facebook youtube twitter


Futbol Wyniki Wyślij nam wynik meczu
 

4L: Błyskawiczna odpowiedź Jutrzenki (foto)

4L: Błyskawiczna odpowiedź Jutrzenki (foto)

IV Liga (Kraków-Wadowice): Niwa - Jutrzenka 1:1

 

 

IV Liga (Kraków-Wadowice), 17.05.2014
Niwa Nowa Wieś - Jutrzenka Giebułtów 1:1 (1:1)
Adamus 20 - Wojdała 21
 
Sędziowali: Roman Baran - Mariusz Zoń, Maciej Wadas
Żółta kartka: Śliwa
Czerwona kartka: Papież (90 za faul)
Widzów: 90
Niwa: Kuźma - Śleziak, Śliwa, Góral, Stawowczyk (66 Chwierut) - Nowicki, Swarzyński, Malarz, Pająk (80 Kajor) - Adamus (84 Merta), Dudzic
Jutrzenka: Kowalczyk - Szaroń, Michalec, Powroźnik, Kupiec - Targosz, Domagalski (60 Popek), Wtorek (77 Krzywda), Tabak, Wojdała - Papież

W Nowej Wsi gdzie miejscowa Niwa zremisowała 1:1 z Jutrzenką Giebułtów, odbyło się jedyne zaplanowane na ten weekend spotkanie w IV Lidze krakowsko-wadowickiej. Mecz nie był wielkim widowiskiem, a to co najciekawsze wydarzyło się w odstępie 60 sekund pomiędzy 20 a 21 minutą. Zawodnikom obu drużyn nie można jednak odmówić woli walki i chęci zwycięstwa do samego końca. 

Goście do Nowej Wsi przyjechali osłabieni przede wszystkim brakiem dwóch bramkarzy przez co między słupkami w bramce Jutrzenki stanął... zawodnik z pola - Łukasz Kowalczyk. Od razu trzeba jednak zaznaczyć, że mimo iż zbyt wiele okazji do interwencji nie miał, to jego występ należy ocenić pozytywnie. Co prawda pierwsza, groźna sytuacja Niwy zakończyła się golem, ale przy tym trafieniu Kowalczyk nie miał nic do powiedzenia, bowiem Michał Adamus skierował piłkę do bramki z dosłownie trzech metrów. Wcześniej za to błąd popełnili obrońcy Jutrzenki, którzy łatwo dali się ograć się Przemysławowi Dudzicowi po czym ten idealnie dograł do późniejszego strzelca bramki. Podopieczni Andrzeja Tomali nie cieszyli się jednak zbyt długo z prowadzenia bo już po 60 sekundach było 1:1. Zaraz po wznowieniu gry od środka goście przeprowadzili szybką akcję lewą stroną boiska po czym piłka dotarła do niepilnowanego przed polem karnym Pawła Wojdały i ten mocnym strzałem doprowadził do remisu. Zanim jednak padł gol dla gospodarzy i szybkie wyrównanie, to prowadzenie mogli objąć przyjezdni. Miało to miejsce w 16 minucie kiedy to z rzutu rożnego dośrodkował Kamil Kupiec a piłki głową do własnej bramki o mało nie skierował Mateusz Malarz. Ten sam zawodnik, już w dobrym kierunku strzelał też w 31 minucie czym sprawił nieco problemów Kowalczykowi, ale ten wykazał się umiejętnościami bramkarskimi i nie dał się zaskoczyć, podobnie jak chwilę później przy strzale głową Adriana Pająka choć ten akurat posłał piłkę w sam środek bramki. 

Emocje w drugiej połowie tak na prawdę rozpoczęły się dopiero w 70 minucie od kontrowersji w polu karnym Niwy. Goście domagali się odgwizdania rzutu karnego po tym, jak ich zdaniem, piłkę ręką odbił jeden z obrońców czym utrudnił dojście do piłki Piotrowi Powroźnikowi. Arbiter jednak nieprawidłowego zagrania się nie dopatrzył i "jedenastki" dla Jutrzenki nie było. Dwie minuty później gościom, a konkretnie Tomaszowi Targoszowi już nic nie przeszkadzało, ale skrzydłowy Jutrzenki będąc nie pilnowanym na 16 metrze posłał piłkę wysoko nad bramką. W odpowiedzi również niecelnie uderzył Adamus, ale on zadanie miał trudniejsze bo mimo iż znajdował się już w polu karnym, to do końca naciskał go obrońca Jutrzenki dzięki czemu nie pozwolił napastnikowi Niwy na precyzyjne uderzenie. Jak celnie strzelać pokazał natomiast po chwili Paweł Wojdała, ale i jemu nie udało się zdobyć gola bowiem tym razem na przeszkodzie stanął bramkarz gospodarzy Artur Kuźma. Ostatni kwadrans stał pod znakiem ataków głównie Jutrzenki, jednak większość z nich kończyła się tak zwanym zagraniem "na aferę" co nie przyniosło skutku już do końca spotkania. Co gorsza dla gości to miejscowi po jednej z kontr byli w końcówce bliżej zdobycia trzech punktów. Bardzo mocnego strzału Swarzyńskiego nie utrzymał w rękach Kowalczyk i piłka wydawało się nieuchronnie zmierzała do bramki, jednak pełniący dziś rolę bramkarza Kowalczyk popędził za futbolówką i w ostatniej chwili wybił ją z linii bramkowej. Tym samym gospodarzom nie udało się wykorzystać ostatniej sytuacji w tym spotkaniu, a ostatnim akcentem tego meczu była czerwona kartka dla Macieja Papieża już w doliczonym czasie gry. 

