facebook youtube twitter


Futbol Wyniki Wyślij nam wynik meczu
 

Z pamiętnika groundhoppera (32)

Z pamiętnika groundhoppera (32)
Z pamiętnika groundhoppera (32)

Dziś powracamy do dramatycznych wydarzeń, które miały miejsce podczas meczu B klasy pomiędzy Wróżenicami i Szreniawą Koszyce. Tym razem jednak całą otoczkę meczu, z którego uciekała nawet Policja, Dariusz Grochal opisał okiem groundhoppera.

 

 

Z pamiętnika grundhoppera (32) - Wróżenice

Klasa B (Kraków I), 13.04.2014

LKS Wróżenice Szreniawa Koszyce 0:2 (0:1)

 

Gdyby nie było strasznie, byłoby śmiesznie.


Ten odcinek miał się nie ukazać, ale ostatnio jeden z głównych (pozytywnych) bohaterów, pytał mnie o niego, więc postanowiłem opisać tę historię. Tym razem w zupełnie innej formie, niż ma to zwykle miejsce, znacznie obszerniej. Więcej tu będzie osobistych przemyśleń, refleksji związanych nie tylko z tym wyjazdem, ale i z całą moją dotychczasową przygodą pod nazwą groundhopping.


Zaczęło się standardowo. Wolna niedziela, a więc torba na ramię i w drogę. Korzystając z okazji, iż nie ma do „obstawienia” jakichś super ważnych spotkań, planuję wyprawę w nowe miejsce. Los wskazał na Wróżenice. Co mnie tam pchnęło? Do wyboru było z 50 innych meczy, a jednak jakiś instynkt (na pewno nie samozachowawczy) podpowiedział by udać się właśnie tam. Po sprawdzeniu trasy dojazdu, połączeń MPK, stwierdzam, że nie jest najgorzej. Co prawda będę godzinę przed meczem i powrót też mam godzinę po, ale jak to zwykle bywa na wyjazdach, przed meczem można coś zobaczyć, zwiedzić, uwiecznić na fotografii a po meczu wypić piwo z kimś z miejscowych.


Alkohol był jednym z głównych akcentów tego wyjazdu. Opisywane przeze mnie często w reportażach przygody związane z piciem, są ułożone tak, by jak najzabawniej podać fakty.


Polska to taki dziwny kraj, gdzie piją wszyscy – chciało by się zażartować. Wszak wszystko jest dla ludzi, a niżej podpisanemu nic co ludzkie nie jest obce. Każdy z nas wie jak wyglądają realia meczów na wioskach. Kibice raczą się piwem, często sprzedawanym legalnie przez działaczy. Sami piłkarze, w końcu też ludzie, po meczu często uzupełniają płyny nie tylko wodą. I nic w tym złego ani dziwnego. Ostatnio będąc w Branicach gdy po meczu kupowałem sobie lane piwo, usłyszałem od miejscowych, którzy zdążyli się już zorientować, że jestem z prasy, żartobliwe: „życie, krótkie, a pić trzeba - pan też musi”. I nie raz, nie dwa, ani nawet nie trzy razy, po meczu, ktoś częstował mnie piwem, czy dawał puszkę na drogę. Miły gest, nie tyle jest to jakiś bonus do wypłaty, co symboliczne podziękowanie. Takie: „dziękujmy, że przyjechałeś i to opiszesz” – wyrażone bez słów. Często też, poczęstunkowi towarzyszyła miła rozmowa. Wypiło się to jedno, (rzadko kiedy więcej, bo i czasu nie ma a i też nie wypada) porozmawiało, pożartowało i w drogę. Wstyd się przyznać, ale nawet nie pamiętam imion większości ludzi z którymi piłem po meczach. Mnie zapamiętać łatwiej, ja jestem jeden. Piłkarzy co najmniej 11, a licząc jeszcze działaczy czy miejscowych kibiców, to nieraz przewinie się przy jednym piwie i 20 osób, mnożąc to przez liczbę odwiedzonych klubów…


