facebook youtube twitter


Futbol Wyniki Wyślij nam wynik meczu
 

4:0 to za mało... (foto)

4:0 to za mało... (foto)

Największym pozytywem tego spotkania są trzy punkty. Tak z perspektywy wicelidera tabeli można ocenić ten mecz. Korona Lgota, jak na outsidera przystało, nie postawiła żadnego oporu walczącemu wciąż o awans Startowi Kamień. Mimo to, potencjał w tym spotkaniu był ogromny, a miejscowi wykorzystali ledwie cztery okazje, a mogli i to spacerkiem sięgnąć nawet po dwucyfrowe rozmiary zwycięstwa.
 
Nie da się ukryć, że gospodarze czuli swoją wyższość na boisku i grali na sporym luzie. Pozwalali sobie na nadmiar podań w polu karnym rywala, na śliczne akcje na jeden kontakt, było w tym spotkaniu jednym słowem wszystko, by doszło do bramkowej kanonady. Tak się nie stało, bo gospodarze mieli rozregulowane celowniki i to naprawdę poważnie rozregulowane.
 
Świetnie wyglądała współpraca zwłaszcza Czecha, Pawła Panka i Tomasza Panka. Tercet ten wspierał często Czechowski. Rodziło się z tej układanki naprawdę sporo akcji ale goli było... jak na lekarstwo. Wynik w 19 minucie otworzył Tomasz Panek, który prostym markowaniem strzału zgubił obrońcę i kapitalnie przymierzył z 16 metrów lewą nogą nie dając żadnych szans Stryczkowi. Na 2:0 w 28 minucie podwyższył Pytka, który subtelnie przedłużył znakomite podanie Czechowskiego z głębi pola. Trzeci gol paść powinien w 33 minucie. Po faulu Nowakowskiego na P.Panku, Czechowski trafił z karnego w bramkarza ale prawdziwym wyczynem "błysnął" Czech, który dobijał piłkę do pustej bramki z 4 metrów... niecelnie!
 
Potem oglądaliśmy festiwal marnowanych okazji. Z bliska główkował atomowo Czechowski, P.Panek przegrał pojedynek główkowy z Lasoniem na linii bramkowej Korony, T.Panek wycelował z 18 metrów w słupek, Czech efektowną "piętką" pomylił się o centymetry, noi kulminacją była akcja trzy na jeden w 55 minucie. Tercet T.Panek, Czech i P.Panek rozegrali iście koronkową akcję w polu karnym rywala ale P.Panek nie popisał się przy jej wykończeniu. Kibice odetchnęli z ulgą dwie minuty później bo kolejną wyborną piłkę z głębi pola posłał T.Panek, P.Panek przyjął ją z powietrza na klatkę piersiową i bez namysłu uderzył tuż przy słupku. Start podwyższył na 3:0 i to był wynik, który niwelował już wszelkie ryzyko straty punktów. Oczywiście to tylko teoria, bo Korona była jedynie tłem dla miejscowych ale wiadomo przecież, jakie cuda potrafi zdziałać gol kontaktowy.
 
Zwieńczeniem tego spokojnego meczu była akcja i gol rezerwowego J.Kozioła, który najpierw zabawił się z dwoma obrońcami w polu karnym, a wszystko wykończył sprytnym uderzeniem z ostrego kąta. W końcówce jeszcze pudłowali kolejno Celej (trafił w słupek w sytuacji sam na sam z bramkarzem) i P.Panek, który koszmarnie spudłował po ślicznej akcji Czechowskiego z Paszkowskim.
 
Start zgarnął trzy punkty z outsiderem, a więc zadanie wykonał. Styl, a w zasadzie skuteczność pod bramką rywala pozostawiała jednak wiele do życzenia. To wynik idzie jednak w świat i 4:0 z outsiderem tabeli źle nie wygląda. Dla Korony, porażka w Kamieniu była pieczęcią nad i tak już przesądzonym raczej spadkiem do B klasy. Start wciąż jeszcze przy korzystnych wynikach MKS Libiąż, pozostaje w grze o awans.
 
FUTMAL MVP wędruje bezdyskusyjnie (i ponownie) do Tomasza Panka. To kolejny mecz, w którym nieoceniony okazał się wkład tego zawodnika zarówno w grze destrukcyjnej jak i kreatywnej. Piękny gol oraz kilka nietuzinkowych podań z pierwszej piłki otwierających drogę do bramki świadczą o wysokiej formie tego zawodnika.

