facebook youtube twitter


Futbol Wyniki Wyślij nam wynik meczu
 

Łętocha: Musimy naładować akumulatory! 

Łętocha: Musimy naładować akumulatory! 

Czas na kolejny środowy wywiad. Tym razem przepytany został Bartłomiej Łetocha, trener LKS Rudnik występującego w myślenickiej A klasie. Poznacie historię zatrudnienia tego trenera w klubie oraz podsumowanie jesieni i plany związene z rundą wiosenną.

 

 

- Jak wygląda praca w zespole Rudnika, A klasa Myślenicka często uważana jest za ligę fizyczną a mało techniczną - zgodzisz się z tym stwierdzeniem?
 
- Praca w zespole Rudnika to przede wszystkim dla mnie tak naprawdę ogromne wyzwanie – w momencie kiedy dostałem propozycję objęcia trenera pierwszej drużyny byłem świeżo po kursie trenerskim, do tej pory pracowałem głównie z młodzieżą. Na chwilę obecną nie mogę narzekać na to co dzieję się w klubie – dobrze wiem, jakie są realia pracy w małych ośrodkach a wsparcie od władzy jest dalekie od ideału. Bardzo doceniam wkład i zaangażowanie zarządu i ludzi wokół, którzy pomagają klubowi bezinteresownie bo mają LKS zwyczajnie w sercu. Co do charakteru naszych rozgrywek, to nie jestem do końca za tym stwierdzeniem. Owszem, przygotowanie fizyczne jest bardzo ważne (ale zapewniam, że nie tylko w tej lidze), natomiast jestem zdania, że bez wystarczających umiejętności technicznych nie ma czego w tej lidze szukać. Po niektórych zespołach widać, że poszczególni zawodnicy „kopali” wyżej co przenosi się automatycznie na jakość drużyny.
 
- Skąd wziął się trener Bartłomiej Łętocha w klubie LKS Rudnik i ile to już trwa?
 
- Swoją przygodę w LKS Rudnik zaczynałem w zimie 2015 roku, pamiętam że dzięki rekomendacji mojego przyjaciela – Kamila Ostrowskiego - kontaktował się ze mną wtedy Tomasz Kawecki (obecny prezes klubu) z pytaniem czy nie byłbym zainteresowany posadą trenera juniorów starszych występujących w I Lidze Krakowskiej. Poprosiłem o kilka dni do namysłu i stwierdziłem, że warto spróbować. Jestem człowiekiem, który lubi wyzwania a pamiętam, że samo poskładanie wtenczas drużyny nie należało do zadań prostych, ale cieszę się, że przyjąłem wtedy te propozycję – poznałem wielu fantastycznych chłopaków, czasem żałuję że nie udało mi się namówić większej liczby chłopaków do kontynuowania swojej przygody z piłką, ale widzę że ten trend zmienia się powoli na lepsze – coraz więcej młodych ludzi gra w piłkę i nie kończy kopania na zespołach juniorskich, a to ważne. Wspomnienia z szatni to jedne z tych, które pozostają na długo w pamięci i są nie do podrobienia!
 
- W środowisku piłkarskim w myślenickim powiecie drużyna z Rudnika jest oceniana jako specyficzne miejsce do pracy trenerskiej i mało który trener sobie radzi w tym klubie. Kiedy dostałeś propozycje pracy z seniorami (wcześniej przez kilka lat prowadziłeś juniorów tego klubu) nie bałeś się, że możesz sobie nie poradzić, tym bardziej że to Twoja pierwsza praca z seniorami?
 
- Wydaję mi się, że w każdym klubie w okolicy panują specyficzne warunki do trenowania czy prowadzenia drużyny – jedne są lepsze, drugie trochę gorsze. Jeśli klub wie jaką ścieżką chce podążać, wie co robi dobrze a gdzie są pewne niedociągnięcia i co trzeba poprawić to myślę, że warto spróbować, nawet po to, żeby zobaczyć czy faktycznie jest aż tak źle jak ludzie mówią. Jak wspomniałeś, działałem w klubie już kilka lat, miałem kontakt z poprzednimi Trenerami, wiedziałem i widziałem jak to wszystko wygląda, wiedziałem że zarząd tworzą ludzie, którzy są oddani klubowi – można powiedzieć, że znałem klub „od podszewki” i  to też chyba było argumentem za. Co do obaw – oczywiście, że były i to ogromne. Pamiętam, że po poradę udałem się do rodziców, bo szczerze mówiąc sam byłem trochę w kropce po otrzymaniu tej propozycji, jednak oboje stwierdzili, że to kolejny krok do przodu, i to duży. O wyrażenie swojego zdania w tej kwestii pytałem także swoją narzeczoną i nie ukrywam, że ich opinia pomogła mi w podjęciu tej decyzji. Najbardziej obawiałem się rzecz jasna bariery wieku – o ile z kilkoma chłopakami pracowałem wcześniej w juniorach i ta różnica była widoczna gołym okiem, o tyle tych seniorów będących w klubie kilka lat znałem tylko z widzenia i z boiska (ale po przeciwnej stronie), ciężko mi było stwierdzić jednoznacznie że starszyzna zaakceptuje trenera-młodziana i jak o coś poproszę, to zostanie to bezapelacyjnie wykonane. Spotkałem się jednak z ciepłym przyjęciem i naprawdę profesjonalnym, sumiennym podejściem do swoich obowiązków, ale może także dlatego że staram się być człowiekiem konkretnym i tego samego wymagać od swoich zawodników. Podoba mi się w tej drużynie tzw. team spirit, który zastałem i który trzeba cały czas pielęgnować, mimo ostatnich sezonów, które niekoniecznie napawały optymizmem – serce drużyny było tam, gdzie powinno.
 
