facebook youtube twitter


Futbol Wyniki Wyślij nam wynik meczu
 

Puchar Wójta Gminy Liszki 2017 (video/foto)

Puchar Wójta Gminy Liszki 2017 (video/foto)

Kolejna edycja Pucharu Wójta Gminy Liszki przeszła do historii. Tradycyjnie już wypełniony po brzegi obiekt organizatora turnieju przeżył ogrom piłkarskich ale i także muzycznych emocji. Letnią edycją Pucharu w tym roku organizował klub Kaszowianka Kaszów.

 

 

Rywalizacja o mistrzostwo rozpoczęła się już w poniedziałek 24 lipca gdy rozegrano ćwierćfinały. Tęcza Piekary podejmowała Wisłę Jeziorzany, dzień później gospodarze Kaszowianka grała z Lotnikiem Kryspinów, w środę Liszczanka z Gwiazdą Ściejowice by w czwartek, na zakończenie pierwszej rundy zmagań Strażak Rączna rywalizował z Iskrą Czułów. 
 
Ćwierćfinały Pucharu Wójta Gminy Liszki:
 
Tęcza Piekary - Wisła Jeziorzany 2:1 (0:1)
Florian, Jaskowski - Tyrała
Kaszowianka Kaszów - Lotnik Kryspinów 1:0 (1:0)
Biegun 37 (k)
Liszczanka Liszki - Gwiazda Ściejowice 9:3 (6:0)
Sieprawski 9, 18, 71, Koczwara 31, Kopeć 33, Sobesto 43 (k), Wyroba 45, Gołębiowski 55, Sobolewski 63 - Gruca 46, 90, Sotwin 51
Strażak Rączna - Iskra Czułów 6:0 (3:0)
Steczko 3, 22, Bujak 16, Madej 56, Sroka 76, Rosek 79
 
Do półfinałów ostatecznie awansowały: Tęcza Piekary, Liszczanka, Strażak Rączna oraz gospodarze - Kaszowianka. Wszyscy zatem zacierali ręce na weekendowy turniej finałowy, turniej wokół którego nie brakowało także wielu innych atrakcji. W sobotę 29 lipca wczesnym popołudniem odbyło się uroczyste otwarcie oraz poświęcenie świeżo do użytku oddanego kompleksu sportowego LKS Kaszowianka. Nowoczesny stadion, na który najwyżej obecnie notowany w gminie klub czekał od dawna, spełnił oczekiwania nawet najbardziej wybrednych kibiców. Okazały, piętrowy budynek klubowy z tarasem, obszerne i nowoczesne szatnie czy sala konferencyjna to tylko nieliczne atuty obiektu w Kaszowie. Poza nowymi trybunami, niezwykłe wrażenie robi także sama murawa oraz ogromny telebim, który wśród klubów piątoligowych w Polsce stanowi bez wątpienia rzadkość, o ile nie wyjątek. 
 
Po wydarzeniach związanych z prezentacją i otwarciem obiektu, przyszedł czas na emocje sportowe. Popołudnie i wieczór, kibice/mieszkańcy gminy cieszyli oko połfinałowymi potyczkami Tęczy Piekary z Liszczanką oraz Kaszowianki ze Strażakiem Rączna. 
 
Pierwszy półfinałowy mecz Pucharu Wójta Gminy Liszki emocje przyniósł głównie dzięki udanemu początkowi pojedynku dla ekipy lisieckiej. Podopieczni grającego trenera Krzysztofa Dukały już w 8 minucie objęli prowadzenie za sprawą Wyroby, który umiejętnie domknął dośrodkowanie Kopecia z lewej strony boiska. Było to wydarzenie dość zaskakujące, bo dla liszczan była to dosłownie pierwsza akcja w meczu, a rywale z Piekar zdążyli już do tej chwili ze trzy razy nękać Cichonia. Tęcza jednak od początku do końca tego spotkania prezentowała się wyraźnie lepiej, pewniej i to głównie z jej strony nadciągało zagrożenie dla golkipera. Bez wątpienia najcięższym działem podopiecznych Mariusza Tylki był tego dnia Krzysztof Żyła. Nie dość, że był zawodnikiem niedoścignionym, to jeszcze tradycyjnie napędzał do ofensywnej gry pozostałych graczy. Nie jest tajemnicą, że popularny "Kiełek" w dużej mierze żyje z podań drugiego lidera zespołu - Bartosza Karcza w środku pola. Te dwa ogniwa, wspierane jeszcze przez Jasiołka robiły w meczu z Liszczanką różnicę, dzięki której piłkarsko gospodarze tego meczu prezentowali się znacznie dojrzalej. Zadanie piekarzanom ułatwiały też kardynalne błędy w defensywie w ekipie lisieckiej. Z gapiostwa i kiksów zrodziła się w tym pojedynku znaczna ilość bramkowych okazji. Dzięki nim także, ekipa Tęczy w odstępie 60 sekund odwróciła losy pojedynku. W 20 minucie po dośrodkowaniu Karcza z rzutu rożnego, najwyżej w polu karnym wyskoczył Żyła i głową doprowadził do remisu. Liszczanie tuż po bramce zdołali jedynie przeprowadzić zmianę (kontuzjowanego Kopecia zmienił M.Szewczyk), a dosłownie od razu po wznowieniu gry Żyła pognał z piłką i wyłożył ją nadbiegającemu Florianowi, który także kompletnie bezkarnie upolował gola na 2:1. Kiepską dyspozycję obronną lisieckiej drużyny obrazowała także akcja z 27 minuty gdy fatalny kiks przytrafił się Dukale i pewnie Jaskowski wygrałby pojedynek z bramkarzem gdyby nie to, że stał na minimalnym spalonym. Festiwal kiksów w defensywie gości trwał w najlepsze. W 34 minucie po dośrodkowaniu Kiny, w polu karnym tak niefortunnie interweniował Czubaj, że zagrał ręką i piątoligowcy wykonywali rzut karny. Do piłki podszedł Żyła ale Cichoń znakomicie wyczuł intencje strzelca i dzięki bramkarzowi, zespół trenera Dukaja pozostawał jeszcze w grze o finał. 
 
