganizować. Raz, że dzięki finansowaniu z Budżetu Obywatelskiego, turniej był bezpłatny dla uczestników, a dwa jego poziom sportowy pozwolił wszystkim ekipom zaliczyć solidne przetarcie przed ligowymi zmaganiami. Nie zabrakło medali, pucharów, wyróżnień i poczęstunku dla wszystkich zawodników. Przypominam że to nie koniec młodzieżowych emocji, bo już za tydzień kolejna porcja turniejowych zmagań, tym razem z udziałem orlików.


-[PEŁNA GALERIA ZDJĘĆ

  

Pogoń Miechów: Stanisław Mućko, Jakub Bzdela, Jakub Bożek, Jan Stanisz, Szymon Chabasiewicz, Paweł Sęk, Bartłomiej Winczewski, Mikołaj Jaśkiewicz, Szymon Grela, Szymon Warchoł.
Wiarusy Igołomia: Karolina Zawartka - Marcin Zawartka, Kamil Walczyk, Jakub Caba, Szymon Skalimowski, Miłosz Biel, Kamil Kukal, Karolina Rożdzyńska, Tomasz Krzemyk, Patryk Wójcik, Mateusz Sowieraj.
AP Słomniki: Piotr Strzelec - Daiwd Fortuniak, Bartosz Zagrodzki, Szymon Małek, Kacper Zagrodzki, Kacper Zaręba, Igor Nowiński, Aleksander Kurowski, Marcin Siudek, Kamil Piotrowski, Olivier Mich. Trener: Kamil Kopciński.
Nadwiślanka Nowe Brzesko: Mikołaj Sendek, Adam Adamyczyk - Bartosz Gaweł, Oskar Wielbłąd, Adrian Wielbłąd, Filip Borycki, Filip Banaś, Karol Banaś, Oskar Nawrot, Jakub Nawrocki, Tomasz Kasprzyk, Wiktor Pigrek, Tomasz Gorzalczany. Trener: Wojciech Hajdaś.
Hutnik Kraków: Oscar Nowak, Łukasz Kaczorowski - Wojciech Cybulski, Michał Suszczyk, Igor Mrówczyński, Karol Zdebski, Alan Nęcka, Wiktor Kosakowski, Daniel Kręcisz, Wojciech Wielgus, Błażej Bytomski, Adrian Nowak, Kamil Bartoszek. Trener: Mariusz Głąbicki.


RELACJA ZREALIZOWANA W RAMACH USŁUGI FUTMAL PREMIUM

Źródło: Piotr Kwiecień

Dodano: 2019-08-18 18:57:53


Wiarusy 

Komentarze


I Halowa Liga Oldbojów (Kraków)

Dąbski
:
Garbarnia Kraków
28.02.2020
19:30
Grębałowianka Kraków
:
Opatkowianka Opatkowice
28.02.2020
19:30
Cracovia Kraków
:
Hutnik Kraków
28.02.2020
20:30
Wisła Kraków
:
Prokocim Kraków
28.02.2020
20:30
Wieczysta Kraków
:
Orzeł Piaski Wielkie
28.02.2020
21:30
Strzelcy
:
Clepardia Kraków
28.02.2020
21:30