facebook youtube twitter


Futbol Wyniki Wyślij nam wynik meczu
 

Nie ma mocnych na Niedźwiedzia! (foto)

Nie ma mocnych na Niedźwiedzia! (foto)

W sobotnie popołudnie w Goszczy zmierzyły się ze sobą dwie niepokonane drużyny. Gospodarz Strażak na własnym boisku chciał podtrzymać dobrą passę i powstrzymać rozpędzony zespół z Niedźwiedzia, który do meczu przystępował z pozycji lidera, mając na koncie po trzech meczach komplet punktów.

 

 

Choć obie miejscowości leżą w innych gminach oba kluby, traktują te spotkania jak Derby! I doskonale było to widać od pierwszego gwizdka sędziego.

 Pierwsi do ataku ruszyli goście, którzy nie mieli zamiaru czekać, aż Strażak narzuci swoje tempo gry. Już pierwsza groźna okazja przyniosła bramkę dla podopiecznych Łukasza Lecha. Bardzo dobre podanie Artura Wójcika do Sławomira Gałkowskiego, który z pierwszej piłki pięknym strzałem pod poprzeczkę zaskoczył Łukasza Tybulczuka. Taki obrót spraw sprawił, że już od piątej minuty gospodarze musieli zmienić swój plan na to spotkanie i dostosować się do nowych realiów.

 

Ładną grę dla oka uniemożliwił w pierwszej połowie obficie padający deszcz. Na boisku rządził często przypadek a stwarzanie bramkowych okazji graniczyło z cudem. Strażak jednak nie miał zamiaru składać broni i ambitnie dążył do wyrównania. Wszelkie próby jednak nie znajdowały drogi do bramki Dominika Nowaka. Żadna ze stron nie starała się przekuć niekorzystnych warunków atmosferycznych w korzyść dla swojej drużyny - strzelając po ziemi i licząc, że piłka dostanie poślizgu.

 

Po pierwszych czterdziestu pięciu minutach wynik nadal był korzystny dla gości z Niedźwiedzia. Druga połowa zaczęła się w zupełnie innych warunkach zarówno pogodowych jak i boiskowych. Do głosu doszli gospodarze, którzy za wszelką cenę chcieli doprowadzić do wyrównania i narzucić swój rytm gry. Strażak tak ochoczo atakował, że w pięćdziesiątej minucie zapomniał o obronie. Lewą stroną swoją szybkość wykorzystał Gałkowski, który pobiegł z piłką w stronę pola karnego i precyzyjnie wyłożył ją do wbiegającego na pełnej szybkości - Artura Cieślika, który skierował piłkę do bramki obok interweniującego Tybulczuka.

 

Stracona bramka podrażniła ambicje Strażaka, który jeszcze bardziej skupiał się na atakowaniu bramki Niedźwiedzia.  Gospodarze dopięli swego w pięćdziesiątej szóstej minucie, kiedy to w polu karnym przytomnie zachował się Andri Kachorenko, który zgrał piłkę do Sebastiana Zwolińskiego a ten z najbliższej odległości skierował piłkę do bramki Dominika Nowaka. Ataki gospodarzy były z każdą minutą coraz groźniejsze. Z lewej strony dobrze dośrodkował Kuźma, ale w ostatniej chwili ofiarną interwencją Tomasz Kawa wybił piłkę na rzut rożny. Chwilę później w zamieszaniu w polu karnym gospodarze znowu byli bliscy szczęścia, ale Nowak instynktownie odbił piłkę przed siebie.

 

Goście odpowiedzieli w najlepszy z możliwych sposobów. Na dwadzieścia trzy minuty przed końcem w roli głównej po raz kolejny Artur Cieślik, ruszył na pełnej szybkości do prostopadłej piłki i ze stoickim spokojem w sytuacji sam na sam skierował piłkę do bramki, która odbiła się jeszcze od słupka i ugrzęzła w siatce rywali po raz trzeci w tym meczu.

 

Wydawać by się mogło, że goście zaczynają powoli odzyskiwać kontrolę nad meczem. Nic bardziej mylnego! Kilka minut później po dograniu piłki w pole karne gości sędzia podyktował rzut karny za zagranie ręką jednego z obrońców Niedźwiedzia.  Naprzeciwko siebie stanęli Wojciech Kuźma i Dominik Nowak. Mocny strzał kapitana Strażaka nie znalazł jednak drogi do bramki, bo na wysokości zadania stanął goalkeeper przyjezdnych, który wyszedł z pojedynku obronną ręką.

 

Obroniony rzut karny był momentem zwrotnym w tym meczu. Gospodarze spuścili z tonu i nie stwarzali już takiego zagrożenia pod bramką gości jak do tej pory. Rywale również nie starali się już forsować tempa, jednak dwubramkowa przewaga ich nie zadowoliła. Na dwanaście minut przed końcem, przyjezdni wykonywali rzut wolny z prawej strony boiska.

Do piłki podszedł Sławomir Gałkowski, który wstrzelił piłkę w pole karne, przy bierniej postawie obrońców Strażaka i piłkarzy Niedźwiedzia futbolówka wylądowała w bramce obok rozpaczliwie interweniującego Tybulczuka.  Trzeba przyznać, że z dośrodkowania wyszedł całkiem ładny strzał.

 

Podłamanych gospodarzy dobił na pięć minut przed końcem Piotr Franaszek, który zachował się najprzytomniej w polu karnym po dośrodkowaniu z rzutu rożnego i pięknym strzałem skierował piłkę do bramki ustalając wynik spotkania na 5:1 dla gości!

 

Klasa A (Kraków I), 08.09.2018
Strażak Goszcza- LKS Niedźwiedź 1:5 (0:1)
Zwoliński 52 - Gałkowski 5, 78, Cieślik 50, 67, Franaszek 85

Żółte kartki: Jagła, Szwagrzyk- Kawa
Widzów: 50
Strażak Goszcza: Tybulczuk - Szewczyk, Jagła, Szwagrzyk (80 Stankowski), Godyń, Zwoliński, Kuźma (75 Ciszewski), Jędrychowski, Kamusiński (60 Dropek), Kachorenko, Pierwoła.
Niedźwiedź:  Dominik Nowak - Kolano, Chorąży, Bucki, Kawa (80 Kurzdym)- Zagrodzki (75 Marek), Gorzkowski, Burdacki (87 Nowak), Wójcik (70 Franszek), Gałkowski - Cieślik (85 Mach).

Źródło: Michał Natkaniec

Dodano: 2018-09-10 10:03:53


Galeria zdjęć

 

Zobacz też: Klasa A (Kraków I)

Niedźwiedź  Strażak Goszcza 

Komentarze