Ale była to tak naprawdę w zasadzie tylko pozorna walka o finał. W przekroju całego meczu, wydaje się że losy awansu Tęczy do finału nie były specjalnie zagrożone. Nie bez znaczenia była też postawa podpory defensywy Piotra Pyli. Piłkarz ten nie imponował szybkością ale na pewno skutecznością interwencji. Zwieńczeniem pierwszej połowy winien być przynajmniej jeszcze jeden gol dla Tęczy. Ale nie dość, że piekarzanie zmarnowali karnego, to w doliczonym czasie gry po kolejnej akcji Żyły, fatalnie z bliska spudłował Florian. 
 
W drugiej połowie znów mieliśmy do czynienia z jednym akcentem ofensywnym Liszczanki. W 57 minucie po dośrodkowaniu Ł.Szewczyka, omal Palonka głową nie pokonał Bąk ale robinsonada golkipera uratowała ekipę znad Wisły. Później jednak znów na boisku oglądaliśmy głównie poczynania ofensywne Żyły, Floriana, Karcza czy Adriana i Zbigniewa Ludwikowskich. W 73 minucie kolejny fatalny błąd w obronie wykorzystać próbował świeżo wprowadzony na boisko Z.Ludwikowski. Swoją akcję zwieńczył znakomitym podaniem do Żyły ale temu zabrakło dosłownie kilkunastu centrymetrów by zmieścić piłkę w okienku bramki Cichonia. Żyła chwytał się za głowę i przepraszał Ludwikowskiego ale natychmiast odwdzięczył mu się kapitalną asystą. Ten ostatni uderzył bardzo precyzyjnie w pełnym biegu ale tym razem Cichoń zdołał musnąć delikatnie piłkę, dzięki czemu odbiła się ona jedynie od słupka. W końcówce regulaminowego czasu gry Z.Ludwikowski miał jeszcze jedną okazję na gola ale po podaniu Karcza przeniósł piłkę nad poprzeczkę. Piekarzanie swoją dominację w całym meczu zwieńczyli dopiero w 90+3 minucie meczu gdy do siatki trafił A.Ludwikowski. Tęcza pewnie pokonała słabą tego dnia i w obronie i w ataku Liszczankę 3:1 i wywalczyła awans do finału.
 
FUTMAL MVP trafia do Krzysztofa Żyły. Zdobywa gola, autor asysty i licznych akcji swojego zespołu zasłużył na to miano zdecydowanie najbardziej. 
 
W przerwie i po meczu, organizatorzy zadbali o konkursy wiedzy i sprawności dla najmłodszych kibiców. Wręczono okazałe upominki. Podczas całej imprezy dostępny był klubowy bufet oraz przyciągające wonią i dymem dania z grilla.
 
Półfinał Pucharu Wójta Gminy Liszki, 29.07.2017
Tęcza Piekary - Liszczanka Liszki 3:1 (2:1)
Żyła 20, Florian 21, A.Ludwikowski 90+3 - Wyroba 8
 
Sędziował: Wojciech Curyło (Kraków)
Żółte kartki: Pyla, M.Królik, S.Królik, Karcz - Gołębiowski
Widzów: 200
Tęcza: Palonek - Kina, M.Królik, Pyla, S.Królik (60 A.Ludwikowski) - Jaskowski (71 Z.Ludwikowski), Jasiołek (76 Steczko), Karcz (85 Soból), Pitra - Florian (88 D.Królik), Żyła.
Liszczanka: Cichoń - K.Koczwara (64 Kędzierski), Dukała, Ł.Szewczyk, Bąk - Kopeć (21 M.Szewczyk), Czubaj (68 Gołębiowski), Sobesto, Ł.Koczwara - Wyroba, Sieprawski (76 Mlostek).


Drugi półfinał także nie pozostawił złudzeń, który z zespołów zasługuje na awans do wielkiego finału. Podopieczni Roberta Stanuli, wzmocnieni m.in powracającym z Jutrzenki Giebułtów Tomaszem Armatysem szybko napoczęli rywala i spokojnie kontrolowali przebieg tego pojedynku. Miejscowi najedli się nieco strachu w 5 minucie gdy trochę zbyt nonszalancko piłkę wybijał J.Kozłowski. Skończyło się to pojedynkiem oko w oko ze Sroką ale na szczęście dla golkipera, pojedynkiem wygranym. Potem jednak wszystko układało się już po myśli gospodarzy. W 10 minucie jedną z wielu znakomitych diagonalnych piłek za plecy obrońców posłał Zawora. Źle lot piłki obliczył Kowalik i ratować musiał się faulem na szarżującym Armatysie. Karnego pewnie wykorzystał Biegun i kaszowianie mieli już wszystkie argumenty w drodze do finału. 
 
