facebook youtube twitter


Futbol Wyniki Wyślij nam wynik meczu
 

4L: Wyjazdowe przełamanie Wiślan (foto)

4L: Wyjazdowe przełamanie Wiślan (foto)

IV liga (Kraków-Wadowice), 20.09.2014
Jutrzenka Giebułtów - Wiślanie Jaśkowice 0:1 (0:1)
Galos 20 (k)
 
Sędziowała: Agnieszka Oleksiak (Limanowa)
Żółte kartki: Powroźnik, Michalec, Kupiec - Łukasik
Widzów: 50
Jutrzenka: Wałach - Bieszczanin (73 Ciastoń), Powroźnik, Michalec, Nocoń - Kaczor, Kupiec, Kowalczyk (65 Szaroń), Tabak, Kardas (61 Popek) - Kiwacki.
Wiślanie: Żmuda - Radwański, Marcin Morawski, Galos, Łukasik - Szwajdych, Dolczak (86 Kubas), Węgrzyn (86 Kazek), Michał Morawski, Krasuski (71 Chlipała) - Wcisło.

 

 

O tym meczu na pewno długo pamiętać nikt nie będzie. Warte odnotowania są na pewno pierwsze w tym sezonie zdobyte na wyjeździe punkty Wiślan. Gdyby dodać do tego wykorzystanego karnego przez Galosa oraz ogrom fauli - można by powoli kończyć podsumowanie tego widowiska. Rozwijając jednak temat, należy wspomnieć, że pierwsze 10 minut wyglądało tak, jakby miejscowi chcieli pożreć rywala w całości. Ataki Jutrzenki były niemiłosiernie szybkie, zdecydowane i wydawało się, że utrata gola przez gości jest nieuchronna. Kończyło się jednak tylko na wrzutkach lub anemicznych uderzeniach z dystansu. Później jednak napór giebułtowian słabł i to wprost proporcjonalnie do poziomu meczu. 
 
Gra zaostrzała się, a w pierwszej odsłonie w środkach nie przebierali zwłaszcza podopieczni Wojciecha Ankowskiego. Ogrom, popełnianych w ferworze naprawdę twardej walki fauli powodował, że brakowało płynnej gry i ciągłości akcji. Ataki obu drużyn rozbijały się na 20 metrze od bramki przeciwnika. Były od tej reguły, policzalne na palcach jednej ręki wyjątki. Taki wydarzył się choćby w 19 minucie gdy Michalec przegrał wyścig o posłaną za jego plecy piłkę z Wcisło. Ten ostatni wpadł w pole karne, gdzie został wycięty równo z trawą przez Wałacha. Rozjemczyni nie miała wyjścia i podyktowała jedenastkę. Tę, efektownie, bo strzałem niemal w okienko na gola zamienił Galos. Chwilkę później, goście powinni już prowadzić 2:0 ale po dośrodkowaniu Łukasika z końcowej linii boiska, nabiegający pod bramkę Wcisło przeniósł z 3 metrów piłkę nad poprzeczkę. Próbujący za wszelką cenę dostać się z piłką w pole bramkowe goście, wypracowali zaledwie jedną taką okazję. W 34 minucie solową akcją popisał się Kaczor, asystował dośrodkowaniem z końcowej linii Nocoń ale Kardas z niewielkiej odległości trafił w stojącego na linii bramkowej obrońcę. 
 
Niestety niewiele lepiej wyglądał ten pojedynek i w drugiej połowie. Tym razem więcej agresywnych starć notowano po stronie gospodarzy, nie brakowało też wymuszania fauli i niestety na tym skupiała się gra także w drugiej odsłonie. Opieki medycznej wymagało kilku graczy Wiślan, co zresztą odzwierciedlenie znalazło w liczbie doliczonych (dokładnie siedmiu) do regulaminowego czasu minut. Na dobrą sprawę, wymienianie okazji strzeleckich w drugiej odsłonie można by przemilczeć ale jeśli już trzeba by było cokolwiek odnotować to koszmarnie niecelny strzał Krasuskiego w 62 minucie czy niecelną główkę Michalca po kornerze Powroźnika w 90 minucie. Zresztą tych pojedynków w polu karnym gości było co nie miara. Połowę wygrał Żmuda, połowę wygrali gospodarze ale ich strzały nie zmierzały nawet w kierunku bramki. Jedyną, godną zawieszenia oka była szarża Popka wszerz pola karnego w 84 minucie ale i jego strzał pozostawiał wiele do życzenia. Żmudzie, ku jego radości po raz kolejny pozostało jedynie poczekać aż piłka wpadnie w jego rękawice.
 