Na prawie każdej odwiedzonej przeze mnie wiosce, trafiały się jednostki, które zdecydowanie nie były stworzone do picia alkoholu. Osoby, które mówiąc kolokwialnie „robiły bydło” lub starały się robić, zwykle były marginesem, skutecznie izolowanym od reszty publiki. Wiadomo, że na wsiach wszyscy się znają i nawet jak ktoś podpity „robi dym” to głównie sprowadza się to do słownego wyzywania przyjezdnych, czy arbitrów. Rzadziej dochodzi do rękoczynów, a porównywanie tego z ruchem kibicowskim znanym z dużych ośrodków miejskich nie ma sensu - inny świat, inne realia. Przeważnie wystarczy, by ktoś ubrany (lub nawet nie) w kamizelkę porządkowego zwrócił uwagę i sytuacja była pod kontrolą. Pewnie że nieraz alkohol na tyle skutecznie zwiększał agresję, że dochodziło do przepychanek, czy bójek. Nie jest to też, nic specjalnie dziwnego (choć moralnie naganne), bo do takich scen nie dochodzi chyba tylko w kościołach. Rzecz powszechna jak Polska długa i szeroka, na zabawach, festynach, odpustach, „pod budką z piwem” - raz zdarzyło mi się nawet być na weselu, gdzie fotograf (!) został pobity przez orkiestrę (!). Pobity to za dużo powiedziane, ot - „dostał w ryja”.


Futbol wyzwala emocje, często też te negatywne, alkohol sprawia, że tracimy nad sobą kontrolę. A młodzi mężczyźni często lubią popisać się przed dziewczynami, czy kolegami i udowodnić, że są na tyle odważni, że nie boją się komuś dać w zęby. Niby nie ma sensu pisać o tym, o czym wiedzą wszyscy, a jednak często niektórzy nie dopuszczają do siebie tej rzeczywistości. To temat na inną rozprawę.


Przechodząc po tym dość długim wstępie do meritum - we Wróżenicach przeżyłem coś, czego zapewne drugi raz (daj Boże) nie doświadczę. Nie chcąc nikogo specjalnie obrażać i moralizować, skoncentruję się tylko na dogłębnym podaniu faktów i próbie porównania ich z tym co widziałem na tych ponad czterystu 400 zaliczonych przez mnie meczach.


Po pierwsze: zaszokował alkohol. Nie tyle jego sama obecność, co powszechność i ilość. Jeżeli tego dnia (nie licząc piłkarzy i sędziów), były osoby, które go nie spożywały to ja takich nie dostrzegłem! Zwykle to Ci spożywający rzucają się w oczy, tym razem pili wszyscy i w dużej mierze było to picie na umór. Już przed meczem dało się od niektórych moich rozmówców wyczuć woń, która bynajmniej nie pochodziła od wody po goleniu. Fakt faktem i to muszę podkreślić, że zostałem tam przyjęty dość miło. Moja obecność wzbudziła sporą sensację, ale nie agresję - wręcz przeciwnie. Jeden z panów, będący tego dnia porządkowym od pierwszej do ostatniej minuty mojego pobytu, był w stosunku do mnie bardzo przyjaźnie nastawiony. I jest to jedyna osoba, która swoją postawą zasłużyła sobie na to by umieścić jej zdjęcie w reportażu (zresztą sam o to prosił). Reszta „działaczy” w cudzysłowie, bo do końca nie byłem się w stanie połapać kto tam jest działaczem, a kto nie, przewijała się i znikała. Na ławce plątały się wydruki protokołów, które ostatecznie wylądowały w błocie, mimo iż sam kilkakrotnie podnosiłem te kartki z ziemi. Gdy czekałem pod budynkiem klubowym, którego stan techniczny pozostawia bardzo wiele do życzenia, przysiadł się do mnie jakiś jegomość. Przysiadł to też za dużo powiedziane, raczej przewrócił się na ławkę na której siedziałem, a stan upojenia alkoholowego uniemożliwiał mu utrzymanie się w pozycji siedzącej. Mimo to zachował jeszcze na tyle trzeźwości umysłu, że wdał się ze mną w rozmowę, polegającą głównie na zadawaniu pytań, przy czym odpowiedzi raczej go specjalnie nie interesowały. Był to pierwszy z elementów miejscowego folkloru. Do tej pory było tylko śmiesznie. Jeszcze śmieszniej zrobiło się gdy miejscowi wyszli na boisko w sile 10 zawodników, jeden z piłkarzy dojechał w pierwszej połowie i po wyjściu z samochodu od razu wbiegł na plac gry. Sędzia przed rozpoczęciem meczu zauważył iż chorągiewka w narożniku składa się tylko z samej tyczki. Ostatecznie udało się na niej powiesić czerwoną skarpetkę. O stanie murawy pisać nawet nie warto, bo barbarzysko dla dzików wygląda niemal identycznie jak plac gry we Wróżenicach. Wszytko to ciągle jeszcze było zaledwie wesołym folklorem, podkrakowskiej (choć w zasadzie leżącej w administracyjnym obrębie miasta) wsi.


