facebook youtube twitter


Futbol Wyniki Wyślij nam wynik meczu
 

Jastrzębiec pokazał pazury! (foto)

Jastrzębiec pokazał pazury! (foto)

Spotkanie w Książu Wielkim zapowiadano jako hit wiosny. Naprzeciwko siebie stanęły dwie drużyny, które na wiosnę prezentują ofensywny i ładny dla oka futbol. Gospodarze z Książa Wielkiego chcieli być pierwszą drużyną, która w tym sezonie pokona lidera z Niedźwiedzia. Czy im się to udało? Zapraszam na krótką relację z tego arcyciekawego pojedynku.

Spotkanie przyciągnęło na obiekty Jastrzębca pokaźną liczbę kibiców, którzy po raz ostatni w tym sezonie mieli okazję zobaczyć swoich ulubieńców na własnym boisku. Mecz lepiej rozpoczęli goście, którzy wydawało się podeszli do pojedynku mniej stremowani, z racji tego, że awans zapewnili sobie już wcześniej oraz nie pierwszy raz tej wiosny rozgrywali już spotkanie określane "hitem wiosny".

Podopieczni Roberta Banaszka w pierwszych fragmentach meczu popełniali zbyt proste i szkolne błędy w wyprowadzaniu piłki oraz sami prokurowali zagrożenie pod własną bramką. Niedźwiedź to drużyna na tyle doświadczona, że z tych błędów potrafiła stworzyć sytuację pod bramką Marcina Cielesty. I taka sytuacja miała miejsce już w dziesiątej minucie. Krótko rozegrany rzut rożny i Tomasz Kawa znalazł się z piłką w polu karnym, tuż za nim pojawił się Kaźmierczak, który ratując się faulem powstrzymał lewego obrońcę przyjezdnych. Arbiter główny bez zastanowienia wskazał, więc na wapno i przyznał LKS-owi rzut karny. Do piłki podszedł kapitan Gałkowski, mocny strzał, ale Cielesta końcami palców sparował futbolówkę na poprzeczkę a ta wróciła na plac gry. Bierna postawa obrońców Jastrzębca spowodowała, że do piłki dopadł Zagrodzki i pięknym strzałem umieścił piłkę pod poprzeczką bramki!

Goście już na początku uzyskali wynik, który ich satysfakcjonował i mogli spokojnie grać dalej, wykorzystując nieporadność zawodników z Książa. Kilka minut później we własnym polu karnym, źle lot piłki obliczył Zyguła, który nie trafił w piłkę a ta znalazła się pod nogami Gałkowskiego, który mocnym dośrodkowaniem skierował ją w okolice piątego metra. Tam przytomną interwencją wykazał się miejscowy bramkarz i zażegnał niebezpieczeństwo. Z upływem czasu presja zaczęła opuszczać zawodników Jastrzębca i zaczęli oni w końcu prezentować futbol, do którego przyzwyczaili. Sygnał do ataku dał Kaźmierczak, który z dystansu huknął na bramkę Nowaka, mocne uderzenie sprawiło bramkarzowi Niedźwiedzia nie lada problem, jednak ofiarna interwencja zapobiegła utracie bramki.

Spotkanie zaczęło się w końcu rozkręcać i z biegiem czasu coraz więcej mieliśmy sytuacji zarówno pod jedną jak i drugą bramką. W dwudziestej czwartej minucie w roli głównej znowu wystąpił Gałkowski, mocny strzał z rzutu wolnego sprawił dużo kłopotów miejscowemu bramkarzowi, który wypluł piłkę przed siebie, tam dopadł do niej Chorąży, ale został w ostatniej chwili powstrzymany i nie zdołał umieścić piłki w bramce. W trzydziestej minucie gospodarze po raz kolejny popełnili karygodny błąd w obronie i sprezentowali piłkę nadbiegającemu Klękowi. Ten na pełnej szybkości wpadł w pole karne i miał przed sobą już tylko bramkarza. Strzał napastnika gości poszybował jednak obok słupka i goście nadal prowadzili tylko jedną bramką. Jak mawia stare przysłowie, niewykorzystane okazję się mszczą? Pod koniec pierwszej połowy do głosu doszli gospodarze, którzy próbowali odwrócić losy pojedynku i doprowadzić do wyrównania. Kolejny sygnał do ataku dał aktywny na lewej stronie Zyguła, który zamieszał obrońcami Niedźwiedzia i huknął w stronę bramki Nowaka, piłka po rykoszecie wyszła jednak za linię końcową boiska. W czterdziestej pierwszej minucie swoje winy w pełni odkupił Kaźmierczyk, który pięknym strzałem sprzed pola karnego doprowadził do wyrównania. Gospodarze nie powiedzieli jeszcze ostatniego słowa w pierwszej połowie. Po raz kolejny dobrze w czterdziestej trzeciej minucie pokazał się Zyguła na lewej flance. Mocny i precyzyjny strzał pomocnika Jastrzębca na krótki słupek wylądował w bramce Nowaka! Waleczni gospodarze w dwie minuty odrobili straty z nawiązką i to oni w tym pojedynku teraz byli na prowadzeniu! Oszołomiony Niedźwiedź nie potrafił już w pierwszej połowie odpowiedzieć miejscowym i bardziej skupił się na tym, aby nie stracić jeszcze jeden bramki przed gwizdkiem kończącym pierwszą odsłonę spotkania.

