facebook youtube twitter


Futbol Wyniki Wyślij nam wynik meczu
 

Z pamiętnika groundhoppera (54) – Wyciąże

Z pamiętnika groundhoppera (54) – Wyciąże

Rzadko zdarzają się takie dni, gdy na pytania skierowane do Naczelnego o weekendowe delegacje słyszę odpowiedź. A, w sumie to nie mam dla ciebie nic pilnego. Przejedź się, gdzie chcesz.

 

 

B klasa (Wieliczka), 04.09.2016
Błyskawica Wyciąże – Zieloni Niegowić 1:2 (0:2)
Kącki 70 – Wojas 12, Klaja 45

Błyskawiczny rzut oka na terminarz i jest! Błyskawica Wyciąże. Nie wiem czy to magia nazwy tego klubu, czy nazwy miejscowości sprawiła, że decyduję się wybrać właśnie tam.

Etymologia nazwy Wyciąże jest bardzo ciekawa. Badacz okresu międzywojnia J. Łoś podał ją jako przykład haplologii, czyli zjawiska fonetycznego, polegającego na zastąpieniu dwóch takich samych lub podobnych sylab jedną w celu ułatwienia wymowy danej nazwy. W tym wypadku pełna nazwa wsi brzmiałaby "wilcze ciąże", natomiast została ona zredukowana do jednego słowa "wilciąże". W tej formie nazwę tę starano się zapisać w języku łacińskim, co przysparzało, jak widać powyżej, znaczne trudności. Tak więc nazwa miejscowości wskazuje na zamierzchłe czasy, gdy nadwiślańskie ziemie były stosunkowo gęsto zalesione; te równinne, bagniste tereny były przestrzenią życia wilków.

Ja, co prawda, żadnego wilka na swej drodze nie spotkałem. Ale te, jak wiadomo, nie przepadają za towarzystwem. A że sam jestem samotnym wilkiem, który mimo masy znajomych i ciągłych wyjazdów w towarzystwie, najbardziej kocha samotne podróże w nieznane, to pewnie i wilki na mej drodze stanąć nie chciały. W tym wypadku nie działa zasada, ciągnie swój do swego.

Nie poszukiwałem też zbroi do miecza, jaki znaleziony w Wyciążu został ok. 1900 roku a datowany jest na ok. 1300 - 1100 p.n.e. Jak twierdzi encyklopedia był on importem pochodzącym prawdopodobnie z terenów węgierskich i stanowił zapewne własność kogoś ze starszyzny rodowej.

Choć tu na mój wilczy węch, archeolodzy się mylą. Miecz zapewne pochodził z terenów Imperium Romanum. Skąd też w linii prostej od Marcusa Tulliusa Cicero, wywodzi się mój ród. Co prawda, większa część drzewa geanologicznego moich przodków zaginęła, ale jak potwierdza wybitny znawca historii starożytnej prof. Krawczuk,  Cicero – to w dokładnym tłumaczeniu Grochal. A skoro mam przodków z Wieliczki i z Nowej Huty (Błyskawica ma siedzibę w Nowej Hucie, a gra w wielickiej B klasie), to nic dziwnego, że podróż moja podróż na ten stadion, była zapewne zapisana w gwiazdach. A miecz? Widać jakiś mój praprzodek karczujący słowiańską puszczę pod budowę Nowej Huty, zgubił go w trakcie tych prac…

Bez miecza (choć z niezastąpionym scyzorykiem przy pasku), uzbrojony w aparat fotograficzny i nawigację satelitarną ruszam na podbój Wyciąża. Miejscowości, która na kartach historii pojawiła się już w XII wieku. Szkoda, że moi protoplaści nie prowadzili tak dokładnych kronik jak ja, bo między tym który zgubił miecz a tym co zapisał jako pierwszy zapisał nazwę miejscowości jest pewnie jakieś XX wieków przerwy.

Cóż, historię znać trzeba. Poznawać ją warto nie tylko z książek, które oprócz: aparatów, notesu, 158 długopisów, bluzy, kamizelki (z własnoręcznie naszytym przez kochaną Mamusię napisem FOTO), starej przeciwdeszczowej kurtki, zeszytu, statywu, wody mineralnej i paczki orzeszków ziemnych – są stałym zestawem, jaki zabieram na wyjazd. To tak dla wyjaśnienia jednemu z uczestników tej imprezy, który się mnie raczył spytać podczas tego meczu – co ty masz w tym plecaku?!

Podróż kończy się szybciej nim się rozpoczęła. Wsiadam pod blokiem w tramwaj nr 10, ledwo co otworzyłem książkę i już jestem na zajezdni w Pleszowie. Tam mały PIT-STOP na kebab (ciekawe czy miałem jakichś Turków wśród przodków?) to by wyjaśniało moje zamiłowanie to tej potrawy. Mimo, iż znajdująca się tam pizzeria jest jedną z najlepszych w Małopolsce to kebabu tam nie polecam. Co prawda świeży i zjadliwy, ale dosyć nijaki. Można im to wybaczyć, specjalizują się w pizzy, nie w tym daniu.