- W zespole przed sezonem doszło do sporych zmian kadrowych, odeszło kilku zawodników (m.in kapitan zespołu Zbigniew Marek). Skład został uzupełniony głównie młodymi zawodnikami (rozwiązanie juniorów starszych) - uważasz że to było dobre posunięcie klubu?
 
- Na pewno każde zmiany personalne in minus osłabiają drużynę, takim niewątpliwe było odejście Zbyszka, prawdziwego kapitana z krwi i kości. Natomiast uzupełnienia w postaci naszej młodzieży uważam za bardzo pozytywne – każdy z tych chłopaków aż rwał się do gry i treningu, ja też wiedziałem na co ich stać, w samej ubiegłej rundzie dwóch czy trzech juniorów meldowało się na placu niejednokrotnie od pierwszej minuty, nierzadko będąc wyróżniającymi się postaciami w naszej drużynie.
 
- Który mecz rundy jesiennej był najbardziej udany, a po którym czułeś rozczarowanie i kto twoim zdaniem zasłużył na pochwały za minioną rundę?
 
- Jeśli chodzi o zadowolenie, to na pewno drugie 45 minut z Rokitą Kornatka (o pierwszej połowie z chłopakami zapomnieliśmy zaraz po zejściu do szatni na przerwę), gdzie dźwignęliśmy się  0:2 na 3:2, ale także fajne spotkania z Toporem Tenczyn czy Orłem Nowa Wieś. Spotkań po których byłem rozczarowany było w tej rundzie kilka – najbardziej zapadł mi w pamięci remis z Jordanem Zakliczyn 2:2, gdzie dwubramkową zaliczkę wypuściliśmy z rąk w ostatniej minucie spotkania, porażka na inaugurację z Zielonką Wrząsowice, czy wreszcie mecz z Górkami Myślenice – zacięte spotkanie, dużo zwrotów akcji, dużo sytuacji, remis 1:1. Szkoda tylko, że od 30 minuty graliśmy z przewagą jednego zawodnika i tej przewagi nie potrafiliśmy wykorzystać . Na całe szczęście – możemy z tych spotkań wyciągać wnioski i naprawiać błędy, i to jest piękne! Nie lubię oceniać indywidualnie w sporcie drużynowym – każdy miał z nas miał wkład w sukcesy i porażki.
 
- Jak układa się współpraca na linii trener - drużyna a zarząd klubu?
 
- Osobiście chwalę sobie tę współpracę. Oczywiście – to nie jest tak, że wszystko jest świetne i kolorowe i nie ma się do czego przyczepić, ale wiem, że zarząd podąża w dobrym kierunku. Jednak mam przeświadczenie, że zarząd nie jest obojętny na prośby i sugestie drużyny a także na moje zapytania. Jak już wspomniałem, jestem człowiekiem konkretnym i tego samego oczekuje od ludzi z mojego otoczenia i tego samego mogą oczekiwać ode mnie.
 
- Przed nami okres przygotowawczy do rundy wiosennej. Na czym będziecie szczególnie się skupiać podczas zimowego okresu przygotowawczego i czy sparingi z takimi drużynami jak juniorzy Hutnika Kraków, Karpaty Siepraw czy Tempo Rzeszotary będą dla was wartościowe?
 
- W końcówce rundy, gołym okiem było widać, że nie „dojeżdżamy” na mecze do 90 minuty. Wpływ na to miały różne sytuacje (chociażby zamieszanie z poziomem rozgrywek na którym mieliśmy występować; opóźnienie letnich przygotowań), więc na pewno podczas tej zimy będziemy chcieli naładować akumulatory i na wiosnę i na jesień. Czeka nas wytężona praca, ale wiem, że chłopcy są na to gotowi. Co do naszych sparingpartnerów, to każdy z nich będzie bardzo ciekawym doświadczeniem i sprawdzianem naszych umiejętności – na pewno technicznie grająca drużyna juniorów Hutnika, drużyna z Sieprawia która borykała się z podobnym problemem kadrowym co my ale gra „półkę” wyżej czy doświadczona, ograna drużyna z Rzeszotar od lat będąca w czołówce Klasy Okręgowej na pewno dadzą solidny materiał do analizy.
 
- Wiemy, że do drużyny od początku przygotowań dołączy Bartosz Bargieł (wraca do klubu po 3 latach) jak uważasz - czy to będzie duże wzmocnienie? Czy są przewidywane jakieś ubytki kadrowe lub kolejne transfery do klubu.
 
- Jestem zdania, że powrót Bartka to impuls nie tylko dla nas, a także dla niego. Każdy z nas zdaje sobie sprawę z jego nieprzeciętnych umiejętności i to na pewno będzie wzmocnienie, jednak mogę zagwarantować, że miejsce w składzie będzie musiał wywalczyć tak samo jak każdy inny członek naszej ekipy. Na chwilę obecną prowadzimy rozmowy z kilkoma zawodnikami – tyle mogę zdradzić.
 
- Jaki cel stawiasz sobie przed rundą wiosenną i na którym miejscu LKS zakończy sezon 2018/2019?
 
- Cel, jaki sobie stawiam, to żeby każdy zawodnik na trening przychodził z ochotą i wychodził z radością, bo to najbardziej motywuje do pracy, a co do miejsca to ciężko rokować – na pewno jak najwyższe miejsce w tabeli będzie przyjęte przeze mnie z radością.
 
- Czego byś sobie życzył w 2019 roku?
 
- Więcej zdrowia, jeszcze więcej pasji a najwięcej to chyba czasu!

Źródło: RS

Dodano: 2019-01-30 16:07:54


Zobacz też: Klasa A (Myślenice)

Rudnik  wywiad  Łętocha 

Komentarze