Miejscowi przede wszystkim opanowali całkowicie środek pola. Tercet Pachacz, Biegun i Zawora rozdawali świetne piłki i tylko kwestią czasu było to kiedy sprowadzą one nieszczęście na rywala. Zespół Roberta Stanuli umiejętnie przenosił ciężar gry na prawą flankę uwalniając przestrzeń dla lewoskrzydłowego Armatysa i to do niego posyłano najwięcej podań w pierwszej połowie. Otwierały one drogę w pole karne i tak tworzyła się historia tego pojedynku w pierwszych 45 minutach. Armatys był bardzo aktywny na lewym skrzydle i sporo mu tam wychodziło ale żadne z jego podań nie było tego dnia kluczowym dla losów pojedynku. Kluczowe posyłał choćby wspomniany Zawora, który w 10 minucie pomógł Armatysowi sprokurować jedenastkę. W 20 minucie gola numer dwa sprokurował za to mający udział i przy pierwszej bramce Kowalik. To jego błąd spowodował, że w sytuacji sam na sam z Z.Kozłowskim znalazł się T.Grzesiak i spokojnie, prawą nogą, po słupku posłał piłkę do siatki. Goście ciężkie chwile przeżywali i w 31-34 minucie gdy musieli zmierzyć się z małym oblężeniem swojej bramki. T.Grzesiak najpierw minimalnie spudłował, chwilę później przegrał pojedynek z S.Kozłowskim, a po kolejnych kilkunastu sekundach, dośrodkowanie Zawory, na bramkę próbował zamienić Pabiś ale jego główkę kapitalną interwencją powstrzymał golkiper. Na koniec serii podbramkowych akcji, dośrodkowywał jeszcze T.Grzesiak, a P.Koczwara główkował w poprzeczkę. 
 
Ekipa Marcina Królika zadowolić w tym spotkaniu musiała się pojedynczymi groźnymi rajdami Stolarskiego czy niezłymi akcjami Twaroga. Było to jednak zdecydowanie za mało, by podjąć równorzędną walkę z rywalem. Niemniej, kaszowianie po kilku z nich musieli nieco zewrzeć szyki. W 14 minucie bowiem po niesamowitym rajdzie Stolarskiego, piłkę do siatki wepchnął Wlazło ale ten ostatni minimalnie spalił i gol nie został uznany. Efektowny był też rajd Stolarskiego w 58 minucie po stracie Pachacza. Skończyło się atomowym strzałem ale wprost w ręce bramkarza. Rącznianie w ogóle w drugiej połowie nieco wiecej namieszali w szykach obronnych Kaszowianki ale pewnie spisywał się wspomniany J.Kozłowski. Nie znaczy to, że jego vis a vis zawiesił rękawice na kołku. Wystarczy wspomnieć choćby o 52 minucie i wrzutce T.Grzesiaka z wolnego. Szybującą piłkę trącił tyłem głowy P.Grzesiak, a S.Kozłowski sparował ją na słupek. Pamiętać trzeba też o koszmarnym pudle P.Grzesiaka z najbliższej odległości w 86 minucie czy oczywiście o bramce Pamuły z 63 minuty. O nim właśnie także warto wspomnieć bo jego występ w drugiej połowie należy uznać za niezwykle wartościowy. Znacznie przyspieszył tempo rozgrywania akcji, wprowadził element zaskoczenia stosując no look passy noi po jego właśnie szarży podyktowano wolnego, którego sam efektownym uderzeniem nad murem zamienił na gola (3:0). Ciekawie zrobiło się jeszcze w ostatniej minucie gdy znakomite dośrodkowanie T.Grzesiaka na gola zamienił Goczał, a natychmiast odpowiedzieli goście trafieniem rezerwowego Roska i ostatecznie po festiwalu goli Kaszowianka pokonała Strażaka 4:1.
 
FUTMAL MVP należy się Krzysztofowi Zaworze, który szczególnie w pierwszej połowie, rozdawał świetne piłki na skrzydła. Jego zagrania otwierały partnerom drogę do bramki. Po pauzie wylądował na lewej obronie, gdzie także spisywał się bez zarzutu. Jego miejsce w środku pola zajął wspomniany Pamuła. Gdyby nie to, że błyszczał na tle podmęczonego już rywala i błyszczał przez jedynie 20 mninut, pewnie jego występ byłby najbardziej wartościowy. Warto wyróżnić też Pachacza za spokój w grze, T.Grzesiaka za ilość wypracowanych akcji, a także P.Grzesiaka, który po wejściu na boisko także często nękał obrońców Strażaka.
 
Półfinał Pucharu Wójta Gminy Liszki, 29.07.2017
Kaszowianka Kaszów - Strażak Rączna 4:1 (2:0)
Biegun 10 (k), T.Grzesiak 20, Pamuła 63, Goczał 90 - Rosek 90+1
 
Sędziował: Sławomir Steczko (Kraków)
Żółte kartki: Armatys, P.Grzesiak - Bujak.
Widzów: 300
Kaszowianka: J.Kozłowski - Soból (76 Bereta), Fijał, Pabiś, P.Koczwara (46 Pamuła) - Armatys, Pachacz, Zawora, Biegun (46 P.Grzesiak), T.Grzesiak - Arynin (64 Goczał).
Strażak: S.Kozłowski - Madej, M.Wsołek, Ł.Wsołek, Kowalik (46 Sotwin) - Sroka (54 Nieśpiał), Twaróg, Stolarski, Bujak (81 Rosek) - W.Wsołek, Wlazło.
 
 

Niemal równo z gwizdkiem kończącym drugi półfinał, na przyległej do budynku klubowego scenie rozpoczął się występ zespołu Kafel's, który zapewnił taneczną euforię wszystkim zgromadzonym aż do białego rana! A w niedzielę i to od godzin południowych, obiekt Kaszowianki znów tętnił życiem. Na murawę bowiem wybiegli starsi panowie. Wielokrotny mistrz Krakowa, oldboje Hutnika zmierzyli się ze świeżo kreowanym zespołem oldbojów Kaszowianki. Hutnicy, z wieloma znanymi w piłkarskim światku nazwiskami, w pokazowym meczu musieli uznać wyższość ekipy gospodarzy, którzy po zaciętym, upalnym pojedynku wygrali ostatecznie 4:3. 
 