Kiedy wydawało się, że miejscowi pójdą w drugiej połowie za ciosem, aby jeszcze bardziej udokumentować swoją przewagę, mecz stracił na szybkości. Duża zasługa tutaj mocnego słońca, które przez większość spotkania towarzyszyła piłkarzom obu zespołów. Nie oznacza to jednak, że na boisku było nudno. W pięćdziesiątej piątej minucie Zyguła mógł podwyższyć prowadzenie Jastrzębca, ale jego strzał z lewej nogi został zablokowany i gospodarze wywalczyli tylko rzut rożny. Chwilę później przed polem karnym Niedźwiedzia sfaulowany przez Kawę został Giełażyn. Futbolówkę starannie ustawiło trzech zawodników Jastrzębca i po krótkiej nardzie, dwóch z nich przebiegło nad piłką a strzał oddał Arkadiusz Krawiec. Nie było to jednak udana próba napastnika z Książa i wynik po godzinie gry wciąż się nie zmieniał. 

Swoją okazję mieli również goście. Gałkowski z rzutu wolnego przymierzył pod poprzeczkę, ale cudowna parada Cielesty zapobiegła utracie bramki. Gospodarze mając dobry wynik nastawili się na grę z kontry i od czasu do czasu gościli w okolicach szesnastego metra drużyny przyjezdnej. Okazję na podwyższenie wyniku miał dwukrotnie grający trener Jastrzębca-Robert Banaszek, ale próby z dystansu lądowały obok słupka bramki strzeżonej przez Nowaka. Spotkanie powoli zbliżało się do końca a goście z Niedźwiedzia nadal nie potrafili zdobyć wyrównującej bramki i coraz bliżej byli pierwszej porażki w tym sezonie. Losy meczu udało im się odwrócić na dziesięć minut przed końcem. Dobry przerzut Gorzkowskiego do Klęka, zamieszanie w polu karnym i intuicyjny strzał napastnika gości po długim rogu znalazł drogę do bramki Jastrzębca. Futbolówka po drodze odbiła się jeszcze od słupka i Cielesta musiał w tym meczu po raz drugi
skapitulować.

Ostatnie minuty zapowiadały się, więc pasjonująco. Obi e drużyny nie były zainteresowane podziałem punktów i za wszelką cenę chciały przechylić szalę zwycięstwa na swoją stronę. Bliżsi tego celu byli podopieczni Łukasza Lecha, którzy rzucili się do huraganowych ataków i praktycznie nie schodzili z połowy swoich rywali. Obrali prostą taktykę, grając do skrzydła i wrzucając piłkę w pole karne. Jedna z takich wrzutek mogła dać im prowadzenie jednak Gałkowski nie zamknął akcji na lewej stronie pola karnego i futbolówka opuściła plac gry. Po rzucie wolnym wykonywanym przez Adriana Kolano piłki w polu karnym nie sięgnął Chorąży. W jednej z ostatnich akcji meczu Niedźwiedź dobrze poklepał piłką przed polem karnym za sprawą Klęka i Gałkowskiego, piłka trafiła pod nogi Joao Marcosa, który technicznym uderzeniem próbował zaskoczyć Cielestę. Lecz i ta próba okazała się niecelna. Gospodarze w odpowiedzi mieli piłkę meczową, Kaźmierczyk uruchomiony dobrym podaniem znalazł się przed polem karnym rywali, kiedy wydawało się, że zaraz skieruje piłkę do siatki i zapewni gospodarzom trzy oczka, ta odskoczyła mu od nogi i padła łupem bramkarza przyjezdnych. Po chwili arbiter główny zakończył pojedynek i w Książu Wielkim ostatecznie nie poznaliśmy zwycięscy.

Spotkanie rozegrane na stadionie Jastrzębca mogło się podobać. Obie drużyny stworzyły ciekawe widowisko i obie miały szansę na zainkasowanie w tym meczu kompletu punktów. Spotkanie lepiej zaczęli goście, którzy wykorzystali błędy miejscowych. Później do głosu doszli podopieczni Banaszka i odpowiedzieli gościom w najlepszy z możliwych sposobów strzelając ładne bramki. Jastrzębiec to drużyna, która zatrzymała lidera, co prawda nie zdobyła kompletu punktów, ale przerwała passę dziesięciu kolejnych zwycięstw. Z przebiegu spotkania wydaje się, że remis jest wynikiem sprawiedliwym i w pełni oddającym przebieg meczu. Duże słowa uznania należą się trenerowi Robertowi Banaszkowi, który na wiosnę stworzył w Książu drużynę, która w każdym meczu walczy o komplet punktów i gra bardzo ofensywnie, co na pewno podoba się kibicom i postronnym obserwatorom spotkań. Jeżeli utrzymany zostanie trzon drużyny na nowy sezon to Jastrzębiec powinien być drużyną, która z powodzeniem powalczy o coś więcej a może i pokusi się o awans.
 
Klasa A (Kraków I), 09.06.2019
Jastrzębiec Książ Wielki - LKS Niedźwiedź 2:2 (2:1)
Kaźmierczyk 41, Zyguła 43 - Zagrodzki 12, Klęk 79

Żółte kartki: Zyguła, Celary - Bucki
Widzów: ok. 200
Jastrzębiec: M.Cielesta - T. Cielesta, Galicki, Karwat, Mnich - Zyguła(82. Przeździk), Kaźmierczyk, Banaszek, Celary, Giełażyn(90. Wróblewski) - Krawiec
Niedźwiedź: Nowak - Bucki, Kolano, Chorąży, Kawa (70. Franaszek) - Gorzkowski, Zagrodzki (75. Joao Marcos), Gałkowski, Bruno (57. Pietruszewski), Wójcik(52. Marek) - Klęk

 

 

Źródło: Michał Natkaniec

Dodano: 2019-06-10 15:51:05


Galeria zdjęć

 

Zobacz też: Klasa A (Kraków I)

Niedźwiedź  Jastrzębiec Książ Wielki 

Komentarze


I liga oldbojów (Kraków)

Wanda Kraków
2:3
Dąbski
25.06.2019