Kolejną rzeczą, która wzbudziła moją ciekawość był fakt, że przyjezdni przebierali się w autokarze, wszak szatnie nie były w aż tak tragicznym stanie. I co na meczu B klasy robi Policja do spółki z patrolem „kryminalnych”. W miarę szybko ustaliłem, że coś tam się działo na wyjeździe w Koszycach. Co dokładnie - nie wiem nie byłem. Już po wszystkim, dowiedziałem się, że obecność Policji i ochrony, była wymogiem piłkarzy obawiających się o swoje zdrowie - jak się okazało niestety słusznie. Dobra - powiedzmy, że ta policja plus ochrona, to też nie jest coś niezwykłego na meczu piłki nożnej. Mamy już zatem alkohol i policję, ale nadal jesteśmy w klimacie folkloru.


Bluzgi. Powszechne jak Polska długa i szeroka. Zresztą skoro wnuk noblisty, będący ministrem klnie jak szewc, to czegóż wymagać od nas prostych szaraczków. Chyba nie byłem na meczu, na którym bym nie słyszał „słów powszechnie uważanych za obelżywe”. Też nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie to, że ilość bluzgów na jednym meczu B klasy we Wróżenicach była mniej więcej taka, jaką słyszę na meczach na tym poziomie w ciągu trzech lat. I w takim klimacie nie świadom tego, co mnie tu spotka, stałem sobie za jedną z bramek pisząc relację z meczu.


Pierwsza połowa jakoś mi zleciała, schodząc na przerwę jeden z arbitrów zagadnął mnie odnośnie panującej tu atmosfery, a ostatecznie po wymianie paru zdań okazało się, że mam transport na drogę powrotną do Krakowa. Panowie mieli miejsce wolne w samochodzie i sami zaproponowali podwiezienie. W tym momencie ucieszyłem się, że nie będę musiał tu czekać godzinę na autobus. O swoje bezpieczeństwo jakoś się nie obawiałem, wszak co tu się może dziać? Jest co prawda trochę osób chętnych do uprawiania sportów walki, ale jest też Policja.


Przerwa była pierwszą okazją do tego, by funkcjonariusze mogli pokazać, iż są powołani do pilnowania porządku. Próbując przejechać radiowozem, biegnącą wzdłuż stadionu drogą, natrafili na przeszkodę w postaci kibiców. Ci nie mieli zamiaru zrobić panom w mundurach miejsca na publicznej drodze, a mundurowi nie specjalnie kwapili się do jakieś interwencji. Ostatecznie skończyło się na jakichś słownych utarczkach, oraz pomocy wspomnianego wcześniej porządkowego i sprawa rozeszła się po kościach, bo radiowóz jakoś się przecisnął. Następnie było 45 minut bluzgów pod adresem piłkarzy i mieszkańców Koszyc w wykonaniu miejscowego chóru, który śpiewał tym głośniej im więcej alkoholu wlewał w swoje gardła. Mecz się skończył, Koszyce wygrały. Piłkarze Szreniawy zgromadzili się na własnej połowie i wzrokiem mierzyli odległość dzielącą ich od autokaru. Ostatecznie zwartą grupą przemieścili się w okolice pojazdu, rozglądając się po miejscowych. Ci jednak bardziej zainteresowani byli pracownikami ochrony, których na ten mecz wynajęła Szreniawa. Nie chowając jeszcze aparatu do torby (licząc, że coś się może dziać), udałem się pod budynek klubowy w oczekiwaniu na sędziów. Nie chcąc przeszkadzać arbitrom w wypełnianiu pomeczowych protokołów stałem grzecznie pod budynkiem, gdy podeszło do mnie dwóch miejscowych. Bardzo wysoki co prawda nie jestem, ale i tak spokojnie łapię się do wagi super ciężkiej, mimo to okazało się, że Ci panowie mają jeszcze lepsze warunki fizyczne ode mnie. Początkowo nie zwróciłem na to uwagi, gdyż padło pytanie o to czy robiłem zdjęcia na meczu. Trochę głupie pytania w kierunku jedynego reportera na stadionie z aparatem na szyi, ale dobra, zagadać jakoś trzeba. Odpowiadam, że tak. Nie pierwszy i nie ostatni raz ktoś mnie pytał o fotki, zwykle z prośbą o publikację i podanie informacji - gdzie je będzie można zobaczyć. Raz tylko pewien „dziadek” na meczu Tramwaju Kraków – Piast Wołowice, wygrażał pod moim adresem gdy na prośbę siedzącej tam publiki robiłem zdjęcie trybun. Wtedy bluzgi człowieka, którego bym powalił jednym ciosem, na tyle podniosły mi ciśnienie, że miałem ochotę mu ręcznie wytłumaczyć, jak działa prawo prasowe. Ostatecznie przypomniałem osobie, że to mnie obowiązuje etyka i epitety wieśniaka (bo był to kibic Piasta) zbyłem milczeniem. Natomiast rozmowa z panami we Wróżenicach dość szybko zmieniła się w nieciekawą kłótnię. Pierwsze pytanie, z ich strony brzmiało czy i od kogo mam pozwolenie na robienie zdjęć. W ich mniemaniu zapewne takowe powinienem posiadać od nich. Następnie obaj złożyli mi ustne oświadczenie, że nie wyrażają zgody na publikację swojego wizerunku w prasie, domagając się przy tym usunięcia materiałów z aparatu. W ich dialekcie brzmiało to mniej więcej tak: „Może mi pan (o dziwo na pan, a nie na Ty), pokazać k...a, ten aparat? Zdjęcia przewinąć czy mnie tam nie ma? Bo jak ty (w tym momencie byliśmy już ja i ty) stałeś tu z tym aparatem, a ja tam, to na pewno jestem... I k.... sobie nie życzę publikacji!„ Początkowo próbowałem coś tłumaczyć, jednak ostatecznie było to bardzo głupim pomysłem, bo tylko wzmogło agresję. Czując, że lada moment, argumenty słowne zmienią się w argumenty siłowe chciałem jak najszybciej schować sprzęt, rozglądając się za kimś w mundurze. Ostatecznie pojawił się wspomniany, wcześniej porządkowy, który początkowo werbalnie, a następnie ręcznie, zaczął tłumaczyć miejscowym, że prasy to nie bijemy.