Mecz pokazowy oldbojów, 30.07.2017 (2x25 minut)
Kaszowianka Kaszów oldboje - Hutnik Kraków oldboje 4:3
Kucharski 8, Goczał 11, 26, Sieradzki 17 - Rapacz 30, 47, Traore 33
 
Kaszowianka: Marek Skowronek, Daniel Goczał, Piotr Para, Adam Owca, Tadeusz Płatek, Rafał Bugajski, Wojciech Nowak, Stanisław Miś, Paweł Sieradzki, Krzysztof Buczek, Andrzej Mądry, Mariusz Klimas, Mirosław Kapusta, Mirosław Kromka, Bogusław Moniak, Grzegorz Kucharski, Grzegorz Stenzel, Janusz Urbaniec, Jan Trojan, Łukasz Mądry.
Hutnik: Andrzej Hobgarski - Leszek Knap, Paweł Dudek, Paweł Sobczyk, Mateusz Gawroński, Marek Rapacz, Rafał Bereta, Rafał Kwieciński, Mahmadou Traore, Michał Stolarz, Tomasz Zieliński, Mariusz Stanula. Trener: Andrzej Stępień.
 

Zwieńczeniem turnieju, były piłkarskie emocje zaplanowane na popołudnie i wieczór. Na pierwszy ogień obejrzeliśmy mały finał z udziałem Liszczanki i Strażaka Rączna. Trwał on nieco krócej niż planowano, a to efekt w pierwszej kolejności kłopotów kadrowych Strażaka, a w drugiej upału, w którym ledwie 9-osobowa kadra Strażaka mogłaby nie przetrwać pełnych 90 minut gry. W efekcie, uznawany za faworyta tego pojedynku Strażak musiał przełknąć gorycz porażki i pożegnać się z miejscem na podium. Liszczanie, mimo gry w podwójnej przewadze wcale jednak nie zachwycili swoją grą. Dużym atutem w rękach podopiecznych trenera Dukały stał się szybko strzelony gol. Zdobył go już w 5 minucie Ł.Koczwara po podaniu Sobesto. Piłka trącona rykoszetem od obrońcy uniemożliwiła skuteczną interwencję i S.Kozłowski sięgał po piłkę do siatki. Później jednak wcale tak kolorowo liszczanie nie mieli. Owszem, prowadzili grę i w zasadzie nie nadziewali się długimi chwilami na żadne zagrożenie ze strony rywala ale wykreowana przez lisiecką ekipę presja zdobycia drugiego gola, który uspokoi grę - najwyraźniej nie pomagała tej drużynie. Dobrze, że przybysze z Liszek mieli na skrzydle zawodnika o nazwisku Kopeć. To on potrafił nadać większe tempo rozgrywania akcji i pomęczyć zdziesiątkowaną ekipę Strażaka. To on popisał się fenomenalnym, 50-metrowym rajdem w 16 minucie pozostawiając daleko w tyle Dukałę, ale po jego dośrodkowaniu fatalnie przestrzelił Wyroba. To Kopeć właśnie błysnął solową akcją i w 22 minucie, w której wykańczaniu doszło do nieco komicznej sytuacji. Gołębiowski oznajmił głośno kolegom, że on będzie zamykał to dośrodkowanie. W efekcie dwóch patrnerów zostawiło piłkę, co najwyraźniej zaskoczyło i Gołębiowskiego. Koniec końców, piłki nie dotknął i on sam. Grę lisieckiej drużyny napędzać próbowali jeszcze Czubaj i Wyroba. Ten drugi, po 20 minutach z roli środkowego pomocnika wcielił się w partnera Sieprawskiego na szpicy. Być może właśnie ten manewr, pozwolił Sieprawskiemu wyzwolić się spod ścisłego krycia i popisać się efektownym "rogalem" z narożnika szesnastki niemal idealnie w okienko bramki S.Kozłowskiego (0:2). Drugi gol, trochę w zgodzie z obawami, w zasadzie zakończył emocje w tym spotkaniu. Ogromny upał nie zachęcał do zdeterminowanej walki o każdy metr boiska, to też i więcej miejsca do solowych i błyskawicznych rajdów odzyskali kluczowi w Strażaku gracze: Sotwin, Twaróg i Bujak. Kilkakrotnie pogrozili palcem ale wiele nie zdziałali. Udało się na dobrą sprawę wykreować jedną groźną akcję w 50 minucie. Z piłką pognał Bujak, a dośrodkowanie groźnym uderzeniem zamykał Siodłak. Finalnie liszczanie wygrali mecz 3:0, bo w ostatniej niemal minucie gry, wprowadzony na boisko Mlostek efektownym lobem pokonał S.Kozłowskiego posyłając piłkę w lewy górny narożnik bramki.
 
Na FUTMAL MVP tego pojedynku zasłużył Paweł Kopeć, który okazał się najaktywniejszym graczem i jednym z nielicznych który umiejętnie wyciągał z marazmu przewidywalności akcje lisieckiej jedenastki.
 
Mecz o III miejsce, 30.07.2017 (2x30 minut)
Strażak Rączna - Liszczanka Liszki 0:3 (0:2)
Ł.Koczwara 5, Sieprawski 28, Mlostek 58
 
Sędziował: Wojciech Curyło (Kraków)
Bez kartek
Widzów: 250
Strażak: S.Kozłowski - Twaróg, M.Wsołek, Kowalik, Bujak - W.Wsołek, Sotwin, Wąsiołek - Siodłak.
Liszczanka: Cichoń - M.Szewczyk (45 M.Koczwara), Dukała, Bąk, Ł.Koczwara - Kopeć (36 Sobolewski), Sobesto, Czubaj, Wyroba (51 Kosycarz), Gołębiowski - Sieprawski.