Klasa A (Chrzanów), 05.06.2019
Start Kamień - Korona Lgota 4:0 (2:0)
T.Panek 19, Pytka 28, P.Panek 57, J.Kozioł 70
 
Sędziował: Łukasz Łabuzek (Chrzanów)
Żółta kartka: Kalemba
Widzów: 50
Start: Białecki - Stolarczyk, G.Panek, Koszycki, Bulanda (80 S.Kozioł) - P.Panek, T.Panek, Czechowski, Wołek, Pytka (65 J.Kozioł) - Czech (80 Paszkowski).
Korona: Stryczek - Kuś, Lasoń, Święszek, Nowakowski - Maj, Dziedzic, Burbeło, Babecki, Kalemba - Chechelski (78 Kurdziel).

Marcin Czech (pomocnik Start): - Jaką ocenę wystawiłbym zespołowi za dzisiejszy mecz? Myślę, że solidną czwórkę. Udało się tym razem zebrać optymalny skład i wygrać ten mecz pewnie i wysoko. Oczywiście mamy świadomość tego, że ta wygrana powinna być bardziej okazała. Wiem doskonale, że sam powinienem przyczynić się do tego, by wygrana z Koroną była wyższa, wiem że trudno zrozumieć jakim cudem przestrzeliłem dobitkę z karnego. No ale cóż, takie sytuacje się czasem zdarzają. Źle obliczyłem lot piłki, źle do niej podszedłem i stało się, będzie mnie to na pewno męczyć przez kolejną dobę, ale potem trzeba się wziąć w garść bo przed nami kolejne starcie, kolejny mecz nadziei na to, że uda się wywalczyć awans do klasy okręgowej. Czy dobrze współpracuje mi się z Pawłem Pankiem? Na pewno powoli widać to, że zgrywam się już z zespołem. To mój pierwszy sezon w Starcie i choć wiem, że dość długo trwała tu moja aklimatyzacja, to mam wrażenie że wreszcie powoli zbieramy efekty coraz lepszego zrozumienia z zespołem. Dziś dużo było fajnych akcji, brakowało skuteczności. Ale popracujemy i nad tym elementem i wierzę, że to zgranie z zespołem będzie przynosić dużo korzyści w końcówce tego sezonu i w kolejnym także. Czemu lądowałem w tym meczu na czterech różnych pozycjach na boisku? W sumie nie były to jakieś taktyczne manewry, a jedynie pewnego rodzaju dyscyplina na boisku. Gdy widziałem, że któryś z kolegów pojawił się w mojej strefie, starałem się wypełnić po nim lukę, a to na obu skrzydłach, a to w środkowej strefie boiska. Myślę, że gdyby pominąć słabą skuteczność strzelecką, nasza gra wyglądała naprawdę dobrze. 
 
Paweł Bogdanowicz (trener Startu): - Mamy świadomość, że mimo zwycięstwa, nie zaprezentowaliśmy się w tym meczu idealnie. Ale tak to już jest w środku tygodnia. Większość zawodników Startu pracuje na codzień fizycznie. To musi odbijać się na ich dyspozycji zwłaszcza w środku tygodnia. Po drugie jestem pewien, że w głowach zawodników wciąż tkwi bolesna porażka w Zagórzu, w meczu który być może zaważy o losach końcówki sezonu, meczu w którym daliśmy się zdominować i pozbawieni pięciu graczy, którzy budują fundament tego zespołu, zebraliśmy bagaż pięciu goli. Noi po trzecie, odczuwamy już na pewno trudy tego sezonu, to już końcówka ligi, doskwierają nam kartki, kontuzje i na pewno zmęczenie. Nie mamy takiego komfortu jak w Libiążu, gdzie zgarnęli wiele punktów walkowerami, nie kompletowali tylu kartek i mają zwyczajnie o wiele mniej gry w nogach. Efekty są takie, że musimy oszczędzać naszych kluczowych graczy. Mimo bardzo dobrego występu dawałem dziś odpocząć choćby Tomkowi Pankowi czy Piotrkowi Pytce. Przed nami przecież niezwykle trudne starcie w Jankowicach. Wciąż katalizujemy tą porażkę w Zagórzu, bo była bez wątpienia bolesna ale dopóki piłka jest w grze, trzeba walczyć. Libiąż ma jeszcze dwa ciężkie mecze z Fablokiem i Błyskawicą, więc wcale nie jest jeszcze wszystko przesądzone.


RELACJA ZREAZLIZOWANA W RAMACH USŁUGI FUTMAL PREMIUM

 

 

Źródło: Piotr Kwiecień

Dodano: 2019-06-06 10:43:46


Galeria zdjęć

 

Zobacz też: Klasa A (Chrzanów)

Start Kamień  Korona Lgota 

Komentarze


I liga oldbojów (Kraków)

Wanda Kraków
2:3
Dąbski
25.06.2019