facebook youtube twitter


Futbol Wyniki Wyślij nam wynik meczu
 

Dżoker Franaszek

Dżoker Franaszek

Niedzielne popołudnie, ładna słoneczna pogoda sprawiała, że aż chciało się grać. W Niedźwiedziu naprzeciwko siebie stanęły drużyny miejscowego LKS-u oraz beniaminek z Racławic - Kapitol. 
 
Goście, jak przyznał w krótkiej przedmeczowej rozmowie trener Kapitolu, dopiero uczą się gry w A-klasie a zespół opierają w głównej mierze na chłopakach z Racławic i okolic. Wydawać by się mogło, że faworyt jest tylko jeden, jednak pamiętać należy, że Kapitol w tym sezonie potrafił już sprawić małą niespodziankę pokonując przed własną publicznością Partyzanta Dojazdów aż 3:0. 
 
Spotkanie ułożyło się bardzo dobrze dla gospodarzy, którzy już w drugiej minucie objęli prowadzenie. Seria rzutów rożnych egzekwowanych przez Gałkowskiego przyniosła bramkę dopiero za trzecim razem. Dokładna centra na dalszy słupek a tam do piłki wyskoczył Marcin Burdacki i głową skierował futbolówkę do bramki obok interweniującego Wałacha. 
 
Wydawać by się mogło, że szybko strzelona bramka ustawiła mecz dla gospodarzy, którzy starali się narzucić swój styl gry i przejąć inicjatywę na boisku. Pomysł gości na to spotkanie był praktycznie jeden, dalekiego wykopy na połowę rywala i gra wysoko od bramki poprzez zagęszczanie środka pola. Ta taktyka powodowała, że miejscowi dość długo męczyli się w rozgrywaniu piłki i nie potrafili znaleźć recepty na tak zorganizowanych rywali. 
 
Tuż przed upływem pierwszego kwadransa gry goście wykonywali rzut wolny z okolic dwudziestego piątego metra. Do piłki podszedł Kamil Nowak i ładnym strzałem był bliski doprowadzenia do wyrównania. Piłka po jego strzale odbiła się od poprzeczki i wróciła na boisko, jednak żaden z piłkarzy Kapitolu nie był przygotowany na takie rozwiązanie. 
 
Odpowiedź gospodarzy mogła być natychmiastowa, o piłkę powalczył Robert Bucki, zagrał do Cieślika, ten w powietrzu przełożył piłkę na lewą nogę oddał mocny strzał, ale na posterunku był Jakub Wałach. 
 
Przez większość pierwszej połowy, goście umiejętnie wytrącali z równowagi gospodarzy, którzy mimo jedno bramkowego prowadzenia starali się jeszcze przed przerwą zdobyć kolejną bramkę. Ostatnie minuty pierwszej połowy to dwie groźne sytuację dla gości, w których główną rolę odegrał Michał Twardowski. Najpierw obrońca Kapitolu zdecydował się na rajd, po kolei mijając bezradnych piłkarzy Niedźwiedzia i zagrał piłkę do Patryka Bartosia, który zamiast pokusić się o uderzenie odegrał ją z powrotem do Twardowskiego, który uderzył ponad bramką Dominka Nowaka. 
 
W ostatniej akcji pierwszej połowy, piłka trafiła pod nogi Twardowskiego, ale obrońca gości nie miał dziś dobrego dnia i znowu przeniósł futbolówkę nad poprzeczką. 
 
Druga część spotkania rozpoczęła się od bardziej zdecydowanych ataków gości, którzy za wszelką cenę próbowali doprowadzić do wyrównania i sprawienia małej niespodzianki. Ta sztuka udał się im w pięćdziesiątej piątej minucie meczu, prawy skrzydłem odważnie ruszył Kamil Nowak i płasko dośrodkował w pole karne tam niefortunna interwencja Adriana Kolano i zaskoczony Dominik Nowak musiał wyciągać piłkę z siatki po samobójczym trafieniu.. 
Sensacja wisiała w powietrzu, ponieważ gospodarze ze wszystkich sił próbowali szybko odwrócić losy meczu i nie wiedząc, kiedy, wdali się w taką samą grę, jaką prezentował w pierwszej połowie zespół Kapitolu. Duża niedokładność podań, wykopywanie piłki i niemoc strzelecka sprawiły, że na dwadzieścia minut przed końcem wciąż utrzymywał się remisowy rezultat pojedynku. Taka gra była dla gości jak woda na młyn, również wykopywali piłki, nie starając się nawet wyprowadzać kontr. 
 
Sytuacja na boisku zmieniła się chwilę później, kiedy to w końcu ładna dwójkowa akcja Gałkowskiego i Cieślika przyniosła gospodarzom upragnioną bramkę. Autorem gola został wprowadzony chwilę wcześniej Piotr Franaszek, który w tym sezonie wyrasta na dżokera w talii Łukasza Lecha. 
 
Niedźwiedź zwietrzył swoją szansę i nie chcąc doprowadzić do powtórki poszedł za ciosem. W siedemdziesiątej czwartej minucie Sławomir Gałkowski otrzymuje dobre podanie na lewej stronie boiska, mimo asysty obrońcy decyduje się na strzał w stronę bramki widząc wychodzącego z niej Wałacha. Bramkarz gości złapany na wykroku odprowadza piłkę wzorkiem do własnej bramki i tym samym kapitan miejscowych podwyższa prowadzenie swojego zespołu. 
 
Gościom z Racławic zabrakło już sił, aby przeciwstawiać się gospodarzom, którzy tym razem nie czekali na ich odpowiedź tylko konsekwentnie dążyli do zdobycia kolejnej bramki w tym spotkaniu. 
 
Ta sztuka Niedźwiedziowi udała się na dziewięć minut przed końcem. Ładna zespołowa akcja i piłka znalazła się w polu karnym, tam ofiarnie na wślizgu zagrał Piotr Franaszek i po raz drugi mógł się cieszyć w tym meczu z bramki. 
 
To już drugi mecz z rzędu, kiedy Franaszek wchodząc z ławki rezerwowych zdobywa bramki. Trzeba przyznać, że bramka dająca prowadzenie w tym meczu okazała się przełomowa dla losów całego pojedynku, ponieważ gospodarze dość długo męczyli się z beniaminkiem i w pewnym momencie zanosiło się na sensacyjną stratę pierwszych punktów w sezonie. 
 
 
Klasa A (Kraków I), 30.09.2018
LKS Niedźwiedź - Kapitol Racławice 4:1 (1:0) 
Burdacki 2, Franaszek 71, 81, Gałkowski 74 - Kolano 55 (s)

Niedźwiedź: Nowak - Bucki, Burdacki, Kolano, Chorąży, Kawa (80 Kurzdym) - Zagrodzki (86 Mach), Wójcik (60 Franaszek), Gałkowski (86 Marek), Gorzkowski (74 Lech) - Cieślik 
Kapitol: Wałach - Pełka, Twardowski, Sarna, Walka (60 Klamka) - Piekarczyk (85 Tondos), Bednarczyk, Kamil Nowak, Smulski, Sokół (75 Krzysztof Nowak) - Bartoś 

 

 

Źródło: Michał Natkaniec; fot. archiwum

Dodano: 2018-10-01 22:29:19


Zobacz też: Klasa A (Kraków I)

Kapitol Racławice  Niedźwiedź  LKS Niedźwiedź 

Komentarze