Trudno stwierdzić czy Wiślanie zasłużyli na to zwycięstwo. Niezaprzeczalnym faktem jest to, że rzut karny im się należał. Znakomicie go wykorzystali i równie znakomicie psuli grę rywala przez resztę pojedynku. Błyskawiczne organizowanie się w grze obronnej powodowało wybijanie z rytmu bezradnych w takich okolicznościach piłkarzy Jutrzenki. Jeśli więc faktycznie wskazywać zespół który bardziej zasłużył na trzy punkty, to za konsekwencję i upór w utrudnianiu gry rywalowi, przyznać je faktycznie należałoby Wiślanom. Giebułtowianie mogą jedynie gdybać co byłoby gdyby wykorzystali 10-minutowy szturm na początku meczu oraz gdyby Wałach nie spóźnił się z interwencją i nie sprokurował karnego.

- Liczyliśmy się z tym, że mecz z Jutrzenką będzie ostrym starciem o trzy punkty. Mamy świadomość, że pozycja w tabeli zajmowana przez naszych rywali nie jest do końca adekwatna w porównaniu do jakości zawodników. Ostrej walce sprzyjało też śliskie boisko, co prokurowało wiele wślizgów i twardej walki. Zgodzę się więc pod tym kątem oceniając, że ten mecz był raczej brzydki. Inna sprawa, że obie drużyny w zeszłym sezonie biły się o najwyższe cele w tej lidze, stąd też ambicjonalne podejście obu drużyn do tego pojedynku - oceniał Wojciech Ankowski, trener Wiślan. - Ważnym elementem tego meczu była skuteczne i szybkie organizowanie się w obronie. Pracujemy nad tym nie od dziś choć w tym meczu postawiliśmy przede wszystkim na solidną grę w obronie by nie dać bardzo silnemu piłkarsko rywalowi za wiele miejsca na rozgrywanie piłki na naszej połowie. Czemu dopiero teraz sięgamy po pierwsze punkty na wyjeździe? Trudno to jednoznacznie stwierdzić. Na pewno brakowało nam często trochę szczęścia, trochę konsekwancji. Dlatego też to zwycięstwo w Giebułtowie cieszy nad podwójnie.
 
- Wiślanie bardzo dobrze wybijali nas z rytmu. Często faulowali, często wymuszali faule, a że sędzina pozwalała im dziś na dużo, brakowało nam faktycznie płynności w grze. Kulminacją takich zdarzeń była druga połowa - rozpoczął Jan Cyniewski, szkoleniowiec Jutrzenki. - Oczywiście pamiętamy doskonale o tym, że Wiślanie to zespół twardy, walczący który jak się okazuje bezlitośnie wykorzystuje najmniejsze błędy. Nam przytrafił się na dobrą sprawę dosłownie jeden i kosztował nas utratę trzech punktów. Oczywiście można było temu zapobiec wykorzystując choćby nasz napór z pierwszych minut meczu. Ciągle jednak byliśmy w ostatniej chwili blokowani, a już najbliżej szczęścia był Kardas po podaniu Noconia ale znów na drodze do zdobycia gola stanął obrońca. Niestety, gdy stwarza się jedną czy dwie sytuacje to trzeba je koniecznie wykorzystać by móc potem bronić się tak jak zrobili to dziś Wiślanie. Bez wątpienia naszej grze brakuje ostatnio płynności ale pamiętajmy też, że jeszcze ani razu w tej rundzie nie dysponowaliśmy pełnym składem. Wciąż ktoś wypada z kadry a to z powodu kartek, a to z powodu wyjazdu czy kontuzji.

Źródło: piotr kwiecień

Dodano: 2014-09-21 12:02:53


Galeria zdjęć

 

Zobacz też: IV liga małopolska (Kraków-Wadowice)

Jutrzenka  Wiślanie 

Komentarze


I liga futsalu, gr. południowa

FC Siemianowice Śląskie
6:0
Futsal Nowiny
15.01.2022
18:00
AZS UŚ Katowice
6:4
Gwiazda Ruda Śląska
15.01.2022
16:00
BSF Bochnia
6:3
AZS UEK Kraków
15.01.2022
18:00
Sośnica Gliwice
11:1
GSF Gliwice
16.01.2022
17:00
GKS Futsal Tychy
7:4
Unia Tarnów
16.01.2022
16:00
AZS UMCS Lublin
8:4
Heiro Rzeszów
16.01.2022
19:00

Ekstraliga Futsalu Kobiet, gr. południowa

Rolnik Głogówek
5:1
Respekt Myślenice
15.01.2022
17:00
AZS UEK Słomniczanka Słomniki
7:5
Tarnovia Tarnów
16.01.2022
16:00
Rekord Bielsko Biała
5:3
AZS UJ Kraków
16.01.2022
18:00

I Liga Futsalu Kobiet, gr. południowa

ISD-AJD Częstochowa
5:4
Wierzbowianka Wierzbno
15.01.2022
11:00
UKS SAP Brzeg
5:9
AZS UP Wanda Kraków
15.01.2022
18:00
AZS UŚ Katowice
0:2
Unia Opole
16.01.2022
16:00

II Liga Futsalu Kobiet, gr. małopolska

Wawel Kraków
:
Tyniec Kraków
16.01.2022
14:30