I tak nie wiedząc zbytnio gdzie by tu się udać, wszak „pełno zbójców po drodze”, usłyszałem jakieś wołanie. Halo! Panie dziennikarzu! Zapraszam tutaj! W ten oto sposób człowiek, który wybawił mnie z opresji, pozbawił mnie też możliwości zobaczenia ponoć dantejskich scen, jakie rozegrały się w okolicy autokaru. Wołającym prasę do siebie był arbiter główny spotkania. A prasa chętnie skorzystała z tego zaproszenia. Stojąc w budce, spokojnie chowam sobie sprzęt do torby, czekam, aż sędziowie będą gotowi do drogi powrotnej , zadowolony, że aparat fotograficzny i zęby są całe. Najlepsze w tym wszystkim było to, że stojąc w budzie, nie byliśmy świadomi tego, co dzieje się na zewnątrz (okna były tylko na jedną stronę). Po chwili zrobiło się pusto, wychodzę na parking i pierwsze co widzę, to niemal wskakującego do samochodu tajniaka, który to ucieka z piskiem opon, żegnany przez tubylców butelkami, kamieniami i wszystkim co mieli pod ręką. Pozostawiony na pastwę losu autokar piłkarzy Szreniawy też w bardzo szybkim tempie opuszczał te gościnne strony. Na placu boju pozostali tylko sędziowie i reporter. Nikt już jednak nie zwracał na nas uwagi, gdyż do miejscowych dotarło, że sporo przeholowali i Policja im łatwo tego nie odpuści, zatem też postanowili salwować się ucieczką. Co sprowokowało zamieszki? Nie wiem - nie widziałem, zdania nie zabiorę. Wiem, że w ich efekcie rannych zostało dwóch funkcjonariuszy a policja zatrzymała 23 osoby.


Mnie w całej tej sytuacji zastanawia jedno. Co musi się wydarzyć, aby policjant sięgnął po broń? Jeżeli Policja, w obawie o swoje zdrowie i życie, wybiera ucieczkę zamiast konfrontacji i próby zatrzymania bandytów na gorącym uczynku, to obecność mundurowych nie może dawać obywatelom poczucia bezpieczeństwa.