Prawdziwe emocje i naprawdę wielki mecz obejrzeliśmy dopiero w ścisłym finale. Zdecydowanie najwyżej notowany zespół w gminie oraz gospodarz turnieju Kaszowianka, napotkała ogromny opór ze strony spadkowicza z okręgówki - Tęczy Piekary. Poniekąd zgodnie z planem, bo piekarzanie są obecnie drugim najwyżej notowanym klubem z gminy patrząc na skład turnieju finałowego (półfinały i finały). Podopieczni Michała Tylki zdołali "bić" się z Kaszowianką przez całe spotkanie, co okazało się pewnego rodzaju zaskoczeniem. Przyznać jednak należy, że piłkarze Tęczy znakomicie wykorzystywali średnią dyspozycję gospodarzy w tym pojedynku i w zasadzie do ostatniej akcji meczu, obie ekipy śmiało mogły myśleć o triumfie. Skończyło się ostatecznie na remisie w regulaminowym czasie gry i dodatkową porcją emocji w konkursie jedenastek. 
 
Początek wielkiego finału miał szczególny charakter. I nie chodziło tylko o efektowną oprawę prezentacji drużyn ale i o szóstą minutę pojedynku. Otóż wielki finał Pucharu Wójta Gminy Liszki był także zakończeniem piłkarskiej kariery/przygody z futbolem Daniela Goczała, ikony Kaszowianki. Zawodnika, który od zawsze występuje z numerem 6 na koszulce, planowano w 6 minucie meczu nagrodzić specjalną owacją na stojąco z udziałem wszystkich kibiców. Sęk w tym, że w trakcie tej owacji, główny bohater Daniel Goczał w szóstej właśnie minucie, zdobył bramkę dającą gospodarzom prowadzenie! 
 
- Zarzekam się, że to nie było w żaden sposób ustawione. To był zwykły zbieg okoliczności i łut szczęścia. Akurat w 6 minucie miałem okazję strzelecką, uderzyłem z dość trudnej pozycji i o dziwo wpadło. Nie będę ukrywał, że gol w takiej chwili zwiększył doznania jeśli chodzi o moje pożegnanie z czynnym uprawianiem futbolu - zapewniał po meczu sam zainteresowany. 
 
Goczał błysnął instynktem i pazernością bo mimo ostrego kąta, zdołał wpakować futbolówkę do siatki. Kaszowianie próbowali iść za ciosem i w 21 minucie wypracowali znakomitą okazję na podwyższenie prowadzenia ale po ofiarnej pogoni za piłką P.Grzesiaka, Palonek błysnął refleksem po strzale Zawory z najbliższej odległości. Później jednak miejscowi nie byli już tak kreatywni. Coraz solidniej i szczelniej grała defensywa Tęczy. Dużo dobrego w ofensywnej grze robili Pitra oraz S.Królik. Ich oskrzydlające akcje były zdecydowanie mocnym argumentem na dominującego w środkowej strefie boiska rywala. I tak właśnie zrodziła się akcja, która nakręciła emocje w finale. W 37 minucie piękną solową akcją prawą stroną boiska popisał się S.Królik i dośrodkował z końcowej linii na tyle precyzyjnie, że z piłką minęło się dwóch obrońców Kaszowianki, a Jaskowski wepchnął piłkę do pustej bramki. Gol wyrównujący zdecydowanie dodał skrzydeł przyjezdnym. Nie przełożyło się to może na ilość bramkowych sytuacji ale zdecydowanie na skuteczność gry w obronie i w zasadzie do 70 minuty trudno było wskazać kto na drugiego gola zasługuje bardziej. Działo się tak tym bardziej, że w 66 minucie bliski zdobycia gola był Pitra po kapitalnym podaniu Żyły (J.Kozłowski przytomnie sparował uderzenie), a kilka chwil później o włos obok spojenia piłkę posłał P.Grzesiak. 
 
Dopiero tak naprawdę ostatnie 15-20 minut pokazało, że nieco więcej ofensywnej siły drzemie w zespole Roberta Stanuli. Uaktywnił się w tym fragmencie P.Grzesiak, który w 70 minucie dorzucił z kornera idealną piłkę na głowę Zawory (strzał tuż obok bramki), a w 73 minucie wygrał walkę o piłkę z Palonkiem, w wyniku której zresztą upadł w polu karnym. I choć z daleka wydawało się, że spóźniony z interwencją bramkarz powalił na ziemię rywala, to P.Grzesiak (wg pomeczowej relacji sędziego) sam szybko przyznał się, że próbował wymusić karnego i arbiter zyskał tym potwierdzenie swojej decyzji o wznowieniu gry od bramki. P.Grzesiak w 84 minucie wreszcie, Palonka mógł pokonać uderzeniem głową po wrzutce Pamuły z kornera ale piłka tym razem trafiła jedynie w poprzeczkę. Mimo emcjonującej końcówki, goli już nie obejrzeliśmy i o losach triumfu w Pucharze Wójta Gminy Liszki decydować musiał konkurs rzutów karnych.
 
Pierwsza seria dawała nadzieje obu ekipom. Biegun i Karcz solidarnie pokonali bramkarzy. Solidarnie też, w drugiej serii bramkarze pokonali kolejno Fijaka i Żyłę, w efekcie po dwóch seriach mieliśmy remis 1-1. Później pewnie trafili kolejno Zawora, Pyla, P.Grzesiak i Jasiołek, a także w ostatniej serii Pabiś. Dopiero ostatni strzał Lei rozstrzygnął losy finału. Skuteczną interwencją błysnął znów J.Kozłowski i Kaszowianka mogła rozpocząć świętowanie. 
 