Następnie łapię pierwszy lepszy autobus jadący Igołomską i 3 przystanki (o ile dobrze liczę) później, wysiadam. Odpalam mapę google. Szybki rzut oka, jestem tu, mam iść tam. Plecak na ramię i w drogę. Spokojnym powolnym spacerkiem. Bez pośpiechu. Sam. Piękne słońce na niebie. Ciepło, cieplutko. Wręcz upalnie. Niedziela 4 września Anno Domini 2016. Podróż na mecz B klasy!

Docieram pod stadion po jakichś 30 minutach spokojnego marszu. I pierwsze co mi przychodzi do głowy, to myśl, że jednak marsz w jedną stronę – to wystarczający wysiłek jak dla moich nóg. A więc telefon w dłoń. Ulubione-pozycja I- OLO. Eee… Ty czasem chyba w Niepołomicach jesteś… No a to wracasz przez Wyciąże? – Jak, gdzie to ku…. jest?! Po drodze masz! A byłeś tu? Nie, nie ma kiełbasek? I co z tego, że jest mecz kadry o 18? Nie masz co oglądać? Zdążysz… - tyle z naszego dialogu usłyszeć mogli postronni.

Olo, mój wiernych druh, który zdążył już przekląć wszystkich bogów i każdego demona po 5 razy za to, że któryś z nich pokarał go przyjaźnią ze mną, jak zwykle nie nawalił. Dotarł pod wskazany adres.

No dobra, ale żeby nie było, że tylko przyjechałem i wróciłem. Po coś tam w końcu byłem i nie była to bynajmniej kolejna darmowa kiełbaska! Tak swoją drogą, to coś ostatnio słabo dbacie o redaktora. Wołowice, Wierzbno, pizza w Rzeszotarach (Baranówki  - wiadomo, nie liczę – tam to sam sobie piwo nalewam), I co? i nic więcej? Ponad 80 meczy w tym roku i poczęstunek na 4 stadionach? Normalnie przestanę jeździć chyba.

Błyskawica jest niewiele starsza od niżej podpisanego redaktora. Mimo to, na temat niespełna 40 letniej historii klubu, trudno znaleźć jakieś informacje. Klub posiada, całkiem fajna stronę internetową, ale zakładki HISTORIA, na niej nie uświadczyłem. Inna sprawa, że opierając się na tych danych, które w toku dziennikarskiego śledztwa udało mi się zebrać, mogę stwierdzić, że klub grywa na przemian w klasach A, B i C,  więc tam gdzie futbol jest najpiękniejszy na świecie. Toteż pewnie te trybuny widziały niejedno fascynujące widowisko.

Warto dodać parę słów o obiekcie, który jest w pełni przystosowany do rozgrywek piłkarskich. Duży budynek klubowy, zawiera wszystko, co niezbędne. Widzowie mogą podziwiać grę z perspektywy jednej, ale za to bardzo dużej jak na standardy tej ligi, trybuny. Kibice w tle mają nasyp kolejowy, co tylko dodaje uroku. Aż, żal że nie jest to linia pasażerska i nie można sobie podjechać pociągiem na stacje WYCIĄŻE. Zadbano także o najmłodszych i rodzice mogą spokojnie oddać się sportowym emocjom w czasie, gdy ich pociechy będą bawić się na placu zabaw. Plac zabaw znajduje się za jedną z bramek, ale pomyślano i o tym, by zapewnić dzieciakom bezpieczeństwo. Rozwieszono siatkę, która osłania je od przypadkowo zabłąkanej piłki. Miło przyjemnie, rodzinnie. Nad wszystkim powiewa piękna flaga w barwach i z herbem klubu.

Gościnność miejscowych również zasługuje na pochwałę. Byli oni tak mili dla swoich rywali, że obdarowali ich trzema punktami. Opalając się w słońcu, wciśnięty w narożnik niemal przy samej chorągiewce, próbuję usadowić, się tak, aby słońce znalazło się za moimi plecami i nie utrudniało mi robienia zdjęć. Udaje się to, czego efektem jest kilka fotek nadających się do publikacji. Mecz powoli dobiega końca, a na horyzoncie pojawia się srebrna limuzyna, która zabierze redaktora do domu. Po chwili wyłania się z niej postać, której widok, oraz wyraz twarzy budzi strach. Co gorsza osobnik ten trzyma w ręce telefon i już po chwili w kieszeni, czuję wibracje komórki.

Która minuta? Ile jeszcze? Bo się hymny zaraz zaczną! – słyszę w słuchawce. Spokojnie, zaśpiewam ci po drodze. Faktycznie Olo i towarzyszący nam dziennikarz, który również wracał z Niepołomic, mieli okazję usłyszeć próbkę mojego talentu wokalnego. Co prawda słowa już nieco nieaktualne, ale to jedyny hymn ze wschodnich stron jaki znam.

I w tak miłej atmosferze, wracam pod sam dom. Włączam TV a tam nasze Orły kopią się po czołach z Kazachami… E, lepiej było na tej B klasie.


Tradycyjne pomeczowe PKB:
Piwo: brak
Kiełbaski: też brak niestety
Bilety: również nic do kolekcji nie wpadło
________________________________________
Przygotował: Dariusz Grochal (Futbol-Małopolska)
 
Chcesz aby Twój klub znalazł się w Pamiętniku Groundhoppera?
Pisz na adres grochal@futmal.pl

Fotografia ślubna Kraków

Źródło: Dariusz Grochal

Dodano: 2016-11-03 13:45:33


Galeria zdjęć

 

Pamiętnik 

Komentarze