Opuszczamy Wróżenice nie do końca świadomi tego, co tak naprawdę tam się działo (większości awantury nie widzieliśmy). A szczegółów dowiadujemy się na drugi dzień. Nawet telewizyjna Panorama zrobiła o tym reportaż (inna sprawa, że tak beznadziejny, iż skończyło się to tym, że o swoje dobre imię musieli walczyć działacze Hutnika Nowa Huta, gdyż reportaż sugerował jakoby to kibice Hutnika, brali udział w zamieszkach). Po drodze mijają nas policyjne radiowozy, które na sygnale udają się w kierunku Wróżenic. Liczymy je, liczymy i liczymy... z lekkim niedowierzaniem. Cały i zdrowy docieram do domu. Specjalnie podziękowania dla trójki sędziującej mecz, za zabranie w drogę powrotną! Dzięki chłopaki! Do zobaczenia na następnym meczu! Już raczej nie w Wróżenicach, tam się nie wybieram...


Tradycyjne pomeczowe PKB, w nieco innym niż zawsze wydaniu:
P
olicja: z meczu uciekała
Kibice: to z ich powodu uciekła z meczu Policja
Bezpieczeństwo: z powodu uciekającej przed kibicami Policji - na meczu nie było bezpiecznie...


Przygotował: Dariusz Grochal (Futbol-Małopolska)


Chcesz aby Twój klub znalazł się w Pamiętniku Groundhoppera? Pisz na adres grochal@futmal.pl

Źródło: dariusz grochal

Dodano: 2014-07-22 22:02:50


Galeria zdjęć

 

Pamiętnik  Szreniawa Koszyce  Groundhopper  Wróżenice 

Komentarze


PKO Ekstraklasa

Stal Mielec
:
Wisła Płock
04.03.2021
18:00
Zagłębie Lubin
:
Jagiellonia Białystok
06.03.2021
 
Śląsk Wrocław
:
Legia Warszawa
06.03.2021
 
Pogoń Szczecin
:
Lech Poznań
06.03.2021
 
Wisła Kraków
:
Górnik Zabrze
06.03.2021
 
Piast Gliwice
:
Stal Mielec
06.03.2021
 
Podbeskidzie Bielsko Biała
:
Lechia Gdańsk
06.03.2021
 
Raków Częstochowa
:
Cracovia Kraków
06.03.2021
 
Warta Poznań
:
Wisła Płock
06.03.2021
 

Keeza Klasa Okręgowa (Wadowice)

Babia Góra Sucha Beskidzka
:
Victoria Jaworzno
06.03.2021
 

Keeza Klasa A (Wieliczka)

Czarnochowice
:
Czarni Staniątki
06.03.2021
14:00

Makroregionalna Liga Juniorów U-19

Motor Lublin
:
Stal Rzeszów
06.03.2021
12:00
Garbarnia Kraków
:
Resovia Rzeszów
06.03.2021
14:00

Centralna Liga Juniorów U-18

Arka G.
:
Śląsk Wrocław
05.03.2021
12:00
Hutnik Kraków
:
SMS Łódź
06.03.2021
13:00
Wisła Kraków
:
Lechia
06.03.2021
12:00
Legia Warszawa
:
Pogoń Szczecin
06.03.2021
11:15

Centralna Liga Juniorów U-17, gr. D - wiosna

TOP 54 Biała Podlaska
:
Cracovia Kraków
06.03.2021
12:00
Górnik Ł.
:
Korona Kielce
06.03.2021
14:00

Centralna Liga Juniorów U-15, gr. D - wiosna

Unia Tarnów
:
TOP 54 Biała Podlaska
06.03.2021
10:15
BKS Lublin
:
Wisła Kraków
06.03.2021
14:30
Cracovia Kraków
:
KKP Korona
06.03.2021
15:00

I liga futsalu (południe)

Kamionka Mikołów
:
Górnik Polkowice
06.03.2021
 
Gwiazda Ruda Śląska
:
Heiro Rzeszów
06.03.2021
 
GKS Tychy
:
Unia Tarnów
06.03.2021
 
BSF Bochnia
:
Futsal Nowiny
06.03.2021
 
Profisport Wrocław
:
AZS UMCS Lublin
06.03.2021
 

Halowa Liga Oldbojów (Kraków)

Strzelcy
:
Hutnik Kraków
05.03.2021
19:30
Wisła Kraków
:
Cracovia Kraków
05.03.2021
19:30
Grębałowianka Kraków
:
Wanda Kraków
05.03.2021
20:30
Orzeł Piaski Wielkie
:
Opatkowianka Opatkowice
05.03.2021
20:30
Dąbski
:
Clepardia Kraków
05.03.2021
21:30
Wieczysta Kraków
:
Prokocim Kraków
05.03.2021
21:30

Seniorzy

Młodzież

Inne

Patronat medialny