Jutrzenka nie wykorzystała zatem szansy aby wywrzeć presję na goniących ją rywalach, a Niwa zrobiły kolejny krok w kierunku zapewnienia sobie ligowego bytu. 

- Zgadza się to nie był mój pierwszy mecz między słupkami. W tamtym sezonie już zdarzyło się, że musiałem zagrać na bramce w meczu z Przeciszowem. Szkoda, że dziś nie udało się zagrać na zero z tyłu. Ta bramka, którą straciliśmy była trochę kuriozalna, ale raczej nie mogę sobie nic zarzucić. Skróciłem kąt, zamknąłem bliski słupek tak jak mnie koledzy uczulali, ale rywal podał wzdłuż bramki. Takie gole padają i bramkarz raczej nie ma tu nic do powiedzenia. Co do sytuacji z końcówki to broniłem trochę intuicyjnie. Nie do końca wiedziałem gdzie jest piłka, zobaczyłem ją dopiero przed samą linią bramkową, ale na szczęście udało się ją wybić. Nie do końca cieszy nas ten jeden punkt. Co prawda mieliśmy w głowie to, że ja nie jestem bramkarzem, ale wiedzieliśmy też, że potrafimy zagrać tak aby rywal praktycznie nie dochodził do naszego pola karnego. Liczyliśmy zatem na zwycięstwo tutaj. Mieliśmy też ku temu sytuacje między innymi Tomek Targosz. Nie udało się, trudno - powiedział po meczu Łukasz Kowalczyk, broniący dziś bramki Jutrzenki. 

- Jest to punkt, który zbliża nas do utrzymania. Widać było, że graliśmy z liderem tej ligi, ale mimo wszystko liczyliśmy, że jakiś punkt uda się zdobyć. Chcieliśmy nawet zdobyć trzy punkty, ale przeciwnik postawił wysokie wymagania i uważam, że remis jest sprawiedliwy. Trochę zbyt szybko daliśmy sobie strzelić bramkę wyrównującą. Może gdybyśmy do przerwy utrzymali prowadzenie to w drugiej połowie byłby inny mecz. Rywal może odkryłby się bardziej, a my mielibyśmy więcej okazji z kontr. Stało się tak jak się stało i trudno. Swoje sytuacje i tak mieliśmy, ale te strzały były albo obok bramki albo w bramkarza - podsumował spotkanie trener Niwy, Andrzej Tomala. Jutrzenka gra teraz z Kalwarianką, która naprawdę gra bardzo dobrze więc to będzie dla niej bardzo trudny mecz. Bardzo dobrą drużyną jest też Trzebinia, z którą niedawno graliśmy. Trudno byłoby mi postawić na to która drużyna awansuje czy Jutrzenka czy Trzebinia. Raczej nie stawiałbym na Cracovię. Na pewno decydujący będzie ostatni mecz pomiędzy Jutrzenką a Trzebinią - ocenił szansę rywali na awans, Andrzej Tomala.  

Źródło: dawid moskal

Dodano: 2014-05-18 12:24:16


Galeria zdjęć

 

Zobacz też: IV liga (Kraków-Wadowice)

Niwa  Jutrzenka 

Komentarze


I liga futsalu, gr. południowa

FC Siemianowice Śląskie
6:0
Futsal Nowiny
15.01.2022
18:00
AZS UŚ Katowice
6:4
Gwiazda Ruda Śląska
15.01.2022
16:00
BSF Bochnia
6:3
AZS UEK Kraków
15.01.2022
18:00
Sośnica Gliwice
11:1
GSF Gliwice
16.01.2022
17:00
GKS Futsal Tychy
7:4
Unia Tarnów
16.01.2022
16:00
AZS UMCS Lublin
8:4
Heiro Rzeszów
16.01.2022
19:00

Ekstraliga Futsalu Kobiet, gr. południowa

Rolnik Głogówek
5:1
Respekt Myślenice
15.01.2022
17:00
AZS UEK Słomniczanka Słomniki
7:5
Tarnovia Tarnów
16.01.2022
16:00
Rekord Bielsko Biała
5:3
AZS UJ Kraków
16.01.2022
18:00

I Liga Futsalu Kobiet, gr. południowa

ISD-AJD Częstochowa
5:4
Wierzbowianka Wierzbno
15.01.2022
11:00
UKS SAP Brzeg
5:9
AZS UP Wanda Kraków
15.01.2022
18:00
AZS UŚ Katowice
0:2
Unia Opole
16.01.2022
16:00

II Liga Futsalu Kobiet, gr. małopolska

Wawel Kraków
:
Tyniec Kraków
16.01.2022
14:30