FUTMAL MVP w meczu finałowym przyznaliśmy Danielowi Goczałowi. Nie był to specjalnie błyskotliwy występ ale ogromne wrażenie zrobiło zdobycie gola w 6 minucie, jakby na życzenie wszystkich fanów, którzy akurat w tej właśnie minucie rozpoczęli owację na stojąco dla kończącej przygodę z ligową piłką legendą "Niebieskiej". Ponadto, warto i należy wyróżnić w tym spotkaniu Pawła Grzesiaka czy Jakuba Kozłowskiego z Kaszowianki oraz Łukasza Palonka czy Sebastiana Królika z Tęczy Piekary.
 
Finał Pucharu Wójta Gminy Liszki, 30.07.2017
Kaszowianka Kaszów - Tęcza Piekary 1:1 (1:1), k.4-3
Goczał 6 - Jaskowski 37
Karne: Biegun, Zawora, P.Grzesiak, Pabiś - Karcz, Pyla, Jasiołek
 
Sędziował: Sławomir Steczko (Kraków)
Żółte kartki: Zawora, P.Grzesiak - S.Królik
Widzów: 500
Kaszowianka: J.Kozłowski - Soból, Fijak, Pabiś, P.Koczwara - Armatys (60 Biegun), P.Grzesiak, Zawora, Pachacz, T.Grzesiak (17 Pamuła) - Goczał (52 Arynin).
Tęcza: Palonek - Kina, M.Królik (46 Leja), Pyla, Pitra - Jaskowski (85 Soból), Jasiołek, Karcz, Florian (70 A.Ludwikowski), S.Królik (74 Steczko) - Żyła.






Tuż po meczu, odbyła się uroczystość uhonorowania Daniela Goczała: "Ostatniej legendy Niebieskiej" - jak głosił transparent wywieszony przez ultrasów Kaszowianki. Goczał otrzymał z rąk przedstawicieli kibiców Kaszowianki, grupy Niebieska Ultras'13, piękną grafikę z podobizną snajpera Kaszowianki, dedykowaną koszulkę klubową oraz koszulkę oldbojów, którą zamierza przywdziewać kontynuując swój kontakt z kaszowskim futbolem. Piłkarz przeszedł przez utworzony przez ekipy Tęczy i Kaszowianki szpaler, co dodało splendoru całej uroczystości. Sypały się podziękowania nie tylko z ust przedstawicieli klubu ale i z nad mikrofonu Wójta Gminy Pawła Misia.
 
Królem strzelców turnieju został nie kto inny, a Daniel Goczał z Kaszowianki. Najlepszym bramkarzem wybrano Jakuba Kozłowskiego z Kaszowianki, a MVP turnieju Krzysztofa Żyłę z Tęczy Piekary.

Z tej okazji kierownik Andrzej Mądry, prezes Kaszowianki Andrzej Urbaniec oraz Wójt Gminy Liszki Paweł Miś wręczali okazałe puchary, statuetki i nagrody ufundowane przez sponsorów. Nagrodzono także przedstawicieli wszystkich klubów uczestniczących w turnieju.
 
SPONSORZY TURNIEJU I NAGRÓD W KONKURSACH:
Wioletta i Rafał Bugajscy
Władysława i Krzysztof Hajduga
Anna i Tadeusz Miś
Anna i Andrzej Suchan
Halina i Jacek Haber.
 
DANIEL GOCZAŁ - 19 lat w Kaszowiance i ponad 400 goli na koncie!
 
- W Kaszowie wielka radość, miejscowi zdobyli Puchar Wójta Gminy Liszki ale mąci ją nieco wieść, że piłkarską przygodę z futbolem kończy Daniel Goczał - ostatnia legenda Niebieskiej.
 
- No tak, niestety nadchodzi taki moment w życiu, że trzeba powiedzieć sobie dość. Dla mnie jest to jednak radosny moment, bo odchodzę w blasku triumfu drużyny w Pucharze Wójta i to na nowym, pięknym obiekcie mojego klubu. Łezka w oku się kręci ale moja decyzja jest przemyślana i kiedyś trzeba było ją ogłosić.
 
- Fakty są takie, że z Twoją bierzącą formą śmiało mógłbyś przecież pograć choćby na poziomie piątoligowym, jeszcze kilka lat.
 
- Ehh, kilka lat to przesada. Ale faktycznie, może jeden, dwa sezony jeszcze mógłbym pociągnąć. Ale jak to mawiał klasyk, trzeba wiedzieć, kiedy zejść ze sceny. Lepiej odejść w chwili gdy jest się zespołowi jeszcze potrzebnym, a nie gdy stajesz się już zbędny.
 
- Jakie liczby stoją za Twoją przygodą piłkarską z Kaszowianką? To był Twój jedyny klub w karierze?
 
- No cóż, gram tuż od 19 lat i zdobyłem ponad 400 goli. Poza małym epizodem w Cracovii za trampkarza i w Liszczance jako junior - bo w Kaszowie nie było wtedy juniorów, grałem nieprzerwanie tylko i wyłącznie w Kaszowiance, także można powiedzieć, że temu klubowi poświęciłem całe swoje piłkarskie życie.
 
- Na szóstą minutę meczu finałowego, organizatorzy zaplanowali owację na stojąco z udziałem tłumnie zgromadzonych kibiców. W szóstej dla uhonorowania numeru na Twojej koszulce. Ale to, co Ty zrobiłeś w trakcie tej szóstej minuty przeszło najśmielsze oczekiwania. Jakby na zawołanie, w trakcie owacji zdobyłeś gola! To wręcz niewiarygodne!?
 
- Zarzekam się, że to nie było w żaden sposób ustawione. To był zwykły zbieg okoliczności i łut szczęścia. Akurat w 6 minucie miałem okazję strzelecką, uderzyłem z dość trudnej pozycji i o dziwo wpadło. Nie będę ukrywał, że gol w takiej chwili zwiększył doznania jeśli chodzi o moje pożegnanie z czynnym uprawianiem futbolu. Lepszego pożegnania nie mogłem sobie chyba wymarzyć. Teraz pozostaje już tylko liczyć i czekać na awans Kaszowianki do czwartej ligi.
 
- Chciałbyś na koniec komuś podziękować, cokolwiek obwieścić?
 
- Na pewno przede wszystkim kolegom z drużyny za to, że pozwolili zakończyć moją przygodę z futbolem w roli triumfatora turnieju, noi podziękowania oczywiście dla całego Zarządu, za ich ogrom pracy i determinację by ten klub funkcjonował na wysokim poziomie przez tyle lat.
 
- Co dalej z Danielem Goczałem? Podobno nie do końca rozstajesz się z futbolem?
 
- Faktycznie, nie do końca wieszam buty na kołku. Zamierzam pograć jeszcze w oldbojach Kaszowianki, zespole który w zasadzie dziś się zawiązał. W dodatku sprawiliśmy niespodziankę ogrywając samego Hutnika Kraków. Liczę więc, że Kaszowianka będzie jeszcze miała ze mnie pożytek :-)

ROZMAWIAŁ: Piotr Kwiecień (Futbol-Małopolska)
 

 
PAWEŁ MIŚ - Wójt Gminy Liszki
 
- Na początek kilka słów o samym meczu finałowym. Turniej wygrała najwyżej notowania w gminie Kaszowianka, ale uczyniła to dopiero po serii rzutów karnych. Czy taki przebieg finałowego meczu z Tęczą Piekary można uznać za pewnego rodzaju niespodziankę?
 
- Na pewno można uznać to za symbol siły Tęczy Piekary. Zespół ten pokazał dziś, że mimo spadku z okręgówki wciąż ma potencjał i nie zamierza spuszczać głowy, a walczyć o prym z najwyżej obecnie notowaną drużyną w gminie. Wierzę głeboko, że drużyna z Piekar podejmie walkę o awans w nadchodzącym sezonie. Co do Kaszowianki natomiast, to jest to ekipa z renomą na poziomie okręgówki. Dziś zespół ten pokazał, że w trudnych chwilach potrafi się spiąć, zachować zimną krew i osiągnąć sukces. Z mojej oraz trenerów opinii wynika jasno, że cały turniej, a finał w szczególności stał na naprawdę wysokim poziomie. Uważam także, iż dobrze się stało, że o triumfie decydowały karne bo w mojej ocenie remis w meczu był po prostu sprawiedliwy. Karne to rzecz jasna już loteria ale i w niej trzeba zachować zimną krew i pokazać umiejętności. Tym razem lepsi okazali się kaszowianie ale kto wie, może za rok role się odwrócą.
 
- Czy Puchar Wójta Gminy Liszki można uznać za coś więcej niż turniej piłkarski? Mam wrażenie, że podczas tych imprez przede wszystkim integruje się lokalna społeczność, integrują się piłkarze przeciwnych bądź co bądź klubów. Turniej turniejem ale wydaje się że chodzi tu w dużej mierze o dobrą zabawę, tańce, spotkanie, a przy okazji i o sportowe emocje.
 
- Z całą pewnością. Takim symbolem tego, że Puchar Wójta to coś więcej niż rywalizacja piłkarska o puchar - była choćby forma pożegnania Daniela Goczała. Znamienne było to, że uroczysty szpaler dla legendy Kaszowianki utworzyli poza piłkarzami Kaszowianki - także gracze Tęczy Piekary. To dobitnie pokazuje wzajemny szacunek i umiejętność docenienia kogoś, kto dla jednego z klubu stał się ikoną, legendą. Owszem, Puchar Wójta, to poza piłkarskimi emocjami, okazja do tego by przyjechać z siąsiednich miejscowości, spotkać się ze znajomymi, porozmawiać, napoić się, zjeść coś, poświęcić czas na wzajemną integrację. Cieszy na pewno obecność kibiców zarówno na meczach piłkarskich ale i podczas zabawy tanecznej, koncertu oraz uroczystego otwarcia i poświęcenia całego kompleksu sportowego w Kaszowie. Ta impreza pokazuje, że duch sportowy, duch jedności społecznej w naszej gminie z roku na rok rośnie w siłę. Podczas kulminacyjnych wydarzeń turnieju, według moich szacunków, na trybunach przebywało nawet ponad 500 osób. Otwarcie tego kompleksu sportowego, ma być także sygnałem dla młodzieży, by wyjść zza biurek, sprzed komputerów i trenować, ćwiczyć, grać w piłkę bo dzięki rozwojowi naszej gminy, warunki ku temu są z roku na rok coraz lepsze.
 
- Czemu najwyżej notowany klub w Gminie Liszki, na obiekt z prawdziwego zdarzenia czekać musiał tak długo?
 
- Najwyraźniej poprzednie władze gminy nie czuły potrzeby inwestowania w taki obiekt. Myśl, o powstaniu takiego kompleksu w Kaszowie, wśród ludzi zaangażowanych w sport, funkcjonowała tu od wielu lat. Niemniej taki jasny sygnał i impuls do tego, że taki obiekt jest w naszej gminie potrzebny, a wręcz pożądany - dał radny z Kaszowa - Pan Janusz Trojan oraz Zarząd klubu Kaszowianka z prezesem Andrzejem Urbańcem na czele. Te osoby na tyle zaraziły tym pomysłem pozostałych radnych w Gminie, że wykreowało się takie społeczne przyzwolenie na tą inwestycję. Dziś wiadomo, że Kaszów trochę za długo na taki obiekt czekał. Niemniej trzeba uciąć te spekulacje z przeszłości i dziś możemy cieszyć się tym obiektem i wierzę głęboko w to, że ten klub umiejętnie będzie zarządzał tym kompleksem i będzie on generował dużo korzyści dla całej miejscowości. Mam nadzieję, że będzie tu można mówić, że Kaszów futbolem stoi. 
 
- Z moich informacji wynika, że to nie koniec inwestycji na tym obiekcie?
 
- Zgadza się. Zarząd klubu Kaszowianka planuje wybudować tuż obok boisko treningowe. Gdzieś w moich planach oraz rozmowach z potencjalnym inwestorem snuje się wizja wybudowania tutaj czegoś więcej ale co naturalne, jak na razie dla dobra całej idei, musimy owiać to jeszcze tajemnicą. Musimy uruchomić jeszcze wiele różnych procedur. Jest na pewno pomysł, by tu na tym terenie, docelowo powstało miejsce, wykorzystywwane przez dzieci, młodzież, miejsce będące czymś w rodzaju kuźni talentów. Są w Kaszowie także plany nawiązania współpracy z pewną szkółką piłkarską. Poza tym, mam nadzieję, że już w przyszłym roku tuż obok rozpoczniemy budowę kompleksu szkolnego, w skład którego ma wejść szkoła podstawowa, cztery oddziały przedszkoli oraz pełnowymiarowa sala gimnastyczna. Chcielibyśmy, aby ten zakątek stał się edukacyjno-sportowym centrum Kaszowa. Oczywiście Gmina Liszki w perspektywie ma także budowę kopleksu sportowego w Rącznej ale on akurat ma stanowić zaplecze dla ekstraklasowego klubu Cracovia oraz służyć Strażakowi Rączna.
 
- Komu poza Panem, Panie Wójcie oraz Radzie Gminy należą się największe podziękowania za organizację tego turnieju.
 
- Na pewno wszystkim tym, którzy najaktywniej zaangażowali się w przygotowanie wszystkich atrakcji, konkursów, gastronomii, koncertów, pracowali tuż przed imprezą, w jej trakcie i po jej zakończeniu. Wykonali działania mające na celu zachęcenie ludzi do przyjścia tu, na stadion Kaszowianki na turniej o Puchar Wójta. Wymieniając z nazwiska oczywiście muszę zacząć od prezesa Kaszowianki Andrzeja Urbańca, kierownika Andrzeja Mądrego, Radnego Janusza Trojana czy Pani Renaty Mądry ze Szkoły Podstawowej w Kaszowie. To właśnie dzięki Pani Renacie mieliśmy okazały wstęp do wielkiego finału. Piłkarzy wyprowadziły dzieci z kaszowskiej podstawówki. To wszystko pokazuje, że Kaszów jest jednością, że mieszkańcy tej miejscowości potrafią łączyć siły i tworzyć coś wspaniałego. Oczywiście jest jeszcze szerokie grono ludzi, których tu nie wymieniłem a także udowodnili że potrafią się poświęcić dla tego klubu. To kolejny dowód na to, że warto było zainwestować niemałe przecież pieniądze w powstanie tego obiektu.

ROZMAWIAŁ: Piotr Kwiecień (Futbol-Małopolska)


RELACJA ZREALIZOWANA W RAMACH USŁUGI:
Patronat Medialny Futbol-Małopolska (www.futmal.pl/patronat)

Źródło: Piotr Kwiecień

Dodano: 2017-07-31 22:52:30


Galeria zdjęć

 

Kaszowianka  Puchar Wójta 

Komentarze


Ekstraklasa

Zagłębie Lubin
0:0
Lech Poznań
13.12.2017
18:00
Wisła Płock
2:2
Sandecja Nowy Sącz
13.12.2017
20:30
Cracovia Kraków
1:4
Wisła Kraków
13.12.2017
20:30
Lechia Gdańsk
1:3
Pogoń Szczecin
13.12.2017
18:00
Śląsk Wrocław
:
Jagiellonia Białystok
15.12.2017
20:30
Korona Kielce
:
Piast Gliwice
15.12.2017
18:00
Sandecja Nowy Sącz
:
Lechia Gdańsk
16.12.2017
18:00
Pogoń Szczecin
:
Arka Gdynia
16.12.2017
15:30
Legia Warszawa
:
Wisła Płock
16.12.2017
20:30
Lech Poznań
:
Bruk-Bet Termalica Nieciecza
17.12.2017
15:30
Wisła Kraków
:
Zagłębie Lubin
17.12.2017
18:00

Futsal Ekstraklasa

MKF Sole Miasto Wieliczka
3:3
Clearex Chorzów
14.12.2017
18:00
Lex Kancelaria Słomniki
:
FC Toruń
15.12.2017
20:30

Futsal Ekstraliga Kobiet

AZS UJ Kraków
:
Wanda Słomniczanka Słomniki
16.12.2017
19:00
ROW Rybnik
:
AZS UŚ Katowice
17.12.2017
17:00
ISD-AJD Częstochowa
:
Rolnik Głogówek
17.12.2017
17:00

I Liga Futsalu Kobiet (gr. południowa)

Naprzód Sobolów AZS UEK
:
Wierzbowianka Wierzbno
16.12.2017
16:00

Halowa Liga Oldbojów (Kraków)

Hutnik Kraków
:
Dąbski
15.12.2017
19:00
Clepardia Kraków
:
Wisła Kraków
15.12.2017
19:00
Orzeł Piaski Wielkie
:
Wieczysta Kraków
15.12.2017
20:00
Wanda Kraków
:
Cracovia Kraków
15.12.2017
20:00
Grębałowianka Kraków
:
Prokocim Kraków
15.12.2017
21:00